CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.194.324.091.96
Średnio4.544.754.402.12
Najdrożej4.894.994.852.45

Moskwicz 403 - przyjaciel ze Wschodu

7 lut, 16:26
Udostępnij
0
Skomentuj

Prymitywna konstrukcja i jakość wykonania są dzisiaj tematem żartów, ale ponad pół wieku temu na parszywych drogach Związku Radzieckiego – kraju, w którym zimy nie rozpieszczały kierowców – były strzałem w dziesiątkę

Niniejszym zawiadamiamy, że w losowaniu przeprowadzonym w dniu 28 kwietnia 1964 r. na książeczkę oszczędnościową Obywatela Nr 2.360.370 - UO wylosowano premię w postaci samochodu osobowego marki „Moskwicz”. Po odbiór wylosowanego samochodu prosimy zgłosić się w dniu itd... Zawiadomienie o takiej treści otrzymał w maju 1964 roku komendant posterunku Milicji Obywatelskiej w jednym z dolnośląskich miasteczek. Można sobie tylko wyobrazić, jak hucznie świętowano wygraną.

Powodów do radości było kilka. Główny to taki, że w domu będzie samochód. I to nie byle jaki – Moskwicza postrzegano w tamtych czasach jako niezawodne i sprawdzone auto o dużych walorach użytkowych. A także – dość nowoczesne. Już od pierwszej generacji pojazdy z Moskiewskich Zakładów Samochodów Małolitrażowych podążały za ogólnoświatowymi trendami, co widać po zmianach stylistycznych, które zaszły w drugiej i trzeciej generacji Moskwicza.

Natomiast tym, co odróżniało radzieckiego producenta od odpowiedników na Zachodzie, była metoda wprowadzania nowych modeli. Zamiast opracować i wdrożyć do produkcji nową konstrukcję, przeprowadzano ten proces stopniowo, montując podzespoły z nowych modeli w „przejściówkach”. Właśnie takim modelem był Moskwicz 403. Poprzednik o oznaczeniu „407” bardzo dobrze się sprzedawał, także na zewnętrznych rynkach (trzecia część produkcji trafiła na eksport), ale jego stylistyka i niektóre z zastosowanych rozwiązań technicznych stawały się powoli przestarzałe, dlatego już w końcu lat 50. zaczęto prace nad następcą. I chociaż pierwsze egzemplarze testowe modelu 408 – taką nazwę miał otrzymać – były gotowe już na początku lat 60., zdecydowano się wprowadzić model przejściowy. Tym, co miało wyraźnie podkreślać jego tymczasowy charakter, było oznaczenie – „403” zaburzało systematykę, bo cofało się o kilka modeli.

Chociaż Moskwicz 403 zapowiadał auto, które miało prezentować całkowicie nową linię stylistyczną, to jednak nic w jego wyglądzie na to nie wskazywało. Nadwozie przejęto z poprzednika bez praktycznie żadnych istotnych zmian. Więcej zadziało się we wnętrzu, gdyż pojawiły się tam elementy zaprojektowane do modelu 408, z tą różnicą, że tu były w jasnym kolorze, a w następcy – czarne. Najistotniejsze zmiany dotyczyły mechaniki. W 403 znalazło się całkowicie nowe, opracowane do następcy przednie zawieszenie, hamulce wyposażono w mechanizm samoczynnej regulacji luzów, a sprzęgło otrzymało sterowanie hydrauliczne. Jak widać, modyfikacji nie było aż tak wiele, a na pewno nie tyle, żeby podnieść cenę modelu względem poprzednika o 900 rubli, do 3411 rubli 25 kopiejek – na tyle wyceniono model w loterii Sportlotto. Jednak producent uważał inaczej i w 1962 r. uznał za właściwe wydanie dla modelu 403 60-stronicowej broszury, będącej uzupełnieniem książki obsługowej poprzednika.

Rosjanie mieli bardzo przejrzysty system opisywania modeli. Coś, co dzisiaj jest normą, a więc bogaty wybór wersji nadwoziowych czy modele przygotowane do konkretnych zastosowań, w połowie ubiegłego stulecia nie było takie oczywiste. Z reguły dany model miał jeden silnik, jedną lub dwie wersje nadwozia (najczęściej sedan oraz kombi), a kolejne odmiany, np. użytkowe, pojawiały się dopiero z czasem. W przypadku drugiej generacji Moskwicza sytuacja była inna. Wprawdzie przewidziano tylko jedną jednostkę napędową, ale model 403 (tak jak poprzednik) był oferowany w kilku wersjach. Podstawowa to czterodrzwiowy sedan, oprócz niego można było kupić kombi, oznaczone „M-424” – bardzo praktyczny samochód, między innymi dzięki składanej tylnej kanapie oraz ładowności wynoszącej 250 kg (uzyskana dzięki zwiększeniu o 5 mm szerokości tylnych resorów).

Konstruktorzy rozwiązali też problem koła zapasowego, które w sedanie było umieszczone pionowo po prawej stronie bagażnika, przez co zabierało sporą jego część. W kombi „zapas” umiejscowiono pod podłogą bagażnika, dzięki czemu uzyskano równą i szeroką przestrzeń ładunkową o powierzchni niemal 1,8 m2 (1220 na 1473 mm). Wszystko pięknie, tylko ten „genialny” zabieg sprawił, że znajdowała się ona na wysokości ponad 75 cm – dźwignij na taką wysokość worek ziemniaków! Trzecią popularną odmianą był furgon (M-432), który doskonale sprawdzał się jako niewielki samochód dostawczy w handlu lub usługach. Każda z tych wersji występowała w odmianie na rynek krajowy, a także w eksportowej oraz przeznaczonej na rynki południowe - chodzi oczywiście o kraje o gorącym klimacie.

Oprócz wymienionych wersji podstawowych występowało jeszcze kilka odmian specjalnych. Sedan był dostępny w wariancie przystosowanym na potrzeby osób niepełnosprawnych, z elementami „sterowania ręcznego”, a do tego jako pojazd dla personelu medycznego oraz taksówka, fabrycznie wyposażona w licznik, zieloną lampkę „Wolny” oraz „szachownicę” na przednich drzwiach. Była także wersja użytkowa z nadwoziem pikap, jednak nie produkowano jej oficjalnie, lecz przerabiano na taką dopiero po opuszczeniu fabryki. Niestety, 403 nie doczekało się wariantu z napędem na wszystkie koła, gdyż wyglądałoby dość kuriozalnie z gigantycznym prześwitem (już w standardowym sedanie jest taki, że nie powstydziłyby się go współczesne SUV-y). Wynosił on 22 cm pod mostami i... 43 cm pod podwoziem! W terenie ten wyposażony w układ napędowy opracowany w zakładach GAZ-a sedan potrafił zdziałać cuda.

Na polski rynek oficjalną drogą trafiały wersje eksportowe, najczęściej sedany. Od tych produkowanych na rynek rosyjski różniły się kilkoma detalami: ozdobna osłona chłodnicy była szersza, zachodziła lekko na błotniki, a na jej końcach umieszczono kierunkowskazy z przezroczystymi kloszami (opracowane do modelu 408). Chromowane lusterka boczne były umiejscowione na błotnikach, inny był też uchwyt tylnej klapy ze zintegrowanym oświetleniem tablicy rejestracyjnej. Ozdobne listwy boczne zostały zmienione na podwójne (można było między nimi zrobić ozdobną wstawkę z lakieru w innym kolorze), a klosze tylnych lamp otrzymały obudowę w kolorze nadwozia. I to właściwie wszystkie zmiany.

Ponad pół wieku od pamiętnego dla niektórych losowania Moskwicz po raz kolejny stał się powodem do świętowania, jednak tym razem już tak łatwo nie było. Dziesięć lat – tyle czasu zajęło Wiesławowi Pająkowi nakłonienie rodziny pierwszego właściciela do sprzedaży tego egzemplarza. Zachowali auto z sentymentu, a ponieważ od 1990 roku nie jeździło, postanowili odrestaurować je i... utknęli. Pan Wiesław po długich namowach i wspomnianych 10 latach wreszcie je odkupił w przysłowiowych kartonach, a następnie doprowadził do obecnego stanu.

Od tego czasu Moskwicza można regularnie spotkać na imprezach z kręgu klasycznej motoryzacji w okolicach Wrocławia – warto poświęcić chwilę i dokładnie mu się przyjrzeć. Niektóre rozwiązania, jak na przykład napęd wycieraczek wyprowadzony linką poprzez ślimak z wałka rozrządu, są niespotykane. Stojąc w deszczu na światłach, trzeba dodawać gazu, żeby cokolwiek zobaczyć, a wycieraczki pracują tym szybciej, im szybciej auto jedzie. Chociaż w intensywnym deszczu nawet największa prędkość niewiele pomoże... Kwintesencją tego auta jest przewód masy – jego wygląd idealnie charakteryzuje radziecką myśl techniczną tamtych lat.

Poleć
Udostępnij
0

Przeczytaj również:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 1/2017 już w sprzedaży, a w nim m.in. auta marzeń lat 70. (od Opla Manty i VW Scirocco po Lamborghini Countacha LP400), Fiat 500 obchodzący swoje 60. urodziny oraz porównanie samochodów z obu stron żelaznej kurtyny.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (132)

No photo
No photo ~ kierowca od 50 lat Użytkownik anonimowy
~ kierowca od 50 lat :
No photo ~ kierowca od 50 lat Użytkownik anonimowy
Ja miałem Moskwicza jako trzecie z kolei auto rodzinne. Był to samochód nie do zdarcia i niezawodny . Zjeździłem nim prawie całą Europę Południową i Wschodnią a nawet byłem nim w NRF-ie . Nigdy nie stałem na drodze , ani nie miałem większej awarii , tylko słabe były opony i dętki na wysokie temperatury w Bułgarii czy w Rumunii. Silnik można było samemu rozłożyć i złożyć w w trzy godziny . Prze dziesięć lat dwa razy tylko ustawiałem zawory i zapłon . łańcuch rozrządy wytrzymał 10 lat i jeszcze nie dzwonił . Jak można pisać . że był toporny lub pokraczny , bo na owe czasy był b. nowoczesny, to samo przecież będą mówić o obecnych samochodach za 40 lat . Na tamte czasy to był samochód marzeń , myśmy wtedy nie robili jeszcze Syrenki -104 tylko dwucylindrową i słabiutką , z otwieranymi przednimi drzwiami pod prąd jazdy , czyli z tzw. kurołapkami . Nawet przednią szybę miał dzieloną w połowie szerokości auta i można ją było wymienić samemu na drodze . Też go kupiłem na talon z zakładu i po dziesięciu latach eksploatacji sprzedałem za dwa razy większą cenę niż go kupiłem w Polmozbycie i był o wiele lepszy i ładniejszy niż niejeden zachodni samochód popularny . Byłem nim w NRF-ie i na tle ich garbusów czy NSU to było cudo i szwaby rozdziawiali gęby jak jakieś tumany . Myśleli że to auto produkcji polskiej .
26 lut 19:01 | ocena: 88%
Liczba głosów:108
88%
12%
| odpowiedzi: 12
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Polak_l Użytkownik anonimowy
~Polak_l
No photo ~Polak_l Użytkownik anonimowy
do ~vat:
No photo ~vat Użytkownik anonimowy
26 lut 18:26 użytkownik ~vat napisał
konstrukcja jankeskich aut z przed pol wieku tez byla prymitywna wiec rossienik nie rob z siebie przyglupa
Nie koniecznie jeszcze przed 50 laty !!!!
Jeszcze w latach 80-tych w wielu pojazdach rodem z USA były rozwiązania uznawane już od dawna w PRL czy w ZSRR za przestarzałe .
Pojazdy z USA ustępowały i ustępują nowoczesnością pojazdom z Europy czy Japonii .
Ale amerykańskie pojazdy dzięki tej prostocie w wielu konstrukcjach dobrze sprawdzały się w trudnych warunkach eksploatacji w wielu regionach Stanów Zjednoczonych . Tak samo jak wiele pojazdów sowieckich było idealnymi pojazdami na bezdroża tego państwa .
26 lut 20:12 | ocena: 91%
Liczba głosów:33
91%
9%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~wojtek Użytkownik anonimowy
~wojtek :
No photo ~wojtek Użytkownik anonimowy
W 1959r.odbywałem staż po technikum-to była sieć W.N 110 kV z huty Skawina do Szaflar-majster po terminowym skończeniu sieci dostał talon na moskwicza-to było coś jak mu wiara zazdrościła-wielu mażyło o tym aucie. Dlatego szacunk dla auta i ludzi pracy z tamtego okresu.To że dzisiaj po 50 latach podoba się co innego,no to co -przecież przeszczepów też nie było ani pigułek "PO"
26 lut 17:21 | ocena: 90%
Liczba głosów:78
90%
10%
| odpowiedzi: 3
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~mario Użytkownik anonimowy
~mario :
No photo ~mario Użytkownik anonimowy
Mój śp. ojciec miał 407-ke. Na tamte lata (60/70-te) to było coś. Fajnie się tym jechało, biegi jak w ówczesnej Warszawie, prosta konstrukcja bez elektronicznych bajerów słowem fajne i ładne (wtedy) autko. Fakt, nie było konkurencji bo w całej mojej dzielnicy był trzy samochody (Warszawa, Simca i ..Moskwicz) Teraz, trzy auta ... stoją na jednym podwórku.
26 lut 18:38 | ocena: 94%
Liczba głosów:36
94%
6%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~autofan Użytkownik anonimowy
~autofan
No photo ~autofan Użytkownik anonimowy
do ~Khamsin:
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
11 lut 19:17 użytkownik ~Khamsin napisał
Przyjaciel??? Wyrób sowieckiego imperium, które Polskę w średnio zawoalowany sposób okupowało, to w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa "przyjaciel"? A może przyjacielem był też inny produkt sowietów jak chruszczow? Straszne. Nie będę tego dalej komentował
Chłopie, jak chcesz pisać takie komunały na tematy polityczne, to zmień portal na gazetę: wyborczą lub polską, w zależności od wyznawanej przez ciebie opcji....a tu wypowiadamy się tylko o walorach i wadach samochodów, niezależnie czy produkowano je w Kraju Rad Chruszczowa czy u caudilo Franco (a propos obaj to byli niezłe dranie)....
13 lut 19:42 | ocena: 95%
Liczba głosów:95
95%
5%
| odpowiedzi: 3
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~WK Użytkownik anonimowy
~WK :
No photo ~WK Użytkownik anonimowy
Powojenne Moskwicze powstały w ten sposób, że Armia Czerwona w 1945 r wywiozła z Niemiec kompletną linię produkcyjną i dokumentację Opla Olympia - bardzo udanego małego sedana wprowadzonego do produkcji tuż przed wojną. W ZSRR ruszyła produkcja pierwszych Moskwiczy, które potem modernizowano ale zasadnicza konstrukcja Opla pozostała bez zmian. Czyli był to taki "przyjaciel ze Wschodu" pochodzący z Zachodu.
Cały artykuł niczym z peerelowskiej pracy - wtedy też nie pisano, skąd Rosjanie brali swoje konstrukcje.
26 lut 18:36 | ocena: 65%
Liczba głosów:74
65%
35%
| odpowiedzi: 6
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~qazq Użytkownik anonimowy
~qazq :
No photo ~qazq Użytkownik anonimowy
Mieliśmy w rodzinie Moskwicza - ja niewiele pamiętam bo byłem mały, ale pamiętam że wszędzie jeździliśmy i nigdy nie było żadnych problemów. Potem rodzice kupili Zaporożca i z tym to już pamiętam że co chwilę jakieś awarie i problemy
26 lut 16:29 | ocena: 96%
Liczba głosów:55
96%
4%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Jan Użytkownik anonimowy
~Jan :
No photo ~Jan Użytkownik anonimowy
Moskwicz w tamtych latach, to było coś w biednej Polsce. Na pewno był lepszym samochodem od naszej garbatej Warszawy czy póżniej Zaporożca czy Skody Oktawii .
26 lut 16:40 | ocena: 93%
Liczba głosów:59
93%
7%
| odpowiedzi: 3
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~:/ Użytkownik anonimowy
~:/ :
No photo ~:/ Użytkownik anonimowy
Znajomy, właściciel moskwicza zawsze tak mówił: jak benzyna jest, iskra jest to blacha łaski nie robi.
26 lut 17:08 | ocena: 100%
Liczba głosów:49
100%
0%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Jaco Użytkownik anonimowy
~Jaco :
No photo ~Jaco Użytkownik anonimowy
Samochód mojej żony jest okrojony ze wszelkich wskaźników (Renault Twingo) a tu proszę, samochód sprzed 50 lat i pokazuje masło i wodę.
26 lut 18:14 | ocena: 95%
Liczba głosów:21
95%
5%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Łukasz Rossienik / Auto Świat

Moskwicz 403 - przyjaciel ze Wschodu

Prymitywna konstrukcja i jakość wykonania są dzisiaj tematem żartów, ale ponad pół wieku temu na parszywych drogach Związku Radzieckiego – kraju, w którym zimy nie rozpieszczały kierowców – były strzałem w dziesiątkę.

Moskwicz 403 - przyjaciel ze Wschodu (slajd 1 z 22)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego