CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.254.424.051.95
Średnio4.544.664.292.09
Najdrożej4.784.954.592.34

Porównanie Mercedesów z silnikiem M103 - jeden silnik, trzy auta

16 sie, 13:40
Udostępnij
0
Skomentuj

Te trzy modele Mercedesa z lat 80. bardzo się różnią. To, że we wszystkich montowano dokładnie taki sam silnik – rzędową sześciocylindrówkę o pojemności 2,6 litra – sprawia, że możemy je z sobą porównać i doradzić, który z nich jest najlepszym wyborem

Przez kilkadziesiąt lat oferta Mercedesa była dosyć przejrzysta – chciałeś mieć większy silnik, musiałeś wybrać większe auto. Nawet w bogatych Niemczech Mercedesa nie kupowało się ot tak po prostu, trzeba było sobie na niego zasłużyć, a pojemność silnika i rozmiar auta miały znaczenie, bo symbolizowały status społeczny. Jednym zdaniem: rozmiar samochodu jako jednostka miary sukcesu.

W 1986 roku wszystko się jednak zmieniło. Koniec społeczeństwa klasowego! Od tego roku najmniejszy sześciocylindrowy silnik stał się dostępny w całej palecie osobowych Mercedesów: w kompaktowym modelu 190 E, jako 260 E w serii W124 oraz jako 260 SE w klasie S. 2,6 litra i 160 KM dla wszystkich!

Dla ówczesnej klienteli Mercedesa musiała to być prawdziwa rewolucja. Dziś, ponad 30 lat później, zatarły się nawet różnice finansowe pomiędzy tymi modelami – dobrze zachowane egzemplarze wszystkich tych aut kosztują teraz podobnie. To także powód, żeby dokładnie je z sobą porównać i odpowiedzieć na pytanie: który z nich będzie najlepszym wyborem?

Sprawdzamy, w jaki sposób sześciocylindrowy silnik zmienił charakter niewielkiego Mercedesa W201. Czy 160 KM z 2,6 litra pojemności wystarczy, żeby tak poważnemu i statecznemu autu, jak Mercedes W124 w kolorze Rauchsilber, zapewnić choć trochę seksapilu? Czy model W126 z najmniejszym rzędowym sześciocylindrowcem pod maską w ogóle zasługuje na to, żeby nazywać się klasą S? Bo przecież nie rozmiar jest najważniejszy. Chwila, a może jednak jest?

Mercedes 190 E 2.6 - największy seryjny silnik w kompaktowym Mercedesie

Sześciocylindrowy silnik zmienia charakter małego Mercedesa – z kompaktowej limuzyny staje się on czterodrzwiowym gran turismo. Niewielkie rozmiary i wrażenie skromności pozostały bez zmian. Sześciocylindrowy silnik zmienia charakter małego Mercedesa – z kompaktowej limuzyny staje się on czterodrzwiowym gran turismo. Niewielkie rozmiary i wrażenie skromności pozostały bez zmian. Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Zwykłe kołpaki, srebrny lakier, szare fotele z tapicerką w kratkę – czyż nie tak wyglądało 9 na 10 Mercedesów 190 E? Wnętrze bez przepychu, proste, ale solidne materiały – nawet „wypasione” 190 E 2.6 skutecznie skrywa swój szczególny status. Nabywcom odmiany z sześciocylindrowym silnikiem pod maską najwyraźniej wcale to nie przeszkadzało – kto chciał jeździć szybko i przy okazji lubił rzucać się w oczy, mógł przecież wybrać ospoilerowaną wersję 2.3 16V.

To, co odróżnia model 2.6 od innych „190-ek”, widać dopiero po otwarciu maski. Przestrzeń została tam bardzo starannie zagospodarowana – długi sześciocylindrowy silnik rozciąga się między ścianą grodziową a chłodnicą. Aż dziwne, że przy okazji każdego hamowania się w nią nie wbija.

Widząc wielki silnik pod maską, oczekiwaliśmy, że auto będzie wyraźnie podsterowne, ale w czasie prób okazało się, że podczas pokonywania slalomu wcale nie czuć dodatkowych kilogramów – auto prowadzi się po torze lekko i znacznie precyzyjniej od większych braci. Również przyspieszenie od 0 do 100 km/h (9,9 s), elastyczność i skuteczność hamulców okazały się najlepsze – pod względem dynamiki jazdy Mercedes 190 wygrywa.

Do tego dochodzi to, jak cicho i bez wyczuwalnego wysiłku pracuje jego silnik. 220 niutonometrów wystarcza do tego, żeby podczas przyspieszania mieć wrażenie, że auto jest ciągnięte do przodu przez napiętą gigantyczną gumową taśmę. Do charakterystyki silnika pasuje też miękko pracująca przekładnia automatyczna. Sprawny napęd przy niezwykłej poręczności tego modelu zapewnia doskonałe wrażenia, choć wnętrze nieco uwiera.

Mercedes 190 E 2.6 - naszym zdaniem

W tym modelu brakuje przede wszystkim miejsca, ale wersja 190 E 2.6 ma mnóstwo innych atutów do zaoferowania. Dzięki sześciocylindrowemu silnikowi mały Mercedes ma w sobie coś z muscle car i tym zdobywa sympatię.

Mercedes 260 E - wersja dla wymagających klientów

Czasem nie warto przesadzać. W dziedzinie osiągów i przestronności model 260 E stanowi złoty środek. W tym przypadku sześciocylindrowy silnik i manualna skrzynia biegów to dosyć nietypowe, ale – jak się okazuje
 – całkiem udane połączenie. Czasem nie warto przesadzać. W dziedzinie osiągów i przestronności model 260 E stanowi złoty środek. W tym przypadku sześciocylindrowy silnik i manualna skrzynia biegów to dosyć nietypowe, ale – jak się okazuje – całkiem udane połączenie. Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Sześciocylindrowy silnik o mocy 160 KM w aucie klasy „wyższej średniej”, jak ją określali Niemcy, brzmi rozsądnie i na pierwszy rzut oka wydaje się idealnym połączeniem. W porównaniu z wersjami czterocylindrowymi zapewnia nieco luksusu, ale bez popadania w przesadę. Dodatkowa porcja prestiżu i mocy, tyle że zapakowana w taki sposób, żeby nie wzbudzać zawiści. Zdrowy umiar, bo wersja 300 E z większym silnikiem to już czasem za dużo.

Do takiego właśnie podejścia doskonale pasuje nasze auto testowe – odmiana sprzed liftingu (tzw. wąska listwa) z elektrycznym szyberdachem i zdejmowanym hakiem holowniczym. Do tego pięciostopniowa manualna skrzynia biegów!

Jak przystało na środkowy model w palecie osobowych Mercedesów, zarówno osiągi, jak i ilość miejsca we wnętrzu plasują się dokładnie pośrodku, między „190--ką” a klasą S. W tym przypadku nie ma jednak obawy, że 260 E zestawione z mocnym 190 E i luksusowym 260 SE okaże się nudne i pozbawione uroku. Nie pozwala na to wspomniana wcześniej manualna skrzynia biegów. Tak bardzo zmienia ona charakter tego auta, że jazda nim sprawia nieoczekiwanie dużo frajdy!

Podczas gdy w „190-ce” wystarczyło wcisnąć gaz i cieszyć się tym, jak auto przyspiesza i jak delikatnie jego „automat” zmienia przełożenia, tu kierowca musi się bardziej zaangażować w operowanie dźwignią biegów.

Powinien też zwracać uwagę na obrotomierz: 12-zaworowa sześciocylindrówka naprawdę chętnie wkręca się na obroty. Do 6200 obr./min może się kręcić, przy 5800 obr. osiąga maksymalną moc i nawet wtedy brzmi tak, jakby wcale nie było to dla niej wysiłkiem. Mercedes musi mieć „automat”? Ależ skąd!

Mercedes 260 E - naszym zdaniem

Połączenie sześciocylindrowego silnika i manualnej skrzyni biegów zaowocowało niespodziewaną przyjemnością z jazdy. Ten model zbiera też punkty w dziedzinach przestronności wnętrza i  przydatności na co dzień.

Mercedes 260 SE - najmniejszy silnik w klasie S

Mercedesa W126 trudno wyprowadzić z równowagi 
i nawet niewielki silnik nie jest w stanie osłabić charakteru tego auta. To zadziwiająco dobra kompozycja. Mercedesa W126 trudno wyprowadzić z równowagi i nawet niewielki silnik nie jest w stanie osłabić charakteru tego auta. To zadziwiająco dobra kompozycja. Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Czy połączenie dużej limuzyny klasy S i relatywnie małego silnika M103 może być udane? Skoro Mercedes 190 E 2.6 zachwycił nas swoją subtelną siłą, a model 260 E z manualną skrzynią biegów zadziwił temperamentem, to w jakiej dziedzinie może zapunktować model 260 SE? Odpowiedź jest prosta i logiczna: to auto stawia przede wszystkim na komfort.

Wsiadasz, drzwi za tobą zamykają się z niepowtarzalnym głuchym mercedesowskim dźwiękiem, opuszczasz podłokietnik, aaah... witamy w domu! To właśnie to uczucie bezpieczeństwa, spokoju i komfortu, które powinna zapewniać klasa S.

W modelu W126 tak właśnie jest – ze względu na wrażenia, jakie sprawiają użyte w nim materiały, i przestronność wnętrza można pomyśleć, że od modelu 190 E dzielą go więcej niż dwie klasy. Nawet do zupełnie nieoszczędnościowego W124 260 E dystans jest widoczny.

Silnik stara się pracować w możliwie niezauważalny sposób – jego doskonałe wyważenie i wyciszenie mają w tym olbrzymi udział. Nawet pod znacznym obciążeniem delikatnie mruczy, jakby z oddali, mimo że potrzebuje krótkiego przełożenia i wysokich obrotów, żeby sprawnie poruszać klasę S, ważącą ponad 1,6 tony.

Czas 11,4 s to o półtorej sekundy więcej niż potrzebuje Mercedes 190 E 2.6, żeby rozpędzić się od 0 do 100 km/h. Mocną stroną auta nie jest jednak wątpliwy talent sprinterski, lecz to, jak zachowuje się na dalekich trasach. Przyjemny, bezstresowy cruising przy 150-160 km/h jest tym, w czym klasa S sprawdza się najlepiej. Pozostaje jednak wrażenie, że W126 jest autem starszym konstrukcyjnie, a wręcz staromodnym w porównaniu z W201 i W124.

Mercedes W126 2.6 - naszym zdaniem

Również z najmniejszym silnikiem sześciocylindrowym pod maską Mercedes W126 pozostaje pełnowartościową klasą S. Spokój, komfort i opanowanie to mocne strony Mercedesa 260 SE. Dobry wybór, jeśli osiągi nie są najważniejsze.

260 – trzy wariacje na jeden temat

Dobry silnik do dobrych aut! W tej walce do samego końca nie potrafiliśmy wskazać jednoznacznego faworyta, stawka była bardzo wyrównana. Naszym zdaniem zwycięzcą okazał się model 260 E, który jest najlepszym kompromisem. Dobry silnik do dobrych aut! W tej walce do samego końca nie potrafiliśmy wskazać jednoznacznego faworyta, stawka była bardzo wyrównana. Naszym zdaniem zwycięzcą okazał się model 260 E, który jest najlepszym kompromisem. Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

To, że na końcu porównania trzeba wskazać jego zwycięzcę, było od początku jasne. To, że w tym konkretnym rodzinnym starciu stawka będzie raczej wyrównana, również nie budziło wątpliwości. Ale już to, że w podsumowaniu najwięcej czasu poświęcimy silnikowi, zaskoczyło nawet nas.

Dopiero porównanie tych trzech aut uświadomiło nam, jak wszechstronną jednostką napędową jest „mała” sześciocylindrówka Mercedesa. M103 to prawdziwy multitalent – w każdym z modeli, w których go montowano, potrafi robić dokładnie to, czego od niego oczekiwano. Z tym silnikiem pod maską – nawet w potężnej klasie S – nie ma się wcale wrażenia, że brakuje mocy.

Naszym odkryciem w tym porównaniu jest to, że w każdym z tych aut, należących do różnych klas, ten sam silnik ujawnia inne zalety. Skromnemu z natury Mercedesowi 190 E dodaje temperamentu i uroku, który wykracza poza klasę tego auta – jeśli ktoś szuka benzynowej „190-ki” i nie upiera się przy drogiej sportowej odmianie 2.3 16V, to wersja z silnikiem 2.6 pod maską będzie dla niego najlepszym wyborem.

Rozsądny i dopracowany pod każdym względem Mercedes W124 zyskuje dzięki temu silnikowi lekkość, której na próżno szukać w wersjach z dieslami lub słabszymi benzyniakami pod maską. W klasie S kombinacja relatywnie małego silnika i komfortowego nadwozia też doskonale się sprawdza, o ile komfort jazdy ma być ważniejszy od osiągów samochodu.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 2/2017 już w sprzedaży a w nim megatest Porsche Turbo. Porównanie japońskiego wojownika i Kung Fu Pandy oraz liftbacki z lat osiemdziesiątych XX wieku. Na koniec klasyk, który zmienił historię.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

No photo
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
~Khamsin :
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
A to ci historia! Pamiętam to porównanie z Auto Motor und Sport jakie opublikowano w końcu lat 80-tych. Oczywiście wówczas chodziło o aktualnie produkowane modele Mercedesa. No cóż miłe wspomnienia. A co do artykułu. Autor pisze o tym jakie to 3 różne samochody. Można i tak ale ja zawsze mam w głowie to, jak niemieccy autorzy pisali o ich pokrewieństwie. Jak to W201 to taki mały W126 a W124 to właściwie lepszy W126 w nieco mniejszym opakowaniu. No cóż, kwestia podejścia. Czy sam fakt, że w tych 3 samochodach, bardzo podobnych jednak, ale z 3 różnych klas, użyto tego samego silnika jest takim dobrym powodem do ich porównania? I tak ale i niekoniecznie. Bowiem inaczej będzie się czuł identyczny silnik w aucie o masie 1200 kg a inaczej w ważącym 1600 kg. I pewnie sensowniejszym byłoby porównanie Mercedesa 190E 2.3 z Mercedesem 260E i Mercedesem 300SE. Ale rzeczywiście, identyczny silnik w poprzek całej ówczesnej gamy modelowej aut osobowych Mercedesa (nie licząc G-Wagen’a, zresztą silnik 2.6 tam nigdy nie trafił), jest pociągającym powodem. Czy była to, jak pisze autor, prawdziwa rewolucja? Jedynie w przypadku W201! To że te same silniki sześciocylindrowe trafiały tak do modeli luksusowych jak i tych średnich było już zwyczajową praktyką od dawna. W201 jako pierwszy po wojnie „mały” Mercedes był rewolucją sam w sobie dla tej marki. Stąd też aby podkreślić jego pozycję, ograniczono gamę silników do wyłącznie 2 litrowych. Co zresztą było powszechnym zjawiskiem w tej klasie na początku lat 80-tych. 2 litry były wartością przeciętną w klasie średniej choć były i silniki mniejsze (do 1.6) jak i większe (do 2.3). Nie wiem dla kogo w 1986 roku, pojawienie się Mercedesa 190E 2.6 było zaskoczeniem ale nie dla mnie wtedy. Najważniejszy konkurent oferował od lat silniki sześciocylindrowe w tej klasie. A nawet rok wcześniej podniósł pojemność silnika 2.3 do 2.5 litra i moc aż do 170 KM. Odpowiedź Mercedesa musiała nadejść! To było wówczas oczywiste. Zwłaszcza, że nawet takie Alfa Romeo już w 1984 roku zaoferowało w tej klasie także silnik sześciocylindrowy (Alfa 90 V6) a w 1986 pojawił się on w nowej Alfie 75. Innymi słowy, silnik 2.6 w W201 nie był ekstrawagancją (choć wersja ta pozostała najmniej popularną z racji ceny i rodzaju klienteli), był natomiast czymś oczywistym w W124 (choć tutaj jako droga już propozycja wyraźnie tracił do bliźniaczego silnika 3.0 i chyba także był najrzadziej kupowaną wersją). Natomiast w W126 zastąpił rolę gaźnikowej wersji starego DOHC o pojemności 2.8 jako także coś oczywistego. Powyższe uwagi nie są krytyką artykułu a raczej wskazują na inne podejście do problematyki. Uzupełniające, że tak to określę. Natomiast nie można zgodzić się z następującymi słowami autora o Mercedesie 260E - …” Zdrowy umiar, bo wersja 300 E z większym silnikiem to już czasem za dużo”… . Otóż problemem tej wersji (o czym już krótko wspomniałem)były słabe w odczuciu osiągi do ceny. 300E za stosunkowo niewiele więcej czynił swą robotę wyraźnie lepiej. Różnica kilku tysięcy DM, dla bogatszej klienteli, która wersje sześciocylindrowe kupowała, nie była wystarczającą przeciwwagą dla gorszych osiągów. 188/180 KM wersji 3.0 to nigdy nie było „za dużo” a raczej w sam raz dla dobrze zmotoryzowanego auta. Podsumowanie artykułu odpowiada rzeczywistości. W tym przypadku należałoby mocniej podkreślić jak wbrew teorii silnik 2.6 świetnie sprawia się w praktyce w największym samochodzie. To było zawsze, we współczesnych testach, podkreślane. Cicha praca, adekwatne osiągi i naprawdę skromne zużycie benzyny (oczywiście z 5-biegową skrzynką manualną) to nie takie oczywiste przy niedużym silniku o nienajlepszej charakterystyce niewysokiego momentu obrotowego umieszczonego w tak dużym i ciężkim samochodzie. I na koniec jeszcze jedna sprawa. Szkoda, że w artykule brakuje informacji, że chodzi o wersję silnika z katalizatorem (160 KM) bowiem jeszcze przez parę lat (licząc od 1985 roku) oferowana była też pierwotna odmiana bez katalizatora, dysponując mocą maksymalną 166 KM (dla 3.0 było to 188 KM).
