Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Miłość do aut na Brooklynie

17 sie, 15:05

Dzielnica jak otwarte muzeum motoryzacji? Gdy przejdziemy się po nowojorskim Brooklynie, szybko zauważymy, że coś w tym stwierdzeniu jest na rzeczy!

Udostępnij
0
Skomentuj
  • Kto kocha stare auta, ten przy okazji wizyty w Nowym Jorku oprócz Manhattanu i Times Square musi trafić na Brooklyn
  • Brooklyn – tu nie zapomina się, że samochód służy przede wszystkim do jeżdżenia
  • Z pewnością na Manhattanie gęstość występowania przedłużanych limuzyn, Ferrari czy Lamborghini może być znacząco większa, ale tam zobaczymy głównie samochody w ruchu

Atlantic Avenue rozciąga się na prawie 17 km przez Brooklyn – od szlachetniejszej jego części Brooklyn Heights na zachodzie aż po granicę z Queens na wschodzie. Gdy pierwszy raz przejechaliśmy aleją wypożyczonym autem w zachodnim kierunku, na stacji benzynowej odkryliśmy zaparkowane BMW 2002. Beżowe, zardzewiałe i... przepiękne! Choć właściciela nie spotkaliśmy, po imiennej rejestracji (ZERO TWO) od razu było widać, że bardzo ceni on sobie to auto i jest to trwały związek. Właśnie wtedy pojawił się pomysł: ponieważ zapowiadało się, że w Nowym Jorku spędzimy trochę więcej czasu, czemu nie stworzyć zdjęciowego albumu z napotkanymi tu klasykami i udokumentować miłość mieszkańców Brooklynu do nich?

Gdyby Brooklyn był niezależnym miastem, z liczbą 2,6 mln mieszkańców stałby się czwartą metropolią Stanów Zjednoczonych. Jazda po nim może być męcząca, bo początkowo przybysze nie doceniają dystansów dzielących poszczególne jego części, a także korków, które są tu na porządku dziennym. Są też jednak rejony, w których jest w miarę cicho i spokojnie, a ruch niewielki. Wzdłuż jednokierunkowych ulic stoją rzędy podobnych, szeregowo zabudowanych kamienic nazywanych „Brownstones”, a po obu stronach, przy chodnikach, często można zobaczyć ciekawe auta. Czy dla fanów motoryzacji jest lepsze miejsce na spacer?

Z pewnością na Manhattanie gęstość występowania przedłużanych limuzyn, Ferrari czy Lamborghini może być znacząco większa, ale tam zobaczymy głównie samochody w ruchu, bo przy krawężniku nikt się prawie nie zatrzymuje (a już na pewno nie robi tego na długo). Poza tym w City nie uświadczymy takiej obfitości i różnorodności wiekowych, klasycznych aut, których właściciele mniej lub bardziej się nimi zajmują i o nie dbają, a na pewno bez wyjątku je kochają.

Jeśli ktoś płaci 30 tys. „dolków” za miejsce garażowe w SoHo, ten chowa tam perfekcyjnie odrestaurowanego Jaguara czy swoją starą (nie mylić z wysłużoną!) „911-kę” – auta, które nie zostały zrobione z myślą o zatłoczonym New York City, ale mają wysoką wartość i tym bardziej trzeba je chronić.

Co innego Brooklyn – tu nie zapomina się, że samochód służy przede wszystkim do jeżdżenia. W tamto pamiętne lato mieszkaliśmy w Bedford-Stuyvesant, czyli w jeszcze niezgentryfikowanej części dzielnicy (z polskiego na nasz – niezamieszkałej przez ludzi majętnych). Już w drugim tygodniu przy sklepie spożywczym za rogiem odkryliśmy Maserati Biturbo z 1986 roku. Czerwień lakieru była już zmatowiała, co jest typowe dla aut przez lata parkujących pod chmurką. A cztery pory roku to w tych warunkach ekstremalne upały w lecie, śnieg i lód w zimie, a jesienią deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. Wiosna trwa zazwyczaj nie dłużej niż 2 tygodnie. Zaparkowane przy krawężnikach auta są też pretekstem do krótkiej, niezobowiązującej rozmowy z mieszkańcami. O samochodach ludzie tu bardzo chętnie z wami pogadają – mówi Edward, bardzo miły i uśmiechnięty, dumny właściciel Maserati.

Kenny Shiller, kolekcjoner aut z dzielnicy Gowanus, wyjaśnił nam kiedyś: Jeśli Nowy Jork jest tyglem, w którym mieszają się kultury narodów całego świata, to bez wątpienia Brooklyn jest tyglem samochodowym i zobaczycie tam auta, których byście się tam nigdy nie spodziewali. Po czym wsiadł do swojego wyprodukowanego w byłej Jugosławii Yugo 45, które nie tylko według niego jest „najgorszym samochodem świata”.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 2/2017 już w sprzedaży a w nim megatest Porsche Turbo. Porównanie japońskiego wojownika i Kung Fu Pandy oraz liftbacki z lat osiemdziesiątych XX wieku. Na koniec klasyk, który zmienił historię.

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej