CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.254.424.051.95
Średnio4.544.664.292.09
Najdrożej4.784.954.592.34

BMW M5 - moc z obrotów

26 kwi, 18:52
Udostępnij
0
Skomentuj

BMW M5 niepozornie wygląda, ale wystarczy uruchomić silnik i posłuchać szorstkiego gangu rzędowej „szóstki” ze sportowego M1. Jazda tym autem niesamowicie wciąga, ale i uczy kierowcę szacunku do praw fizyki

Wyczynowy silnik, zakamuflowany w eleganckiej, ale niepozornej limuzynie – to właśnie BMW M5 należało do prekursorów gatunku, który dziś znajduje bardzo wielu naśladowców, i to w każdym rozmiarze. Tyle że w latach 80. auta tego typu naprawdę niewiele różniły się od swoich „cywilnych” odmian. Na pierwszy rzut oka M5 E28 wygląda zupełnie jak zwykła „520-ka” – znaczki z „M” doklejali też sobie przeważnie kierowcy słabszych odmian.

Po zajęciu miejsca za kierownicą zdumiewają trzy rzeczy: wysoka pozycja, filigranowe słupki karoserii i świetna widoczność. Choć całe wnętrze jest wykończone czarną skórą (wówczas była to opcja za 6500 marek), w środku jest bardzo widno. Ma się wręcz wrażenie siedzenia w akwarium. Dzisiaj, gdy się wsiądzie do sportowego auta, jest się mocno zabudowanym, a widoczność bywa naprawdę fatalna.

Kolejna różnica względem współczesnych sportowców ujawnia się podczas jazdy: za kierownicą starego M5 trzeba naprawdę umieć wykazać się znajomością fizyki jazdy i refleksem, a nie tylko wciskać gaz i liczyć na cuda elektroniki. Naciśnięcie prawego pedału w E28 otwiera pojedyncze przepustnice, które robią w silniku gwałtowny przeciąg.

Jednostka w przecudowny sposób wkręca się na obroty. Rozpędzanie auta daje tak dużą przyjemność, jak potrafią to robić tylko czyny zakazane prawem albo obarczone grzechem. Dzięki krótkiemu przełożeniu skrzyni biegów ważąca 1529 kg limuzyna przyspiesza w 7 sekund do „setki”.

Ta liczba nie zwala z nóg i w żadnym stopniu nie oddaje tego, co czuje kierowca. Wolnossący silnik nie jest niczym skrępowany, jego spalin nie hamuje nawet katalizator! Każdy, kto obcuje z tą konstrukcją, z miejsca staje się seryjnym fanem: „wolnych ssaków”, BMW i działu M. Z pełną odpowiedzialnością możemy powiedzieć, że dziś już nic podobnego w salonie BMW nie dostaniecie.

Na tle konkurentów 286 KM w BMW M5 odczuwa się jako bardzo żywiołowe stado, powstające w wyniku fizyki, chemii, ale i wielkiej dawki pasji.

Układ kierowniczy M5 zadziwiająco lekko się obraca, ale jest bardzo komunikatywny. W slalomie o wiele więcej zmartwień przysparza jednak „radosny tył”. Nieco za dużo gazu na wyjściu i piruet gotowy. Kierowca szybko poznaje granice przyczepności, ale może się nią także radośnie bawić. Za kierownicą zapomina się, że to jednak „tylko” limuzyna...

BMW M5 - naszym zdaniem

BMW M5 E28 to uczta dla koneserów analogowej jazdy samochodem. Wiele wymaga od swojego kierowcy i sprawia frajdę sposobem prowadzenia, a przede wszystkim – fenomenalnym silnikiem.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 2/2017 już w sprzedaży a w nim megatest Porsche Turbo. Porównanie japońskiego wojownika i Kung Fu Pandy oraz liftbacki z lat osiemdziesiątych XX wieku. Na koniec klasyk, który zmienił historię.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

No photo
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
~Khamsin :
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
Że pierwszy BMW M5 wygląda niepozornie to teza dość odważna. W swoim czasie ta wersja BMW wyglądała dokładnie tak samo "niepozornie" jak wszystkie dziś ostro usportowione limuzyny klasy wyższej średniej i wyposażone w silniki co najmniej 500 konne. Nic się tutaj od strony optyki nie zmieniło poza oczywiście upływem czasu. Tak samo jak dziś w tego typu autach, tak i wówczas, wrażenie robiły zupełnie inne zderzaki ze zintegrowanymi spoilerami i szereg innych może, drobnych ale jednak rzucających się w oczy elementów - specyficzne, dedykowane tylko tej odmianie felgi etc.. Nawet tak prosty fakt jak ten, że "chromy" wokół szyb były wykończone na czarno robił w tamtych czasach odpowiednie wrażenie -dziś akurat już nie. No ale jak autor twierdzi, że jednak wygląda ten BMW niepozornie no to tylko jego wizja rzeczywistości i jeśli (jeśli!) ma się ona jakkolwiek obronić to chyba tylko z dzisiejszego punktu widzenia. Tyle tylko, że ten samochód ma z górą 30 lat. Kolejna, mocno dyskusyjna teza autora dotyczy tego, że M5-ka E28 była "prekursorem gatunku". No niestety to nieprawda. Przypominam taki samochód jak Jaguar 3.4 Litre Saloon - a to raptem rok 1957 a potem jego następca w postaci jeszcze mocniejszego Mk2 3.8 Litre. Prekursorem więc z pewnością nie był a że był pierwszym z tego nowoczesnego tudzież współczesnego już wysypu tego typu pojazdów w ich dzisiejszej postaci to się akurat zgadza. No i rzecz jasna nieprawdą jest, że wówczas wystarczyło sobie na zwykłą 520-kę przykleić znaczek "M" aby nikt się nie zorientował co do nikczemnej proweniencji takiego egzemplarza, tak samo bowiem jak i dzisiaj, kiedy ktoś do standardowego Mercedesa E 200 sobie znaczek "AMG" przylepi, każdy cokolwiek zorientowany dostrzega taką mistyfikację na kilometr. Autor niby nie pisze o tym wprost ale dość wyraźnie to sugeruje. Uważam też, że niepoważnym jest pisanie w przypadku takiego samochodu o jego osiągach w oderwaniu od epoki w jakiej był oferowany. Tak, dziś wartość 7 sekund do setki, nie zwala z nóg ale... w 1985 roku zdecydowanie zwalała z nóg w takiej limuzynie. Musimy pamiętać, że była to jeszcze epoka gdzie w sedanach tej klasy montowano silniki 150 konne jako przyzwoity standard. Właściwie tylko Mercedes i BMW oferowały jeszcze silniki o mocy aż (sic!) 185 KM. To były szczyty obok takich 109 konnych jednostek jak na przykład w Mercedesie 200 (tak w W123 jak i przez pierwsze lata w ultranowoczesnym W124). Tak więc 285 konna jednostka to był kosmos abstrahując już nawet od jej w tamtych czasach kosmicznego zaawansowania - M88 to pierwszy de facto normalnie sprzedawany sześciocylindrowy silnik czterozaworowy na świecie. I przyspieszenie 7 sekundowe to także był kosmos. Wówczas. Zresztą tym bardziej, że owe podane przez autora 7 s to w rzeczywistości 6,1s (wedle oficjalnych danych) względnie 6,4 s wg. testów z epoki. Nawet własny AutoBild Klassik zmierzył 6.7 s dla zabytkowego egzemplarza więc nie wiem skąd autor te 7 s wygrzebał. A 6,4 s w tamtych czasach dla limuzyny klasy wyższej średniej to był kosmos absolutny. Takie przyspieszenia (a nawet nieco słabsze) oferował np. Ferrari w 328-ce. To są wszystko kwestie interpretacyjne jedynie ale pokazują jak niewłaściwie autor ten samochód prezentuje jeśli chodzi o realia epoki w której powstał.
28 kwi 21:09 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Ror Użytkownik anonimowy
~Ror :
No photo ~Ror Użytkownik anonimowy
7 sekund do setki hahah moj kompakt jest szybszy od tej cegly M jak Mizerne. I nie wstydze sie swoim jezdzic
3 maja 19:04 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
0%
100%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

BMW M5 - moc z obrotów

BMW M5 niepozornie wygląda, ale wystarczy uruchomić silnik i posłuchać szorstkiego gangu rzędowej „szóstki” ze sportowego M1. Jazda tym autem niesamowicie wciąga, ale i uczy kierowcę szacunku do praw fizyki.

BMW M5 - moc z obrotów (slajd 1 z 8)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego