Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

BMW M1 - supersamochód z włoskimi genami

12 sty, 13:50

Najbardziej niezwykłe BMW w historii tej marki to owoc wyścigowej homologacji, która wymagała wyprodukowania określonej liczby aut drogowych. BMW M1 ma także w sobie sporo włoskiej techniki

Udostępnij
0
Skomentuj

BMW M1 miało pecha, bo ten opracowany z myślą o startach w wyścigach model stał się ofiarą zmieniających się przepisów oraz problemów produkcyjnych, co skutecznie uniemożliwiło mu pokazanie całego drzemiącego w nim potencjału. Największym jego sukcesem okazało się 6. miejsce w słynnym 24-godzinnym wyścigu Le Mans w 1979 roku.

Warto wspomnieć także o serii wyścigów Procar, które BMW stworzyło specjalnie z myślą o M1 (ich powstanie było poniekąd spowodowane tym, że firmie nie udało się zbudować wymaganej liczby 400 egzemplarzy homologacyjnych grupy IV). Były one powiązane z wyścigami F1 i startowali w nich najlepsi kierowcy tej dyscypliny wespół z prywatnymi zawodnikami i mistrzami innych motosportów. W wyścigu inauguracyjnym w 1979 roku wygrał Niki Lauda.

Rok później całą serię zwyciężył Nelson Piquet, ale BMW wycofało się z tego dość drogiego przedsięwzięcia, żeby od 1981 roku skupić się na przygotowaniach do startów w Formule 1. Sportowy żywot M1 właściwie się zakończył. Nie zmienia to jednak faktu, że dzięki przepisom homologacyjnym, które nakazywały budowanie egzemplarzy drogowych, możemy dzisiaj w normalnym ruchu ulicznym poruszać się jedynym BMW w historii, które ma centralnie umieszczony silnik.

Dzisiaj widok jadącego M1 to bardzo duża rzadkość, ale tych samochodów niewiele też powstało. Dzisiaj widok jadącego M1 to bardzo duża rzadkość, ale tych samochodów niewiele też powstało. Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

To ikona, od której zaczęła się produkcja słynnych usportowionych modeli BMW z literą „M” w nazwie – do dzisiaj wywierają one na fanach szybkich aut duże wrażenie. To jednak jedyne BMW z tak umieszczoną jednostką, które trafiło do produkcji i sprzedaży. Sama historia powstania tego modelu jest jednak dość zawiła, bo gdy w 1976 roku postanowiono rozwinąć koncepcję BMW Turbo z 1972 r. (projekt słynnego Paula Bracqa), które na zawsze pozostało tylko modelem studyjnym, bawarska firma skierowała swoje kroki do Lamborghini. To zasługa dyrektora motosportu w BMW Jochena Neerpascha, który szukał w połowie lat 70. następcy dla wyścigowego 3.0 CSL serii E9.

Wybór padł na Lambo, bo tylko taka kooperacja dawała szansę na rywalizację z zespołem Porsche, święcącym od wielu już lat zwycięstwa. Niestety, Włosi nie poradzili sobie z produkcją M1, co pomogło w bankructwie włoskiej marki (później Lambo, rzecz jasna, wykupiono). BMW musiało radzić sobie samo, ale wcale nie przeniosło produkcji w całości do Niemiec, tylko wciąż część z niej pozostawiło we Włoszech. I tak, zaprojektowane przez Giugiara nadwozie, składające się ze stalowej ramy, na którą nakładano plastikowe panele (masa auta gotowego do jazdy miała być wszak niska), powstawało we włoskiej firmie Marchesi, a same panele produkowała również włoska firma TIR.

Całość do kupy składało studio projektowe Ital Design, zaś gotowe karoserie trafiały do Niemiec, gdzie w firmie Baur (tej samej od skracania „zero-dwójek”, a później „trójek” o część dachu) dokonywano końcowego montażu. Gdzie kucharek sześć, tam... nie tylko jest ekstremalnie drogo, lecz także nikt nie ponosi odpowiedzialności za błędy powstałe na etapie produkcji. Tak w istocie było w przypadku tego modelu, który od debiutu ganiono za kiepską jakość wykonania oraz kapryśną instalację elektryczną (włoskiego projektu).

Produkcja M1 szła tak wolno, że przekreśliła karierę tego modelu. Produkcja M1 szła tak wolno, że przekreśliła karierę tego modelu. Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Do tego – jak już wspomnieliśmy – wydłużyło to proces homologacyjny, bo wymagane 400 sztuk aut drogowych powstawało ekstremalnie długo. To, co stworzono, zasługuje jednak w pełni na określenie „superauto”. I nie chodzi tu o wysokość – M1 sięga normalnie zbudowanemu człowiekowi raptem do pępka – a raczej o dość bezkompromisowy charakter. Bo jak inaczej opisać to, że M1 nie ma wspomagania kierownicy, albo to, że pedały w nim nie znajdują się w osi kierownicy, ale lekko je przesunięto?

Do tego sporego wyczucia wymaga działanie sprzęgła, a pierwszy bieg w wyścigowym stylu wbijamy w dół przekładni. Jak przystało na wóz z silnikiem umieszczonym centralnie, BMW ma tylko dwa miejsca siedzące, które umieszczono kilka centymetrów nad ziemią. Co daje centralnie zabudowany silnik, nie trzeba nikomu tłumaczyć, ale drogowe egzemplarze nie są aż tak zwinne, jak chociażby powstałe kilka lat później najsłynniejsze BMW z literą „M” na tylnej klapie, czyli M3 E30 (które również miało swoją wyścigową historię, ale silnik już z przodu).

Na uwagę zasługują rozkład mas M1 (44:56 proc.) oraz niska masa własna – wersje drogowe ważą 1300 kg. To, w połączeniu z mocą 277 KM, czyniło z M1 całkiem sprawny supersamochód, ale warto pamiętać, że włoska konkurencja miała wtedy silniki V12, a w naszej bohaterce pracował motor R6 (M88). Co ciekawe, w M1 miał on spore problemy z bilansem cieplnym, a fabryczna klimatyzacja nie nadążała zwykle ze schładzaniem kabiny, do tego niemal każda wymiana elementów silnika wymagała wyjęcia zespołu napędowego z auta.

Patrząc na spartańskie wnętrze BMW M1, nie sposób odnieść wrażenia, że nawet wersji drogowej bliżej jest jednak do pojazdu wyścigowego niż do supersamochodu, który przypomina włoskie konstrukcje z tego okresu. Patrząc na spartańskie wnętrze BMW M1, nie sposób odnieść wrażenia, że nawet wersji drogowej bliżej jest jednak do pojazdu wyścigowego niż do supersamochodu, który przypomina włoskie konstrukcje z tego okresu. Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

To kolejne elementy, które nie przyczyniły się do zdobycia popularności przez ten samochód. W 1979 r. w Niemczech M1 kosztowało dużo, bo aż 113 000 marek. Dodajmy, że M1 oprócz wspomnianej klimatyzacji miało raptem radio Beckera w wyposażeniu seryjnym, i to w zasadzie tyle. W tym purystycznym modelu nie uświadczycie takich ekstrasów, jak elektrycznie regulowane szyby czy też lusterka – no ale konstruktorzy bili się tu w końcu o niską masę własną, a nie o miano najlepszego modelu do dalekich i do tego szybkich podróży.

Tyle że dla potencjalnych klientów nie miało to aż takiego znaczenia, bo M1 ze swoją prędkością maksymalną, wynoszącą 262 km/h (wersje drogowe), było bardzo długo najszybszym niemieckim samochodem seryjnym. M1 zostało zdetronizowane dopiero przez Porsche 959, które pojawiło się w 1986 roku. Jego prędkość maksymalna wynosiła 317 km/h. Można mieć zastrzeżenia do M1, ale sporo po nim pozostało, np. 3,5-litrowy silnik, który pojawił się później po lekkich modernizacjach aż w dwóch modelach: M635i oraz M535i (E28, które na niektórych rynkach określano mianem „M5”).

Jeden z egzemplarzy M1 w ramach BMW Art Cars stał się też dziełem sztuki. W tym wypadku zarówno autor nie był przypadkowy, bo w 1979 roku M1 własnoręcznie pomalował sam Andy Warhol, jak i samochód – pod jego pędzel trafił wyścigowy egzemplarz homologowany w grupie IV, ten sam, który zajął szóstą pozycję w Le Mans. Dzisiaj to najdroższe M1, którego wartość jest trudna do oszacowania, ale idzie w miliony euro.

Tyle że BMW raczej nie ma zamiaru wystawić go na sprzedaż, czasem tylko obwozi po świecie (pokazało go np. w 2014 r. w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej) wraz z kilkoma z 17 słynnych dzieł BMW Art Cars. M1 powstało w liczbie 455 lub 457 egzemplarzy i w ciągu ostatnich 5 lat jego wartość wzrosła niebotycznie – aż o 350 proc.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 2/2017 już w sprzedaży a w nim megatest Porsche Turbo. Porównanie japońskiego wojownika i Kung Fu Pandy oraz liftbacki z lat osiemdziesiątych XX wieku. Na koniec klasyk, który zmienił historię.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (21)

No photo
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
~Khamsin :
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
Historia BMW M1 a Lamborghini jest w skrócie następująca. Inaczej - o co w tym wszystkim tak naprawdę chodziło. Otóż BMW było w stanie wykonać sobie takiego M1 od A do Z. To była już wówczas silna firma odnosząca sukcesy i taka, która już sobie wyrobiła ten sportowy sznyt. Tym bardziej im coraz szybciej gasło słońce Alfa Romeo. Problem polegał na tym, że to było kosztowne a BMW, choć jako firmę było na to stać tak finansowo jak i intelektualnie, to nie chciało jej się, aż takiego kosztu finansowego ponosić. Pomysł na to? Zlećmy wdrożenie produkcji i ją samą na zewnątrz! Lamborghini w kłopotach było złaknione takich zleceń - jak to się nazywa najczęściej przy takich okazjach - lukratywnych zleceń. Dowcip (nie dla tych z Sant'Agata!) polegał na tym, że ono lukratywne nie było. Lamborghini szybko ocenił, że na produkcji nie zarobi a i technologie wybrane przez BMW nie były mocną stroną włoskiej marki i należałoby poświęcić im więcej uwagi co podnosiło jeszcze ewentualne koszty. Nie tyle więc, że Lamborghini nie podołał ile Lamborghini nie mógł temu podołać. Za pieniądze zaoferowane przez BMW to ewentualnie mogli podołać temu zadaniu Japończycy wtedy ale z drugiej strony jeszcze wówczas nikt do nich w takich sprawach nie pukał. Więc drogi z Lamborghini się rozeszły. Dalszy los produkcji M1-ki dobrze pokazuje jej kłopotliwość. Totalny bałagan. Choć trzeba przyznać, że w przypadku takich projektów nierzadko wyglądało to podobnie. Nie jestem specjalistą ani od BMW a tym bardziej od klasycznej M1-ki ale i mnie ad hoc rzuciło się w oczy parę błędów. Nie wiem po co autor napisał o braku elektrycznych lusterek bowiem takich rozwiązań jeszcze po prostu nie było tudzież należały do najwęższego arsenału wyposażenia najbogatszych wersji najdroższych krążowników szos w tym czasie a w Europie były zwyczajnie nie znane. Autor powinien za to zwrócić uwagę na to, że standardowa klimatyzacja czy dobre radio to było już w takim aucie dobre wyposażenie. Klimatyzacja była zresztą w takim aucie koniecznością. Inni producenci jak choćby Lotus w przypadku Esprita jej seryjnie nie montowało (aby lepiej zarabiać na opcjach) więc fakt posiadania przez BMW M1 klimatyzacji w standardzie należy wyróżnić w sposób odwrotny akurat niż ujął to autor. Autor napisał też, że po M1 "został na przykład" silnik. Z komponentów, silnik M88 był zasadniczo jedyną konkretną rzeczą jaka po M1 została (poza zespołem ludzkim) i stała się kośćcem, wokół którego tworzono wersje "M"! Niestety, tu bardzo konkretny błąd pojawił się w informacji jakoby BMW M535i (E28) był właśnie wyposażony w taką jednostkę. Nie był. Jako słabszy i mniej ekstremalny kuzyn pierwszej M5-ki miał standardowy silnik M30 o pojemności 3,5 litra. Tu sedno stanowił fakt, że silnik ten był standardowym ale w modelach większych a więc E23 (7-ka) i E24 (6-ka) podczas kiedy gama silnikowa w E28 jako samochodzie klasy wyższej średniej kończyła się dotychczas na jednostce z tej rodziny ale o pojemności 2.8 litra. Nota bene, BMW 528i obok Mercedesa 280E (W123) należał w początkach lat 80-tych do najmocniejszych aut w swej klasie z mocą rzędu 185 KM! Tak więc 218-konny M535i był ogromnym skokiem w wzwyż. Tylko M5 (E28) posiadał zmodyfikowany nieco silnik z BMW M1 o oznaczeniu M88/3, który przy swoich 286 KM był absolutną Ueberlimousine w tamtym czasie, stanowiąc znacznie większy "szok kulturowy" wówczas niż dziś te wszystkie RS6-ki i AMG E-Klasse, które raczej można przyrównać do M535i. Tak mentalnie. To tak odnośnie tła epoki.
12 sty 18:01 | ocena: 92%
Liczba głosów:13
92%
8%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
~Khamsin
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
do ~ded:
No photo ~ded Użytkownik anonimowy
12 sty 18:38 użytkownik ~ded napisał
Widac stylistyczna inspiracje Lotusem , ale wyszlo niebyt dobzre. Taki sobie pojazd bez rewelacji. De Tomaso Pantera z tego okresu wyglada jakeis 36 razy lepiej.
Ja tej inspiracji Lotusem nie widzę. Jeśli chodzi Ci o Esprita to design tegoż jest dość inny. Tylko laikowi może wydać się podobny. Zwłaszcza dlatego, że stylizacja obu pochodzi spod tej samej ręki tym bardziej Giugiaro starał się tu przemówić innym już językiem. Wbrew pozorom znacznie więcej widać w tym aucie języka Tjaardy z Pantery, którą wspomniałeś tylko jako samochód lepiej wyglądający a jest tu znacznie więcej na rzeczy. Jedyny klarowny element z Esprita to kokpit, zresztą wyglądający jak ubogi krewny. Wizualnie M1 jest bardzo udany bowiem udało się studiu Ital Design stworzyć projekt bardzo niemiecki w swej wymowie, taki bardzo "beemwu". Daleko bardziej niż pierwotna propozycja Bracq'a. Inny też od propozycji włoskich czy brytyjskich albo francuskich. To duża sztuka. Bardzo doceniam mistrzostwo Giugiaro. Z pewnością nie jest brzydki. Czy piękny? Nie powiem, że nie! Czy brzydszy 36 razy od Esprita? Widziałeś kiedykolwiek Esprita na żywo??? A M1?? Albo DeTomaso Panterę? Nie wierzę! Inaczej nie popisałbyś takimi sądami. Nie twierdzę przy tym, że M1 jest od nich ładniejszy - mnie także się mniej podoba od Esprita i Pantery ale doceniam jego spokojną oryginalność. I nie jest to taki sobie pojazd bez rewelacji - te słowa także zdradzają jak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz.
12 sty 19:41 | ocena: 50%
Liczba głosów:6
50%
50%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Bawarski full Użytkownik anonimowy
~Bawarski full :
No photo ~Bawarski full Użytkownik anonimowy
Najbardziej niezwyklym BMW bylo Isetta.
12 sty 17:29 | ocena: 89%
Liczba głosów:18
89%
11%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Xian Użytkownik anonimowy
~Xian :
No photo ~Xian Użytkownik anonimowy
BMW i8 również ma silnik umieszczony centralnie, więc M1 nie jest jedynym seryjnym autem BMW z silnikiem umieszczonym w tym miejscu
13 sty 10:49 | ocena: 50%
Liczba głosów:2
50%
50%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Z DE Użytkownik anonimowy
~Z DE :
No photo ~Z DE Użytkownik anonimowy
750 tys euro w dobrm stanie do kupna
12 sty 19:22 | ocena: 67%
Liczba głosów:3
67%
33%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~bylejak Użytkownik anonimowy
~bylejak :
No photo ~bylejak Użytkownik anonimowy
brzydkie i ohydne jak krystyna pawłowicz
14 sty 00:56 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
0%
100%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
~Khamsin
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
do ~Xian:
No photo ~Xian Użytkownik anonimowy
13 sty 10:49 użytkownik ~Xian napisał
BMW i8 również ma silnik umieszczony centralnie, więc M1 nie jest jedynym seryjnym autem BMW z silnikiem umieszczonym w tym miejscu
Pisząc swój krytyczny komentarz też chciałem podnieść ten fakt. Ale pomyślałem sobie, że nie będę mieszał do tego auta hybrydowego z silnikiem także z przodu i po krótkim namyśle przeszedłem do innych aspektów wychodząc chyba zbyt pochopnie z założenia, że sprawa jest dość zależna od interpretacji czy podejścia do niej. W sumie i8 ma silnik spalinowy umieszczony centralnie tak jak i M1 choć poprzecznie a nie wzdłużnie co w tej sytuacji nie ma jednak żadnego znaczenia. Problemem jest tu tylko drugi silnik, elektryczny, który jest umieszczony z przodu co pozwalałoby na obstawanie przy tym, że to zupełnie inny układ czy typ napędu. Ale z drugiej strony, zasadniczy silnik (zresztą nieważne czy zasadniczy czy nie) a do tego jeszcze spalinowy, jest po prostu umieszczony centralnie. Więc jestem pewien, że autor nie wybroniłby się od tego, że i tu popełnił błąd!
13 sty 17:36 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~999 Użytkownik anonimowy
~999 :
No photo ~999 Użytkownik anonimowy
isetta...to nie bmw na licencji...nie ich.
13 sty 17:07
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~amerol Użytkownik anonimowy
~amerol :
No photo ~amerol Użytkownik anonimowy
Jedyne BMW "out od mind" to ISETA
13 sty 11:24 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
0%
100%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Michał Grygowski Użytkownik anonimowy
~Michał Grygowski :
No photo ~Michał Grygowski Użytkownik anonimowy
W artykule jest błąd- w samochodach e28 m535i /535i oraz e24 635i występował zwykły silnik m30b35. Silnik z M1 czyli M88 trafił do m635 CSI zwanego gdzieniegdzie M6 oraz M5 e28 zwanego tak wszędzie.

Pozdrawiam
13 sty 10:02 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

BMW M1 - supersamochód z włoskimi genami

Najbardziej niezwykłe BMW w historii tej marki to owoc wyścigowej homologacji, która wymagała wyprodukowania określonej liczby aut drogowych. M1 ma także w sobie sporo włoskiej techniki.

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

BMW M1 - supersamochód z włoskimi genami (slajd 1 z 11)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego