CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.004.634.231.95
Średnio4.664.834.482.10
Najdrożej5.094.994.892.45

Datsun 260Z - marzenie indywidualistów

4 kwi, 17:43
Udostępnij
0
Skomentuj

Wstępny projekt 240Z został opracowany przez Niemca, ale oficjalnie jego konstruktorem był japoński projektant. Samochód powstał z myślą o amerykańskim rynku i szybko stał się hitem dzięki nietypowemu stylowi i korzystnej cenie

Albrecht Graf Goertz rozpoczął swoją podróż do Japonii, w której rozwijający się przemysł samochodowy musiał korzystać ze stylistycznych rozwiązań znanych na całym świecie. Człowiek, który podczas cudu gospodarczego stworzył BMW 507, budował również motorówki, zapalniczki i Bóg wie co jeszcze, wędrował teraz handlowymi ulicami Tokio. Poznawał japońską kulturę, pił dużo herbaty, spotykał się z ludźmi, a na koniec rozpoczął pracę w Nissanie, który zlecił mu opracowanie sportowego samochodu. Firma od 1932 roku produkowała pojazdy ciężarowe, a teraz pod nazwą „Datsun” miały powstawać osobowe modele, którymi chciano podbić Amerykę.

Goertz, dziarski stylista z haczykowatym nosem, już w 1936 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i tam zbudował swoje nowe życie w Los Angeles, tam też dość szybko zetknął się z lokalną sceną hot rods. Dzięki temu dobrze wiedział, jakie samochody kochają Amerykanie. Początkowo jako konsultant do spraw designu brał udział w projektowaniu dwudrzwiowego Nissana Silvii, który w 1964 roku został zaprezentowany podczas salonu samochodowego w Nowym Jorku. Silvia nie była zbyt lubianym modelem i wyniki jej sprzedaży okazały się katastrofalne. Do 1968 roku Nissan zbudował zaledwie 554 sztuki tego modelu o oznaczeniu fabrycznym „CSP311”.

Do tego czasu Goertz pracował na ogół sam. Lubił majsterkować przy samochodzie i obmyślać, jaki powinien być sportowy model, żeby spodobał się amerykańskim kierowcom. Doszedł do wniosku, że niezbędne jest auto, które pod względem formy przypomina Jaguara E Type’a, ale ma wymiary zbliżone do Porsche 911. Teraz jego celem stało się stworzenie takiego pojazdu. W ten sposób powstał model z długą maską, tyłem w stylu liftbacka z dużą klapą bagażnika, otwieranymi reflektorami i szprychowymi kołami. Otwierane reflektory miały skomplikowaną konstrukcję, a szprychowe felgi prezentowały się za bardzo po angielsku, dlatego oba te elementy zniknęły z projektu.

Wreszcie model Z został pokazany w 1969 roku podczas Tokyo Motor Show.

Szukasz wymarzonego auta?

Szukasz wymarzonego auta? Sprawdź je z naszymi ekspertami przed zakupem.

Samochód okazał się hitem. W ciągu dziewięciu lat Nissan sprzedał około pół miliona sztuk tego modelu. Megasukces samochodu sprzedawanego w USA pod nazwą „Datsun” sprawił, że pod ścianą zostały postawione angielskie sportowe roadstery MG oraz Triumpha, dla których amerykański rynek był najważniejszy.

Mogło jednak skończyć się zupełnie inaczej. Jeszcze zanim Z pojawiło się w salonach, Nissan zupełnie stracił zainteresowanie nim. Wprawdzie do produkowania tego auta zobowiązała się Yamaha, ale pojawił się problem z 2-litrowym, 4-cylindrowym silnikiem z dwoma wałkami rozrządu, zaprojektowanym specjalnie do tego samochodu. Dopiero gdy konkurencyjna Toyota ujawniła kuszący model 2000 GT, ambicje Nissana zostały podrażnione i firma zdecydowała się na doprowadzenie projektu do seryjnej produkcji.

W eksportowej wersji raziły charakterystyczny spoiler i potężne zderzaki wykonane z tworzywa. Było to niezbędne na rynku amerykańskim ze względu na przepisy dotyczące bezpieczeństwa.

Zajmujemy wreszcie miejsce na fotelach pokrytych brązową tapicerką, a także ze zintegrowanymi zagłówkami oraz otworami wentylacyjnymi i czujemy rozczarowanie, że kierownicę wykonano z tworzywa sztucznego, a nie z drewna. Natomiast podziwiamy deskę rozdzielczą z czarnego tworzywa.

Blok pierwszego silnika modelu Z 240 bazował na 1,6-litrowej jednostce, znanej jako seria S 30. To był japoński 2-cylindrowy motor. W 260Z zastosowano jednostkę z głowicą wykonaną z aluminium, z górnym wałkiem rozrządu i wałem podpartym na siedmiu łożyskach. Silnik osiągał 150 KM przy 5400 obr./min. Za przygotowanie mieszanki odpowiadały dwa gaźniki firmy Hitachi. Moc silnika można wykorzystać już przy niskim poziomie obrotów, a swą siłę czerpie on z dużej pojemności skokowej. Dzięki krótkim przełożeniom 5-biegowej skrzyni samochód nawet z dzisiejszego punktu widzenia potrafi być szybki. Datsun rozpędza się maksymalnie do 205 km/h. Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku dynamicznego stylu jazdy samochód zużywa około 15 l/100 km.

Wówczas, kiedy 260Z rozpoczynało swoją karierę, trzeba było pamiętać o czymś bardzo ważnym. W Stanach Zjednoczonych normy bezpieczeństwa i emisji spalin wymuszały nie tylko optyczne niedoskonałości, jak duże zderzaki, które musiały wytrzymać podczas kolizji do prędkości 5 mil na godzinę, lecz także silniki o śmiesznie małej mocy jak na pojemność skokową, z której ją uzyskiwano. W tamtym czasie dawni bohaterowie Ameryki – pony cars – odchodzili w zapomnienie. Tymczasem Datsun Z wyróżniał się niczym Zorro w Andaluzji. I to pomimo tego, że nie był już tak twardy i ostry, jak „240-ka”, lecz smakował raczej łagodnie niczym sashimi bez wasabi.

W czasach świetności tego auta dźwięk, moc i poręczność były doskonałe w obliczu ceny, za jaką można było mieć ten model. W Ameryce Datsun 260Z był oferowany za 3526 dolarów. Amerykańscy dziennikarze motoryzacyjni chwalili wówczas auto i określali je mianem Jaguara E-Type’a w cenie MGB.

Dzisiaj można się tylko zastanawiać, jak dużo elementów tego samochodu pamiętało rozwiązania zaproponowane przez niemieckiego konstruktora. W oficjalnej kronice firmy jako twórca tego modelu figuruje Yutaka Katayama, znany jako Mr. K. Nie ma ani słowa o Albrechtcie Grafie Goertzu, który starł się z Nissanem jeszcze raz w 1980 roku.

Chodziło o prawa do modelu Z. Samochodowy gigant w końcu uległ i Goertzowi zapłacono należyte pieniądze. W późniejszym czasie powiedział: To oni zbudowali samochód, ale to ja im pokazałem, jak to zrobić. Jak było naprawdę, chyba nikt nie wie i już się pewnie nie dowie.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 1/2017 już w sprzedaży, a w nim m.in. auta marzeń lat 70. (od Opla Manty i VW Scirocco po Lamborghini Countacha LP400), Fiat 500 obchodzący swoje 60. urodziny oraz porównanie samochodów z obu stron żelaznej kurtyny.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (26)

No photo
No photo ~migu Użytkownik anonimowy
~migu
No photo ~migu Użytkownik anonimowy
do ~Denny:
No photo ~Denny Użytkownik anonimowy
5 kwi 05:09 użytkownik ~Denny napisał
Dobrze że w tamtych latach nie były tak popularne wstrętne Diesle, między innymi dlatego to były piękne czasy. Najbardziej przeraźliwe, smutne, niezrozumiałe i zaskakujące jest to że moda na Diesle jest tylko w kilku krajach, z ponad 200 krajów na całym ś
"Moda" na diesele jest tylko w Europie, nigdzie indziej udział diesela w rynku nie jest większy niż 3%: USA 3%, Brazylia 0%, Chiny 1%, Japonia 2%, Europa 53%, są kraje z blisko 70% udziałem diesela. Jeszcze kilkanaście lat temu diesel był nawet preferowany przez UE, ponieważ ze względu na sprawność spala mniej paliwa niż silnik benzynowy, co przekłada się na mniejszą ilość CO2 (kiedyś min. na mocy protokołu z Kioto mocno zapatrzyliśmy się na ten gaz), ale już kilka lat później, na początku XXI wieku powstały pierwsze opracowania, w tym WHO, które mówiły: ok, mniej CO2 (powiedzmy 15%), ale za to toksyczne tlenki azotu i pyły, które mają duuużo większy wpływ na zdrowie, niż CO2, a jak pokazały testy, tych tlenków jest nawet kilkadziesiąt razy więcej niż deklarują producenci aut (oszukańcze testy homologacyjne) i tutaj mamy zonk, bo okazuje się, że silniki V8 w USA są dużo bardziej obojętne dla zdrowia, niż małolitrażowy diesel z Europy.
6 kwi 10:53 | ocena: 100%
Liczba głosów:13
100%
0%
| odpowiedzi: 6
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
~Khamsin :
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
Artykuł zaczyna się jakąś tam historią, która się rozwija no i czytamy i jest coraz dziwniej. Pierwszy zgrzyt to informacja podana przez autora, że Datsun 240 Z postawił pod ścianą brytyjskie roadstery. Hmmm... Ciekawe. A na jakiej to zasadzie zamknięte coupe mogło postawić pod ścianą otwarte roadstery kiedy nie było konkurencją dla tych samochodów. A w każdym razie nie bezpośrednią? Otóż Datsun 240 Z postawił pod ścianą ale wersje coupe owych roadsterów brytyjskich a nie same roadstery. Przede wszystkim te, które odpowiadały choćby swymi sześciocylindrowymi silnikami Datsunowi jak exemplum par excellence -Triumph GT6 (tak samo nazywany Jaguarem E-Type "biednego człowieka" jak nazywany był i Datsun) czy MG MGC. Roadstery, panie Burchard nie zostały postawione pod ścianą przez Datsuna 240 Z a przez przepisy odnośnie bezpieczeństwa biernego i to z tego powodu Datsun ten występował tylko jako coupe i pod ścianą stawiał dość przestarzałe brytyjskie coupe a nie roadstery. To pierwszy zgrzyt ale potem robi się naprawdę dziwnie. A chodzi o te opowieści dziwnej zaiste treści o silnikach "S30" i "dwucylindrowych" i "tem podobnych". Dziwny zaiste stek bzdur. Silnik rodziny L (tu jako L24) był rzeczywiście oparty na wersji czterocylindrowej (gdzie te 2 cylindry???) L16 a ta pierwotnie była silnikiem firmy Prince (PMC)zresztą licencyjnym (choć modyfikowanym) silnikiem Mercedesa. Tak, Mercedesa. To takich niemieckich antenatów ma także Datsun 240 Z a nie tylko Hrabiego von Goertz. Gdzie tu miejsce na jakiś silnik 2 cylindrowy??? S 30??? Takiego czegoś, znaczy silnika ani, w historii Nissana ani Prince Motors po prostu nie było. S 30 to oznaczenie kodowe właśnie Datsuna 240 Z !!! Dziwne też, że autor nawet się nie zająknął że chodzi w tym Datsunie o silnik rzędowy sześciocylindrowy zadowalając się jedynie pośrednią informacją a przecież niejasną dla większości laików czytających te artykuły, o podparciu wału na 7 łożyskach. Cokolwiek niezręczne. Także i to, że najpierw jest mowa o wersji 240 Z i przy tym informacja o 5-biegowej skrzynce. Ta nie była w ogóle oferowana w USA a i gdzie indziej była rzadkością a chodzi przecież autorowi o egzemplarz późniejszy czyli 260 Z. Groch z kapustą. I jeszcze na koniec wrócę do szprychowych felg. Nie chodziło o to że są zbyt brytyjskie! To kolejny absurd wymyślony przez autora, który nie pierwszy raz sobie dorabia własne historie do faktów, których nie rozumie. Takie felgi były zbyt drogie w tym niedrogim aucie a ponadto sam początek lat 70-tych to koniec ery takich felg. Nawet Jaguar się z nich ostatecznie wycofał w 3 serii E-Type'a w tym samym okresie. A co do ich brytyjskości. Dziwne, że większość Ferrari i Maserati także takie felgi posiadało a najsłynniejszym producentem tych felg była tak na wskroś brytyjska firma jak... Borrani. Że podkreślę - Ruote Borrani S.p.A. Milano. W rzeczy samej - very british, panie Burchard.
6 kwi 10:12 | ocena: 92%
Liczba głosów:12
92%
8%
| odpowiedzi: 6
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~olo Użytkownik anonimowy
~olo :
No photo ~olo Użytkownik anonimowy
jezdził u nas na wsi taki pod koniec lat 80-tych.miał problemy z slnikiem,lub (predzej) z dobrym mechanikiem który by sie nim zajął.Wtedy zaczynał sie szał na VIESWAGENA i tak zostało,tyle ze tamte jezdzily,i jeszcze jezdza a obecne ..tragedia
6 kwi 09:22 | ocena: 100%
Liczba głosów:11
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Denny Użytkownik anonimowy
~Denny :
No photo ~Denny Użytkownik anonimowy
Dobrze że w tamtych latach nie były tak popularne wstrętne Diesle, między innymi dlatego to były piękne czasy. Najbardziej przeraźliwe, smutne, niezrozumiałe i zaskakujące jest to że moda na Diesle jest tylko w kilku krajach, z ponad 200 krajów na całym świecie i te kraje są w Europie. Ci jest tego powodem, co tym biednym Europejczykom zrobiono.
5 kwi 05:09 | ocena: 71%
Liczba głosów:14
71%
29%
| odpowiedzi: 13
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~zxcv Użytkownik anonimowy
~zxcv
No photo ~zxcv Użytkownik anonimowy
do ~Khamsin:
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
6 kwi 10:12 użytkownik ~Khamsin napisał
Artykuł zaczyna się jakąś tam historią, która się rozwija no i czytamy i jest coraz dziwniej. Pierwszy zgrzyt to informacja podana przez autora, że Datsun 240 Z postawił pod ścianą brytyjskie roadstery. Hmmm... Ciekawe. A na jakiej to zasadzie zamknięte c
Datsun był przeznaczony na amerykański rynek jako swego rodzaju Corvetta dla ubogich. Japończycy od samego początku rozbudowali po całych Stanach siatkę dealerów przez co nie było problemów z serwisem i częściami tak jak w przypadku samochodów brytyjskich czy Fiata. Datsun był przede wszystkim o wiele mniej awaryjny od europejskiej konkurencji. Brytyjskie samochodu psuły się na potęgę, skrzynie biegów Leylanda były jak z plasteliny, za częściami trzeba było czekać całymi miesiącami. Ja jeździłem kilka razy Datsunem 240Z i ten samochód nie przypadł mi do gustu. Zawieszenie jak taczki na metalowym kole, byle rysa czy pęknięcie w jezdni to tak trzęsło że plomby z zębów wypadały. Demonem prędkości to też nie było - stara Corvetta z najsłabszym silnikiem robiła z Datsuna sieczkę.
6 kwi 11:19 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
| odpowiedzi: 5
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
~Khamsin
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
do ~zxcv:
No photo ~zxcv Użytkownik anonimowy
6 kwi 11:19 użytkownik ~zxcv napisał
Datsun był przeznaczony na amerykański rynek jako swego rodzaju Corvetta dla ubogich. Japończycy od samego początku rozbudowali po całych Stanach siatkę dealerów przez co nie było problemów z serwisem i częściami tak jak w przypadku samochodów brytyjskich
Kompletnie nie rozumiem po co to do mnie napisałeś? I jak się to ma do mojego krytycznego wobec artykułu komentarza. Z niczym nie polemizujesz i de facto nie wiem jaki jest cel Twego postu, który adresujesz bezpośrednio do mnie. Dziwi mnie też, że po tym co napisałem wcześniej i jakie szczegóły i fakty podałem, nie potrafisz się zorientować, iż te informacje jakie mi sprzedajesz to dla mnie poziom jeśli nie przedszkola to... . A co do merytoryki. Porównujesz najsłabszą Corvette (konkretnie którą?) z Datsunem 240 Z? To były przecież samochody de facto nieporównywalne, zupełnie inna liga. Chociaż podejrzewam, że od najsłabszej Corvette osiągi 240 Z nie były wcale wyraźnie gorsze a to o czym piszesz to wrażenia powodowane diametralnie inną charakterystyką silników. (Sprawdzę sobie kwestię osiągów.) Corvette dla ubogich... Oczywiście w praktyce tak, jednak Datsun poprzez swoje podobieństwo do E-Type FHC był określany jako Jaguar dla ubogich, właśnie w prasie amerykańskiej z epoki jako samochód zza oceanu jak i przecież Jaguar E. A nie jako Corvette dla ubogich. Trudno o bardziej trywialną informację że Japończycy zdominowali z czasem rynek USA właśnie jakością i niezawodnością swych samochodów. Amerykańskie nie były tu dużo lepsze niż brytyjskie tylko części były dostępne od ręki niejako. No i niestety auta koncernu Leylanda miały kilka spektakularnych wpadek a auta amerykańskie w tym czasie generalnie mocno opadły w jakości.
6 kwi 19:53 | ocena: 67%
Liczba głosów:3
33%
67%
| odpowiedzi: 4
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
~Khamsin
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
do ~Denny:
No photo ~Denny Użytkownik anonimowy
5 kwi 05:09 użytkownik ~Denny napisał
Dobrze że w tamtych latach nie były tak popularne wstrętne Diesle, między innymi dlatego to były piękne czasy. Najbardziej przeraźliwe, smutne, niezrozumiałe i zaskakujące jest to że moda na Diesle jest tylko w kilku krajach, z ponad 200 krajów na całym ś
W tamtych czasach... Otóż w latach 70-tych diesle na rynkach USA i Japonii nie istniały po prostu (pomijam tu Mercedesa 300 SD) ale i w Europie poza Mercedesem diesel był w tych czasach absolutnie niszowy. Parę Peugeotów, Citroen jeden, jedna Alfa Giulia i parę innych aut "z Perkinsem" to w zasadzie wszystko. Piszesz "niezrozumiałe" o dzisiejszej sytuacji. No niestety. Wsiądź do nowoczesnego turbodiesla czterozaworowego, pociśnij co nieco i pojedź potem na stację. A potem zrób to samo z Mercedesem 200 D (W123). To łatwo potem zrozumieć.
6 kwi 10:29 | ocena: 75%
Liczba głosów:4
75%
25%
| odpowiedzi: 4
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Polak Użytkownik anonimowy
~Polak :
No photo ~Polak Użytkownik anonimowy
A dla polaka e36 w dizlu to marzenie.
4 kwi 22:01 | ocena: 75%
Liczba głosów:12
75%
25%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Edward F1 Użytkownik anonimowy
~Edward F1 :
No photo ~Edward F1 Użytkownik anonimowy
Właśnie go nie chciałem mieć, gdyż konfiguracja z rudą mi nie odpowiadała, ale 300ZX już miałem. Duża frajda z jazdy bez 2 szklanych części dachu. Demon prędkości to nie był ale praktyczny GT i miło go wspominam!
6 kwi 11:27 | ocena: 100%
Liczba głosów:4
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Wujek Wacław Użytkownik anonimowy
~Wujek Wacław
No photo ~Wujek Wacław Użytkownik anonimowy
do ~migu:
No photo ~migu Użytkownik anonimowy
6 kwi 10:53 użytkownik ~migu napisał
"Moda" na diesele jest tylko w Europie, nigdzie indziej udział diesela w rynku nie jest większy niż 3%: USA 3%, Brazylia 0%, Chiny 1%, Japonia 2%, Europa 53%, są kraje z blisko 70% udziałem diesela. Jeszcze kilkanaście lat temu diesel był nawet preferowan
Z rozwiniętych krajów jeszcze Australia ma udział samochodów z silnikiem Diesla na poziomie 20%.
11 kwi 14:07 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
| odpowiedzi: 5
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Datsun 260Z - marzenie indywidualistów

Wstępny projekt 240Z został opracowany przez Niemca, ale oficjalnie jego konstruktorem był japoński projektant. Samochód powstał z myślą o amerykańskim rynku i szybko stał się hitem dzięki nietypowemu stylowi i korzystnej cenie.

Datsun 260Z - marzenie indywidualistów (slajd 1 z 9)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Reklamy
Koniec bloku reklamowego