20 sie 21:01 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Tu Użytkownik anonimowy
~Tu :
No photo ~Tu Użytkownik anonimowy
Fajne porównanie- jeździłem kiedyś W126 wspaniały samochód
17 sie 10:10 | ocena: 83%
Liczba głosów:6
83%
17%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Di Użytkownik anonimowy
~Di
No photo ~Di Użytkownik anonimowy
do ~Nick:
No photo ~Nick Użytkownik anonimowy
21 sie 12:40 użytkownik ~Nick napisał
Nowe auta hamuja ze 100 kmh do zera na mniej niz 40 metrach. Nie bede pisal o innych wynalazkach takich jak navi, USB, bluetooth, kamerach i automatycznym hamowaniu przed przeszkoda i 1000 innych malych wynalazkow.
Droga hamowania mi starczy zeby nigdy w
nie każdy potrzebuje wynalazków, nie każdy tez ma takie auto żeby rodzinę nim wozić - a jeśli pijesz ogólnie do używanych, to można kupić paroletnie auto i będzie bardzo nowoczesne, ja mam czterolatka z aaa auto i nikt by nie powiedział że kupiłem używany po jego stanie
24 sie 23:18 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Brayan Użytkownik anonimowy
~Brayan :
No photo ~Brayan Użytkownik anonimowy
Mam już 4 tą benzynę MB i uważam, że to najlepszy wybór w używkach. Wszystkie miały powyżej 200tys ja przejechałem ponad 150tys i odąłem zadowolonym znajomym. I nic nie naprawiałem oprócz pasków, rozrusznika alternatora.
18 sie 22:06 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Zed Użytkownik anonimowy
~Zed :
No photo ~Zed Użytkownik anonimowy
Bardzo dobry artykuł.
18 sie 14:46 | ocena: 80%
Liczba głosów:5
80%
20%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~szymek Użytkownik anonimowy
~szymek
No photo ~szymek Użytkownik anonimowy
do ~Di:
No photo ~Di Użytkownik anonimowy
24 sie 23:18 użytkownik ~Di napisał
nie każdy potrzebuje wynalazków, nie każdy tez ma takie auto żeby rodzinę nim wozić - a jeśli pijesz ogólnie do używanych, to można kupić paroletnie auto i będzie bardzo nowoczesne, ja mam czterolatka z aaa auto i nikt by nie powiedział że kupiłem używany
w aaa auto sprzedają takie młode samochody? myślałem że komisy to się specjalizują w starych gratach... to może się tam przejdę
25 sie 23:53 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
0%
100%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Nick Użytkownik anonimowy
~Nick :
No photo ~Nick Użytkownik anonimowy
Nowe auta hamuja ze 100 kmh do zera na mniej niz 40 metrach. Nie bede pisal o innych wynalazkach takich jak navi, USB, bluetooth, kamerach i automatycznym hamowaniu przed przeszkoda i 1000 innych malych wynalazkow.
Droga hamowania mi starczy zeby nigdy w zyciu nie kupowac starego zlomu.
21 sie 12:40 | ocena: 50%
Liczba głosów:8
50%
50%
| odpowiedzi: 2
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Sławomir B Użytkownik anonimowy
~Sławomir B :
No photo ~Sławomir B Użytkownik anonimowy
Ale bez sensu. Nie lepiej wiąść kredyt i kupić sobie nawet na raty nową Octavię!? Za 30 lat też będzie to nie gorszy klasyk!
21 sie 11:36 | ocena: 83%
Liczba głosów:6
17%
83%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~gosc Użytkownik anonimowy
~gosc :
No photo ~gosc Użytkownik anonimowy
po co komuś takie stare auta???
21 sie 10:25 | ocena: 73%
Liczba głosów:11
27%
73%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Porównanie Mercedesów z silnikiem M103 - jeden silnik, trzy auta

Te trzy modele Mercedesa z lat 80. bardzo się różnią. To, że we wszystkich montowano dokładnie taki sam silnik – rzędową sześciocylindrówkę o pojemności 2,6 litra – sprawia, że możemy je z sobą porównać i doradzić, który z nich jest najlepszym wyborem.

Porównanie Mercedesów z silnikiem M103 - jeden silnik, trzy auta (slajd 1 z 20)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego