Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Jak przeprowadzono test?

Kierowcy klasyków lubią trochę zmyślać, gdy wymieniają się doświadczeniami na temat spalania swoich pojazdów. Dlaczego? Trudno powiedzieć, czemu wszystkim tak zależy na tym, żeby inni wierzyli, że ich potwór z „V8-ką” pod maską „mieści się w dyszce”, albo w inne tego typu fantasmagorie. Czas położyć kres bajkom fantastów – zadanie potraktowaliśmy bardzo poważnie.

Zabraliśmy nasze skarby na tę samą trasę testową, którą codziennie przebywają nasi koledzy z „Auto Bilda” nowymi autami uczestniczącymi w porównaniach. To 155-kilometrowa kombinacja jazdy w ruchu miejskim, autostradowym i lokalnym. Przed rozpoczęciem podróży samochody są tankowane do pełna, liczniki zerowane. Po przebyciu znormalizowanej trasy znów odwiedzamy stację benzynową, ponownie tankujemy pod korek, a reszta to już matematyka.

Trasa wiedzie przez dość płaski teren. Należy wziąć pod uwagę to, że w górzystych rejonach samochody zawsze będą zużywały więcej paliwa, choć z drugiej strony – kto lubi wysoko kręcić silnik wiekowego auta?

Ze względu na charakter pojazdów odpuściliśmy im odcinek jazdy z maksymalną prędkością – obniżyliśmy tę poprzeczkę do 70 proc. To bardziej odpowiada realnym warunkom użytkowania young- czy oldtimerów. Jedyny wyjątek stanowił Borgward Hansa – tym autem rozpędziliśmy się do maksymalnych 105 km/h. W przeciwnym razie jazda autostradą mogłaby być niebezpieczna (bylibyśmy wolniejsi od ciężarówek).

Ile paliwa naprawdę zużywają klasyki - sprawdzone w praktyce (slajd 2 z 22)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego