CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej3.994.433.841.58
Średnio4.324.584.081.83
Najdrożej4.784.694.562.21

Samochody dla ludu - Mini kontra Renault 4 GTL, Volkswagen 1200 L i Citroen 2 CV 6

9 lut 16 18:10
Udostępnij
0
Skomentuj

Mini, Renault „czwórka”, Citroën 2CV i VW Garbus są proste w konstrukcji i przystępne cenowo. Niegdyś zmotoryzowały niejedną nację, jednak im dłużej i wierniej służyły, tym mniej uwagi poświęcali im właściciele. Zebranie tego kwartetu dziś w takim stanie wcale nie było łatwe...

Gdy te auta można było kupić w salonie jako nowe, z technicznego punktu widzenia były już oldtimerami. Trzeba było mieć naprawdę dobry powód, żeby w latach 80. na Zachodzie kupić sobie Garbusa, Mini, „kaczkę” albo „R-czwórkę” zamiast nowoczesnego „japończyka”. Kim byli ludzie, którzy ulegali wczorajszemu urokowi? Różni ideowcy, miłośnicy tego, co wczorajsze, konserwatyści... Ale przy kasie. Wtedy 10 000 marek to w Niemczech niemało pieniędzy. Zwłaszcza gdy mówimy o takim relikcie techniki, jak VW 1200.

Kilkadziesiąt lat wcześniej powyższe auta można było uznać za bohaterów narodowych, bowiem zmotoryzowały całe nacje. Dla wielu rodzin pierwszym samochodem w życiu był właśnie mały Volkswagen, Renault, Citroën czy Mini. Gdy jednak nastała jesień ich życia (i technika zrobiła duże postępy), bohaterska czwórka zeszła na margines. W salonach sprzedaży wśród nowszych konstrukcji wyglądały jak ciekawostki mające urozmaicić przestrzeń, a nie jak produkty, które naprawdę ktoś chciał sprzedać. Były już mniej autami, a bardziej wyrażeniem pewnego stylu życia.

I to poniekąd życia na krawędzi. Poziom bezpieczeństwa biernego tych archaicznych aut był bowiem tragiczny. Homologacja wymagała jedynie pasów bezpieczeństwa i zagłówków. Mini, R4 i 2 CV miały nawet hamulce tarczowe z przodu. To się przydaje, gdyż w każdym z tych pojazdów nos kierowcy znajduje się w strefie kontrolowanego zgniotu.

Jak dziś jeżdżą samochodowi asceci? Do naszego porównania stanęły cztery ponadczasowe auta dla ludu, w ich wyposażeniu „absolutny brak czegokolwiek”. To akurat cieszy, szczególnie po bezpośredniej przesiadce z przemądrzałego współczesnego samochodu. Moce silników testowanych wozów dziś też są egzotyczne. Najmocniejsze Mini ma 41 KM, najsłabszy Citroën – 29. Z tego powodu obniżyliśmy poprzeczkę pomiarów: zamiast przyspieszenia od 0 do 100 km/h i hamowania z tej prędkości przyjęliśmy maksymalnie 80 km/h. To i tak wymagało od testowanych aut dużego wysiłku, a od nas – cierpliwości i stalowych nerwów.

Podczas gdy Citroën i Renault w latach 90. odeszły do krainy wiecznych łowów, Mini i Garbus przeżyły przełom tysiącleci i nawet były dalej rozwijane. Te dwa auta są też jedynymi, które doczekały się następców – może już nie tak tanich, ale stylowych i zaskakująco dobrze przyjętych przez rynek.

Mini, R4, „kaczka” i Garbus z lat 80. dziś też do tanich nie należą. Mają jednak znacznie niższe ceny niż modele z początku produkcji.

Citroen 2 CV - czyli, więcej słońca

Pierwotnie 2CV miało być pojazdem odpowiadającym na potrzeby francuskiej prowincji. Później jednak status auta ewoluował. Dziś to lifestylowy pojazd Pierwotnie 2CV miało być pojazdem odpowiadającym na potrzeby francuskiej prowincji. Później jednak status auta ewoluował. Dziś to lifestylowy pojazd Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Czy da się rozbujać „kaczkę” do 100 km/h? Być może na bezkresach wyschniętego jeziora Bonneville, ale na pewno nie na naszym torze testowym. Prosta, na której wykonujemy pomiary (pas startowy lotniska), jest najzwyczajniej w świecie za krótka. 39 Nm maksymalnego momentu obrotowego wymaga szybkości i zwinności przy zmianie biegu. Parasolkowy lewarek lubi przy tym haczyć.

Największą przygodą jest podróż po autostradzie. Nie dość, że uszy pękają od hałasu (nasze urządzenia pomiarowe wykazały 79 decybeli), to na dodatek ciężarówki w lusterku robią się niebezpiecznie duże. A to i tak najmocniejsza z seryjnie produkowanych „kaczek”, z silnikiem o mocy 29 KM.

W 1948 r. zaczęło się od 9 KM pod maską. To pozwoliło wielu Francuzom przesiąść się z roweru do 2CV. Elegancja nie była w standardzie, ale mały Citroën jej nie potrzebował. Podczas prezentacji w Paryżu pewien dziennikarz nazwał 2CV brzydkim kaczątkiem. Chciał obrazić pojazd, a tak naprawdę przyczynił się do akceptacji jego osobliwego wyglądu. I wymyślił pseudonim, który doskonale się przyjął.

W Niemczech lat 80. „kaczki” znajdowały się w obowiązkowym wyposażeniu każdego studenckiego mieszkania. Zwykle stan ruchomości odpowiadał stanowi nieruchomości, a czasem było nawet gorzej. Nikomu nie przeszkadzały też ogromna, bo aż 12-metrowa średnica zawracania ani niezsynchronizowany pierwszy bieg. Student miał większe zmartwienia niż zgrzytanie skrzyni podczas redukcji. Opornie kręcąca się kierownica pozwalała też zaoszczędzić na karnecie na pływalnię – wystarczyło codzienne parkowanie „kaczki”. Nasz testowy pojazd jeździł na oponach o szerokości 135 mm zamiast wąziuteńkich, 115-milimetrowych, ale to i tak bez różnicy dla średnicy zawracania i lekkości skrętu.

Wybitny jest za to komfort. Miękkie zawieszenie i proste niczym meble ogrodowe fotele amortyzują wszelkie wstrząsy. Ta miękkość w pewnym sensie rekompensuje brak mocy. Można znaleźć przecież urok w powolności. Zapędy osób dynamicznie nastawionych do życia hamują najpóźniej ekstremalne przechyły nadwozia. Odruchowo chciałoby się schować boczne lusterka, żeby ich nie uszkodzić. Warto też podróżować z pasażerem – można się na nim wesprzeć na zakrętach, bowiem fotele nie zapewniają podparcia bocznego.

„Kaczka” z dzisiejszego punktu widzenia nie oferuje nawet samochodowego minimum – daje nawet znacznie mniej. Ci, którzy darzą ten samochód uczuciami, robią to głównie z sentymentu. Ci, którzy nie mają wspomnień studenckich, lubią „kaczkę” z powodu współczucia dla słabszego.

Citroen 2 CV - nasza opinia

Ma słaby silnik, jest głośny i do bólu prosto wykonany. To bardziej wyraz stylu życia niż prawdziwy samochód. Właśnie dlatego Citroën 2CV jako klasyk ma tak wielu fanów – i nieważne, że jest to totalnie irracjonalne.

Citroen 2 CV - dane techczne i osiągi

Silnik 2-cyl. bokser, benz.
Zawory/wałki rozrządu 4/1
Napęd rozrządu koła zębate
Pojemność skokowa 602 cm3
Średnica x skok tłoka 74,0 x 70,0 mm
Maks. moc w kW (KM) przy obr./min 21 (29)/5750
Maks. moment w Nm przy obr./min 39/3750
Prędkość maksymalna 110 km/h
Skrzynia biegów 4b, man.
Napęd na przód
Hamulce przód/tył tarcze/bębny
Opony auta testowego 135 R 15 S
Rozmiar kół 4,0 x 15''
Średnie spalanie (fabr.) 6,5 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa 25 l
Dopuszczalna masa całkowita 930 kg
Głośność przejazdu 79 dB (A)
Pojemność bagażnika 220–1250 l
Cena nowego auta (w RFN w 1989 r.) 9390 DM
Dane testowe
Przyspieszenie 0-30/0-50 km/h 4,4/9,0 s
0-80 km/h 25,2 s
Elastyczność60-80 km/h 12,7 s
Droga hamowania z 80 km/h 47,4 m
Spalanie testowe; emisja CO2 6,9 l/100 km; 164 g/km
Zasięg 360 km

Volkswagen Garbus - najpopularniejszy z popularnych

Gdy Mini i Renault 4 zadebiutowały, on już uchodził za klasyka. Był też jeszcze produko-wany, kiedy tamte stały już w muzeum. W latach 80. Garbusa kupowali tylko ci, którzy mieli z jakiegoś powodu alergię na Golfa Gdy Mini i Renault 4 zadebiutowały, on już uchodził za klasyka. Był też jeszcze produko-wany, kiedy tamte stały już w muzeum. W latach 80. Garbusa kupowali tylko ci, którzy mieli z jakiegoś powodu alergię na Golfa Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Obserwując, jak testowy Garbus z meksykańskiej produkcji śmiga między pachołkami, przypominamy sobie jego sportowe odmiany i kuzynów. Z tyłu hałasuje chłodzony powietrzem bokser, który na ostrych zakrętach lubi wypychać tył nadwozia do zewnętrznej. Wbrew pozorom 34 KM potrafią obudzić skojarzenia z Porsche.

Tym bardziej że ten silnik lubi być wysoko kręcony, tak jak żaden inny w tym porównaniu. Potężny moment obrotowy 75 Nm pojawia się w VW już przy 1700 obr./min. To przekłada się na najlepszą elastyczność w tej grupie aut: od 60 do 80 km/h Garbus rozpędza się w 9,6 s. Mniej sportowy jest za to sam mechanizm zmiany w 4-stopniowej skrzyni biegów, który nie lubi szybkiego mieszania lewarkiem.

W Niemczech ostatni Garbus z zamkniętym nadwoziem został wyprodukowany w 1977 r. w fabryce w Emden. W 1980 r. zakończono w zakładach Karmanna produkcję kabrioletu. Na rodzimym rynku modelu kultowy VW był oferowany w sprzedaży aż do 1985 r., ale auta powstawały już tylko w Meksyku.

Za kierownicą prowadzącemu od razu zaczyna doskwierać zbyt wysoka pozycja – siedzi bowiem jak na stołku. W połączeniu z krótkim lewarkiem przekładni wymusza to na kierowcy pochylanie się podczas każdej zmiany biegu. Twarde, chropowate i toporne plastiki przypominają o tym, że kokpity są tylko w samolotach. Gumowe wybrzuszenie na desce rozdzielczej to jedyny przejaw biernego bezpieczeństwa w Garbusie.

Ten samochód w latach 80. już dawno powinien był stać w muzeum, a nie w salonach sprzedaży. Mimo całej swojej prostoty i siermiężności nie był taki tani. Volkswagen drogo kazał płacić za transport przez Atlantyk – auto kosztowało 9660 marek. Eksploatacja Garbusa też do tanich nie należała. Zmierzone przez nas średnie spalanie 9,4 l/100 km jest najwyższe w tym porównaniu. Za to Garbus najlepiej hamuje.

Gdy nasz testowy egzemplarz zjechał z taśmy montażowej, końca historii tego modelu długo jeszcze nie było widać. Garbus zmotoryzował w latach 80. Meksyk, tak jak zrobił to 30 lat wcześniej w Europie. W tym czasie nie brakowało też chętnych w Niemczech. Przygotowywano w tamtych czasach specjalne edycje Garbusa i opracowywano nowe kolory, które w oryginale nazwano Aubergine (bakłażanowy) czy Samtrot (aksamitna czerwień).

Nasz testowy egzemplarz nie ma wtrysku paliwa ani też katalizatora i pochodzi z meksykańskiej produkcji. Ostatni rozdział historii Garbusa napisano w 2003 r. W swojej finalnej ewolucji – jako 1600i – Garbus osiągnął dojrzałość 500-letniego pachycereusa (gatunek kaktusa).

Volkswagen Garbus - nasza opinia

Moc i brzmienie należą do zalet Garbusa. Poza tym punktuje on jakością wykonania, trwałością i niską utratą wartości – nawet do dziś. Jednak jego technika, wysokie spalanie i ergonomia to relikty z epoki kamienia łupanego.

Volkswagen Garbus - dane techniczne i osiągi

Silnik 4-cyl. bokser, benz.
Zawory/wałki rozrządu 8/1
Napęd rozrządu koła zębate
Pojemność skokowa 1184 cm3
Średnica x skok tłoka 77,0 x 64,0 mm
Maks. moc w kW (KM) przy obr./min 25 (34)/3800
Maks. moment w Nm przy obr./min 75/1700
Prędkość maksymalna 115 km/h
Skrzynia biegów 4b, man.
Napęd na tył
Hamulce przód/tył bębny/bębny
Opony auta testowego 155 SR 15
Rozmiar kół 4,5 x 15''
Średnie spalanie (fabr.) 9,0 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa 40 l
Dopuszczalna masa całkowita 1180 kg
Głośność przejazdu 79 dB (A)
Pojemność bagażnika 130 (przód)/105 l (tył)
Cena nowego auta (w RFN w 1984 r.) 9660 DM
Dane testowe
Przyspieszenie 0-30/0-50 km/h 2,8/6,5 s
0-80 km/h 16,7 s
Elastyczność 60-80 km/h 9,6 s
Droga hamowania z 80 km/h 45,3 m
Spalanie testowe; emisja CO2 9,4 l/100 km; 223 g/km
Zasięg 420 km

Austin Mini - więcej frajdy

Wow! Najmocniejszy silnik w tym porównaniu napędza najmniejsze auto! Austin Mini Mayfair odgrywa tu rolę sportowca, kierowca znakomicie czuje samochód. Przestronność 
i komfort? To pozostawiono innym... Wow! Najmocniejszy silnik w tym porównaniu napędza najmniejsze auto! Austin Mini Mayfair odgrywa tu rolę sportowca, kierowca znakomicie czuje samochód. Przestronność i komfort? To pozostawiono innym... Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Przesiadka prosto z miękkiej „kaczki” do Mini może wywoływać niepokojące uczucia. Winna temu jest pozycja za kierownicą, która poniża każdego prowadzącego o wzroście powyżej 170 cm. W pozycji żaby musi on trzymać kierownicę między kolanami i lekko przechylać głowę, żeby w ogóle coś widzieć. Z tej perspektywy wszystko wydaje się dziwnie duże. Mini nie bez powodu tak się nazywa. Nawet kierowcy, którzy znają współczesne modele tej marki, mogą się zdziwić, jak mały był ich ulubieniec w poprzedniej odsłonie.

Poruszanie się Mini w ruchu miejskim przypomina nieco zabawę w kotka i myszkę, przy czym autu pomaga w tym rewelacyjne trzymanie się drogi. Mini podskakuje nisko nad asfaltem niczym terier na tropie. Samochód wyczekuje kolejnych zakrętów, które niemal bez przechyłów pokonuje. Volkswagena zostawia daleko za sobą, a od obu Francuzów dzieli go przepaść – i to zarówno pod względem prowadzenia (na plus), jak i komfortu (na minus).

Zamiast tradycyjnych sprężyn zastosowano tu bowiem bloki z gumy, które praktycznie nie amortyzują żadnych nierówności. Wszelkie dziury są bardzo boleśnie przekazywane pasażerom. Jednak na gładkiej, krętej drodze Mini nie ma sobie równych, pozwala osiągać wysokie prędkości na wyjściach z zakrętów i czerpać z tego frajdę niczym w gokarcie. To auto dla kierowcy – tyle że niskiego.

Kokpit jest niestety zdominowany przez szare, cienkie i twarde plastiki. Kto spodziewał się dużego centralnego prędkościomierza czy też drewnianych wstawek, będzie mocno rozczarowany. W modelu Mayfair z 1988 r. znajdziecie elementy, które bardziej pasują do bratniego szarego Austina Metro. Z założenia jednak Mini nigdy nie miało być modnym, stylowym samochodem, jakim znamy je dziś.

Celem zespołu Aleca Issigonisa było stworzenie małego i przede wszystkim rzeczowego samochodu, a nie jeżdżącego gadżetu. Udało się jednak i jedno, i drugie. W ciągu 41 lat zbudowano 5,4 mln egzemplarzy Mini. To najpopularniejsze brytyjskie auto w historii.

Dla swoich fanów ten pojazd jest na pewno tym, który sprawia najwięcej radości podczas jazdy. W naszym Mayfairze odpowiada za to 41 koni uzyskiwanych z silnika o pojemności 998 cm3. Jednostka brzmi dość zwyczajnie, jednak zapewnia niezłe osiągi. 132 km/h prędkości maksymalnej i 16,2 s trwający sprint do „osiemdziesiątki”. Na papierze nie emocjonuje to tak, jak w rzeczywistości.

Wypieków na twarzy dostaje się także podczas hamowania. Mimo hamulców tarczowych przy przedniej osi Mayfair zatrzymuje się dopiero po 65,1 m, a to najgorszy wynik w tym porównaniu.

Austin Mini - nasza opinia

Mini z lat 80. wymagają od swoich fanów dużej tolerancji: wewnątrz zamiast szlachetnego wykończenia jest twardy plastik, a z zewnątrz mamy obrzydliwe kołpaki. Żwawy silniki gokartowe prowadzenie zachęcają do szaleństw, ale hamulce są marne.

Austin Mini - dane techniczne i osiągi

Silnik 4-cyl., rzędowy, poprz.
Zawory/wałki rozrządu 8/1
Napęd rozrządu łańcuch
Pojemność skokowa 998 cm3
Średnica x skok tłoka 64,6 x 76,2 mm
Maks. moc w kW (KM) przy obr./min 30 (41)/5000
Maks. moment w Nm przy obr./min 70/2500
Prędkość maksymalna 132 km/h
Skrzynia biegów 4b, man.
Napęd na przód
Hamulce przód/tył tarcze/bębny
Opony auta testowego 145/70 R 12 T
Rozmiar kół 4,5 x 12''
Średnie spalanie (fabr.) 5,8 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa 34 l
Dopuszczalna masa całkowita 1000 kg
Głośność przejazdu 78 dB (A)
Pojemność bagażnika 155 l
Cena nowego auta (w RFN w 1980 r.) 7490 DM
Dane testowe
Przyspieszenie 0-30/0-50 km/h 2,6/6,2 s
0-80 km/h 16,2 s
Elastyczność 60-80 km/h 10,1 s
Droga hamowania z 80 km/h 65,1 m
Spalanie testowe; emisja CO2 6,3 l/100 km; 149 g/km
Zasięg 540 km

Renault 4 - czyli, więcej możliwości

W latach 50. Renault chciało budować samochody takie jak... dżinsy – uniwersalne, wytrzymałe 
i funkcjonalne. Co z tego wyszło? „Czwórka”, 
czyli pierwszy mikrovan w historii W latach 50. Renault chciało budować samochody takie jak... dżinsy – uniwersalne, wytrzymałe i funkcjonalne. Co z tego wyszło? „Czwórka”, czyli pierwszy mikrovan w historii Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

„R-czwórka” niesłusznie bywa porównywana do lektyki. Owszem, miękko zawieszone Renault przechyla się na zakrętach, ale za to zapewnia niezrównany komfort jazdy. To typowy miękki „francuz”.

W slalomie między pachołkami R4 zna tylko podsterowność. Czas 17,6 s do 80 km/h nie czyni z auta zawalidrogi, ale R4 brakuje mocy, jak i brzmienia. Tylko „kaczka” jeszcze wolniej człapie. Tymczasem kierowca ma dużo czasu, żeby zerkać na zbiór kolorowych lampek kontrolnych i – uwaga! – cyfrowy zegarek, który pasuje do tego wszystkiego jak pięść do oka.

Ogromny sukces 2CV na początku lat 50. zaskoczył nawet samego Citroëna. Konkurencja potrzebowała sporo czasu, żeby wymyślić godnego konkurenta. Dopiero w 1956 r. Renault rozpoczęło prace nad prostym autem dla ludu w stylu 2CV.

Największą zaletą R4 jest wszechstronność. W naszym porównaniu Renault zgarnęło dużo punktów za największe wnętrze, bagażnik i najniższy próg załadunku. Po złożeniu tylnej kanapy można dziś, w dobie iPada, Netflixa i Tindera, ogarnąć nawet przeprowadzkę. Gdy czwórka dorosłych pasażerów siedzi w tylnym rzędzie foteli, zaczyna brakować trochę miejsca na kolana, ale w tamtych czasach to i tak był luksus, że w tak małym samochodzie w ogóle mieściły się 4 osoby. A i dziś da się przeżyć dłuższą podróż w „R-czwórce”, bo miejsca nad głową jest dość.

60 lat temu Pierre Dreyfus, szef Renault, zażyczył sobie samochodu, który nadawałby się równie dobrze na wyboiste drogi prowincji, jak i na zatłoczone ulice Paryża. Miał być tak prosty w obsłudze, żeby żaden Francuz nie miał kłopotów z włączaniem urządzeń, a także naprawami. Wszechstronne wnętrze i pięcioro dużych drzwi dały początek tym planom.

Nasz samochód testowy to późne R4 GTL z 1987 r. Od zawsze jeździły nim kobiety, pewnie dlatego, że faceci trochę wstydzili się siadać za kierownicą tego pudełkowatego wozidełka. A przecież niesłusznie je skreślali – R4 ma oszczędny silnik, cztery zsynchronizowane biegi, porządne fotele i hamulce tarczowe z przodu. Łatwe manewrowanie, dobra widoczność i miękkie zawieszenie pewnie dodatkowo pomogły „R-czwórce” w zdobywaniu kobiecych serc.

Zawału serca można za to dostać podczas hamowania. R4 zatrzymuje się z prędkości 80 km/h dopiero po 51,5 m. Tylko Mini ma jeszcze gorsze hamulce. We współczesnym ruchu może to być niebezpieczne.

Sprzedaż R4 w Niemczech zakończono już w 1988 r., jednak w innych miejscach na świecie auto było sprzedawane aż do 1992 r. Przez 31 lat powstało łącznie ponad 8 milionów egzemplarzy.

Renault 4 - nasza opinia

Renault R4 jest najwszechstronniejszym autem tego porównania. W codziennym użytkowaniu docenia się jego nowocześniejszą niż w „kaczce” konstrukcję, wnętrze pozwala na duże możliwości aranżacji, a silnik jest oszczędny. Brakuje tylko mocy!

Renault 4 - dane techniczne i osiągi

Silnik 4-cyl., rzęd., wzdłużnie
Zawory/wałki rozrządu 8/1
Napęd rozrządu łańcuch
Pojemność skokowa 1108 cm3
Średnica x skok tłoka 70,0 x 72,0 mm
Maks. moc w kW (KM) przy obr./min 25 (34)/4000
Maks. moment w Nm przy obr./min 74/2500
Prędkość maksymalna 120 km/h
Skrzynia biegów 4b, man.
Napęd na przód
Hamulce przód/tył tarcze/bębny
Opony auta testowego 135/80 R 13 T
Rozmiar kół 4,5 x 14''
Średnie spalanie (fabr.) 6,0 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa 34 l
Dopuszczalna masa całkowita 1120 kg
Głośność przejazdu 72 dB (A)
Pojemność bagażnika 255-950 l
Cena nowego auta (w RFN w 1987 r.) 12100 DM
Dane testowe
Przyspieszenie 0-30/0-50 km/h 2,7/6,9 s
0-80 km/h 17,6 s
Elastyczność 60-80 km/h 12,2 s
Droga hamowania z 80 km/h 51,5 m
Spalanie testowe; emisja CO2 6,5 l/100 km; 154 g/km
Zasięg 520 km

Który model oferuje więcej

Jak w piłce nożnej – wszyscy dzielnie walczą, ale na końcu 
i tak wygrywają Niemcy. Garbus w każdej kategorii testowej zebrał dużo punktów. Konkurenci są dobrzy tylko w wybranych dyscyplinach Jak w piłce nożnej – wszyscy dzielnie walczą, ale na końcu i tak wygrywają Niemcy. Garbus w każdej kategorii testowej zebrał dużo punktów. Konkurenci są dobrzy tylko w wybranych dyscyplinach Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Cztery klasyki, każdy o innym, wyjątkowym charakterze. Żaden z nich nie chciał się dopasować do twardych kryteriów testowych jeszcze za nowości, a co dopiero dziś, po 30 latach od chwili, gdy te auta opuściły fabrykę. Na końcu jednak największą przewagę wywalczył Garbus. Jego bokser jest najelastyczniejszy i dostarcza mocy przy akompaniamencie fajnego brzmienia. Także ten z meksykańskiej produkcji przekonuje jakością wykończenia. Duży apetyt na paliwo rekompensuje trwałością przeciwsobnej konstrukcji.

Na drugim miejscu ex aequo lądują Mini i R4. Mini daje największą frajdę z jazdy, a Renault może się pochwalić wszechstronnością. „Kaczka” punktuje głównie emocjami, bo samochód jest z niej taki sobie...

Deficyty w komforcie czy też słabe wyciszenie kabiny nie są czymś, co uniemożliwiałoby korzystanie z tych aut na co dzień, także dziś. Ponieważ wszystkie zimą rdzewieją jak szalone, właściciele poruszają się nimi tylko latem i rzadko na długich trasach. Gdziekolwiek się jednak pojawiają, tam wywołują sympatię przechodniów. Swoim właścicielom mogą sprawiać radość na różne sposoby.

Mini – zwinnością, Garbus – brzmieniem silnika, R4 – rewolwerowym lewarkiem skrzyni biegów, a „kaczka” – rolldachem. I choć starsze wersje są cenniejsze, to właśnie te z lat 80. pozwalają czasem za ułamek ceny cieszyć się wieloma walorami tych najcenniejszych, wiekowych roczników. Warto je rozważyć.

Punktacja testu

Maks. liczba punktów Austin Mini Citroen 2CV Renault 4 Volkswagen Garbus
Frajda
Temperament 10 7 3 5 6
Brzmienie 10 4 6 4 8
Prowadzenie 10 10 3 4 6
Wynik pośredni 30 21 12 13 20
Rozkosz
Komfort 10 3 6 7 6
Przestronność 10 3 7 9 4
Przydatność na co dzień 10 6 5 7 6
Wynik pośredni 30 12 18 23 16
Pożądanie
Jakość 10 5 4 5 8
Design 10 6 6 6 6
Image 10 9 8 6 9
Wynik pośredni 30 20 18 17 23
Posiadanie
Cena i eksploatacja 10 8 5 8 7
Wzrost wartości 10 6 9 6 7
Części i naprawy 10 8 9 8 9
Wynik pośredni 30 22 23 22 23
Wynik końcowy 120 75 71 75 82

Nasza opinia

Jakim cudem Garbus mógł zwyciężyć? Jest przecież głośny, dużo pali i ma ciasną kabinę! Jednak te cechy nie rażą w oldtimerze tak bardzo, jak w nowym samochodzie. „Chrabąszcz” jest lepiej wykonany od swoich konkurentów i przyćmiewa ich dobrą elastycznością. Robi w tej czwórce wrażenie najdojrzalszego auta.

Kolejne miejsca zajmują R4 i Mini. Renault to pełniejsza i poważniejsza alternatywa dla prostej do bólu „kaczki”. Łączy najlepszy komfort jazdy z dobrą przestronnością, możliwością aranżacji wnętrza i niskim spalaniem. Pod maską znajdziecie jednak niezbyt liczne i mało pracowite stado koni.

Mini jest niewiele szybsze od niego, ale w tym aucie zupełnie inaczej odczuwa się dynamikę. Nadwozie jest ciasne, zawieszenie okazuje się maksymalnie niekomfortowe, a wykończenie – marne. Wrażenia potęguje też skrajnie niewygodna pozycja wysokich osób za kierownicą.

Miłośników „kaczki” raczej nie zmartwi ostatnie miejsce 2CV w tym porównaniu. Punkty są dla sztywniaków i pedantów! Kto jest urodzonym luzakiem, ten polubi to auto. A kto nie – niech chociaż da mu szansę!

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 2/2017 już w sprzedaży a w nim megatest Porsche Turbo. Porównanie japońskiego wojownika i Kung Fu Pandy oraz liftbacki z lat osiemdziesiątych XX wieku. Na koniec klasyk, który zmienił historię.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (31)

No photo
No photo ~josef Użytkownik anonimowy
~josef :
No photo ~josef Użytkownik anonimowy
Jakim zacofanym krajem jesteśmy... W cywilizowanych krajach już 40-50 lat temu były auta dla ludu. Normalne auta na które stać było każdego robola. Przypomnę jeszcze o niewspomnianym tutaj np. Renault 5 robiony od 72 roku. Jak to w artykule wspomniano auta dla studentów. Biedniejszych roboli... A co mamy teraz w Polsce w XXI wieku , po 10 latach w UE? Na co Polaka stać? Zwykłego polskiego robola? Stać na VW UP? Yarisa? Twingo? Polaka nie stać nawet na najtańszy nowy samochód. To jest postęp. Patologiczna Polska tylko się cofa. Bo dziś większość walczy o przetrwanie.
12 lut 16 15:43 | ocena: 85%
Liczba głosów:26
85%
15%
| odpowiedzi: 5
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Sabala Użytkownik anonimowy
~Sabala
No photo ~Sabala Użytkownik anonimowy
do ~josef:
No photo ~josef Użytkownik anonimowy
12 lut 16 15:43 użytkownik ~josef napisał
Jakim zacofanym krajem jesteśmy... W cywilizowanych krajach już 40-50 lat temu były auta dla ludu. Normalne auta na które stać było każdego robola. Przypomnę jeszcze o niewspomnianym tutaj np. Renault 5 robiony od 72 roku. Jak to w artykule wspomniano aut
Bez przesady , to nie byly tanie samochody . W 1996 ukladalem w Niemczech plytki . Zarabialem 14 DM netto na godzine , czyli ok . 2800 DM miesiecznie . Czyli na Garbusa musialbym odkladac cala wyplate przez 4 miesiace . W Londynie , w 1980 roku zarabialem na budowie 1.10 Funta / godz , w hotelu pokojowka zarabiala 30-34 Funtow tygodniowo . Powiedzmy szczerze , te pieniadze mialy wartosc w kraju , tam bylo sie biedakiem . Nie twierdze , ze w Polsce obecnie zyje sie w dobrobycie , ale uzywany samochod mozna kupic za 2-3 wyplaty . Kiedys to bylo nie do pomyslenia .
12 lut 16 20:26 | ocena: 67%
Liczba głosów:12
67%
33%
| odpowiedzi: 4
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~DEG Użytkownik anonimowy
~DEG :
No photo ~DEG Użytkownik anonimowy
2CV mial pewno absulutnie fascynującą wersję sahara. 4x4!!. Każda oś miała swój silnik. Nigdzie nie mogę znaleźć opisu "zgrania" tych silników. Dziś pewnie dwoma sprzęgłami, skrzyniami biegów i gazami sterowałby złozony komputer. Wówczas pewnie to było po prostu połączone równolegle. Chętnie poczytałby wspomnienia mechaników, którzy to serwisowali w przypadku malutkiej awarii jednego silnika. Albo wspomienia kierowców, którym się trochę zapchał jeden gażnik.
12 lut 16 14:58 | ocena: 67%
Liczba głosów:6
67%
33%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~umcyumcy Użytkownik anonimowy
~umcyumcy :
No photo ~umcyumcy Użytkownik anonimowy
Dzięki 25 lat Wolności my też mamy samochody dla ludu, ale u nas to są beemwice i wolswageny. A dla bogatszego ludu audice i mercedesy. Wszystkie w wieku nie mniej niż 15 lat.
12 lut 16 16:14 | ocena: 92%
Liczba głosów:13
92%
8%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~MS Użytkownik anonimowy
~MS :
No photo ~MS Użytkownik anonimowy
Piękne auta! Chciałbym mieć wszystkie w garażu. W zestawieniu brakuje jednak Fiata 500.
11 lut 16 23:42 | ocena: 92%
Liczba głosów:12
92%
8%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~były czasy Użytkownik anonimowy
~były czasy :
No photo ~były czasy Użytkownik anonimowy
A kto pamięta Trumpha Herald'a? W PKO SA za bony wtedy można było kupic za US 1.200. W środku skóra, deska z egzotycznego drewna (żadne tam plastiki!). Cud miód. Magazyn był na wolnym powietrzu - przy kinie Skarb. Stało kilkaset sztuk, wszystkie w kolorach pastelowych: biały na górze, na dole czerwień, fiolet, żółty, itp. Jedna z pierwszych właścicielek była słynna nasza; aktorka kobieta pracująca; żadnej pracy się nie boję....pani Irena Kwiatkowska!
12 lut 16 17:19 | ocena: 75%
Liczba głosów:4
75%
25%
| odpowiedzi: 2
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Jj Użytkownik anonimowy
~Jj :
No photo ~Jj Użytkownik anonimowy
Zakonnica od Louisa de Funes nieźle pomykala 2cv
12 lut 16 17:39 | ocena: 91%
Liczba głosów:11
91%
9%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~stary Użytkownik anonimowy
~stary :
No photo ~stary Użytkownik anonimowy
Wygrana VW jest oczywista, jak można inaczej. Prowadziłem każde z tych aut i nie wiem dlaczego. Każde z nich jest inne, ale jednocześnie wszystkie są podobne- są z innej epoki. Najwięcej frajdy sprawiało mi prowadzenie 2CV, garbus to taki normalny, przestarzały samochód.
12 lut 16 21:17 | ocena: 56%
Liczba głosów:9
56%
44%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~gn Użytkownik anonimowy
~gn
No photo ~gn Użytkownik anonimowy
do ~Sabala:
No photo ~Sabala Użytkownik anonimowy
12 lut 16 20:26 użytkownik ~Sabala napisał
Bez przesady , to nie byly tanie samochody . W 1996 ukladalem w Niemczech plytki . Zarabialem 14 DM netto na godzine , czyli ok . 2800 DM miesiecznie . Czyli na Garbusa musialbym odkladac cala wyplate przez 4 miesiace . W Londynie , w 1980 roku zarabialem
4 miesiące polskiej wypłaty ok. 2500 zł . Jakie nowe auto kupisz za to w Polsce?
12 lut 16 23:30 | ocena: 71%
Liczba głosów:7
71%
29%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Ziutek Użytkownik anonimowy
~Ziutek :
No photo ~Ziutek Użytkownik anonimowy
Piękne auta. Sam mam jedno leciwe, które sobie remontuję. Do Oldtimera brakuje mu jeszcze 5 lat, ale po remoncie pojeździ jeszcze bardzo długo i zachowam go, po kres mych dni na tym ziemski padole.
12 lut 16 20:15 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Samochody dla ludu

Mini, Renault „czwórka”, Citroën 2CV i VW Garbus są proste w konstrukcji i przystępne cenowo. Niegdyś zmotoryzowały niejedną nację, jednak im dłużej i wierniej służyły, tym mniej uwagi poświęcali im właściciele. Zebranie tego kwartetu dziś w takim stanie wcale nie było łatwe...

Samochody dla ludu - Mini kontra Renault 4 GTL, Volkswagen 1200 L i Citroen 2 CV 6 (slajd 1 z 39)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego