CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.094.433.881.63
Średnio4.324.594.081.84
Najdrożej4.654.774.942.21

Samochody z Nysy, czyli eksportowy szlagier PRL

28 mar, 16:40
Udostępnij
0
Skomentuj

Żuki częściej były produkowane w wersjach dostawczych, Nysy – osobowych. I właśnie to drugie auto stało się szerzej znane za granicą – w niektórych latach eksport przekraczał nawet 70 procent produkcji

W czasach II wojny światowej Nysę zamieniono w twierdzę, będącą jednym z głównych punktów oporu Niemców na Dolnym Śląsku. W efekcie miasto zostało w ponad 50 proc zniszczone. Po wojnie przystąpiono do jego porządkowania, objęto tym też teren byłych koszar wojsk niemieckich przy ul. Słowiańskiej 16. 24 lipca 1947 r. Ministerstwo Obrony Narodowej przekazało ten teren nowo utworzonej Fabryce Mebli Stalowych „Zachód”. Początkowo wykonywano tu łóżka szpitalne i szafki do nich, koszarowe łóżka piętrowe, blaszane szafy na ubrania, kasy pancerne i stalowe szafy biurowe.

W 1949 r. nyska fabryka zwiększyła liczbę gotowych wyrobów i rozpoczęła produkcję nowych, np. mebli hotelowych i domowych, oszklonych szaf ambulatoryjnych, stojaków na umywalki oraz stołów i krzeseł z giętych rur. Pojawiły się też bardziej precyzyjne wyroby, jak zamki do różnego rodzaju kas, sejfów i skarbców bankowych. W 1951 r. wprowadzono do produkcji kolejne wyroby, a wśród nich drzwi z całymi ramami do skarbców bankowych.

Produkcja motoryzacyjna

Przełomowym okresem w dziejach nyskiej fabryki był koniec roku 1951. Podjęto bowiem decyzję o zmianie nazwy zakładu na Fabryka Sprzętów Metalowych „Zachód”, a także znacznie ważniejszą, dotyczącą zmiany profilu produkcji. Dotychczas wytwarzane wyroby przeniesiono do innych zakładów i przygotowano się do konstruowania nadwozi samochodowych. Pierwsze takie nadwozia z wyposażeniem na potrzeby łączności i telekomunikacji polowej zbudowano na podwoziach GAZ-a 63 pod koniec 1952 r.

W 1953 r. powstały 383 sztuki specjalnych nadwozi, budowanych na podwoziach radzieckich samochodów GAZ 63 oraz produkowanych w Polsce: Star-20 i Lublin-GAZ-51. Już w następnym roku zwiększono z 6 do 20 typów tzw. asortyment nadwozi, które różniły się pomiędzy sobą przede wszystkim wyposażeniem wnętrza, zależnie od przeznaczenia. Wykonano ich w sumie 725 szt., w tym 15 szt. nadwozi przystosowanych do przewozu ludzi.

Rok 1954 zapisał się też kolejną zmianą nazwy przedsiębiorstwa na „Zakłady Samochodowe w Nysie”. Nie na długo jednak, gdyż już w 1955 r. przedsiębiorstwo nosiło nazwę „Zakłady Budowy Nadwozi Samochodowych w Nysie” z siedzibą dyrekcji przy ul. Szlak Chrobrego 6. Nazwa ta odzwierciedlała profil produkcyjny fabryki, która szczyciła się rozpoczęciem wytwarzania dotąd niespotykanych aut (nadwozi), a mianowicie kinowozów, które dojeżdżały tam, gdzie nie było kin (kilka takich pojazdów nawet wyeksportowano). Dwa lata później wykonano unikatowy pojazd na podwoziu Stara-20, przeznaczony dla ekip reporterskich i kroniki filmowej.

Różnorodności odmian i typów nadwozi (których w 1956 r. naliczono aż 45) nie towarzyszyło większe zapotrzebowanie na nie i co za tym idzie – wielkość produkcji. Ambicje fabryki były jednak o wiele większe. Dlatego kierownictwo zakładu podjęło decyzję o wytwarzaniu samochodów klasy 1000 kg ładowności. Nadrzędne władze przychylnie przyjęły ten pomysł i nawet pomogły w dostarczeniu wzorców takich pojazdów.

W listopadzie 1957 r. do Nysy trafiły dwa egzemplarze prototypowych furgonów, wykonanych w FSO. Nieco wcześniej w nyskim zakładzie opracowano i we wrześniu 1957 r. wykonano prototypy 10-osobowego mikrobusu, o oznaczeniu „Nysa N57”. Nadwozie pojazdu osadzono na ramie, do której przymocowano zespoły napędowe i jezdne pochodzące z samochodu osobowego M20 Warszawa. Niektóre z tych zespołów przekonstruowano na potrzeby mikrobusu.

Kolejną odmianą Nysy był furgon N58, który powstał w grudniu 1957 r. W styczniu 1958 r. była już seria informacyjna w liczbie 18 furgonów, do końca 1958 r. wykonano 297 szt. wspomnianych furgonów i 16 szt. mikrobusów. W grudniu 1958 r. pojawił się prototyp sanitarki N58, a już w następnym roku rozpoczął się eksport sanitarek do Węgierskiej Republiki Ludowej. Samochody Nysa N59 w trzech odmianach – furgon, mikrobus i sanitarka – zaprezentowano w 1959 r. na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Różniły się one od modeli z poprzednich lat m.in. lampami kierunkowskazów: zamiast podłużnych, umieszczonych pod reflektorami, wprowadzono okrągłe na narożnikach przedniej ściany nadwozia.

Rozwój produkcji i... strajk

W 1960 r. rozwinięto produkcję samochodów, która zamknęła się w wolumenie 2935 szt. Na tę liczbę złożyło się 2185 furgonów, 300 mikrobusów, 60 mikrobusów „sanockich”, 300 sanitarek i 90 samochodów, a raczej nadwozi warsztatowych z tzw. starej produkcji. Należy wyjaśnić, że tzw. sanockie mikrobusy to te, które z Nysy dostarczano do Sanockiej Fabryki Autobusów w celu polakierowania i wykończenia z przeznaczeniem przede wszystkim na eksport. W Nysie bowiem nie było wówczas nowoczesnej lakierni, potrzebnej do położenia zewnętrznej powłoki, która spełniałaby wymagania zagranicznych odbiorców.

Początek lat 60. ubiegłego wieku w Nysie przebiegł pod znakiem prac nad ulepszaniem konstrukcji dostawczych pojazdów i wprowadzeniem ich nowych odmian, zwłaszcza towarowo-osobowego furgonu Nysa-N60, nazwanego „towos” (od towarowo-osobowego przeznaczenia). Wykonano jeżdżące prototypy, wśród nich Nysę N63 w kilku odmianach. Miały one nowocześniejszy wygląd niż seryjne pojazdy, bardziej przeszklone nadwozie i często malowano je w dwóch kolorach.

Poszycie nadwozia przystosowano do tłoczenia oraz wprowadzono nowy, górnozaworowy silnik S21 o mocy zwiększonej z 36,8 kW (50 KM) do 51,4 kW (70 KM). Niestety, koszty wytwarzania takiego pojazdu były za wysokie i auto nie trafiło do seryjnej produkcji. Dlatego zdecydowano się uprościć jego konstrukcję, m.in. nie wykorzystano technologii tłoczenia blach nadwozia.

Gdy wspominam o technologii tłoczenia blach nadwozia, przypomina mi się zdarzenie, które widziałem w nyskiej fabryce. Zewnętrzne blachy nadwozia kształtowano młotkami. Robili to bardzo wprawieni blacharze, którzy w pewnym momencie doszli do wniosku, że za mało zarabiają i odmówili pracy. Nie można ich było zastąpić, ponieważ tylko oni umieli nadać odpowiedni kształt przednim błotnikom samochodu. Blacharze znaleźli poparcie, gdyż w fabryce pracowały wówczas całe rodziny z okolicznych miejscowości. Jeśli ci odmówili pracy, to ich synowie i wujowie także, i tym sposobem stanął cały wydział. W socjalistycznej ojczyźnie miał więc miejsce strajk i to taki, który przyniósł sukces – niewiele, ale podwyższono płace specjalistom blacharzom.

Nysy serii 500

W miejsce Nysy N63 od 1964 r. wytwarzano mniej unowocześnione modele Nysa 501. Pojazdy te alternatywnie otrzymywały silniki dolnozaworowe M20 i górnozaworowe S21, pochodzące z osobowej Warszawy. Produkowano wiele odmian nadwoziowych Nysy 501, oznaczonych wyróżnikami literowymi: M – mikrobus, F – furgon, S – sanitarka, T – towos (towarowo-osobowy), K – kinowóz, C – chłodnia (izotermiczny).

Samochody Nysa stały się poszukiwane w naszym kraju, chciano je kupować również w innych państwach obozu socjalistycznego. Węgrzy – o tym wspomniałem – już w 1959 r. kupili sanitarki. Nysy nabywali Bułgarzy, a także narody wchodzące w skład byłego Związku Radzieckiego oraz mieszkańcy państw azjatyckich i afrykańskich. Właśnie dla tych ostatnich opracowano wersje przeznaczone do eksploatacji w klimacie umiarkowanym i tropikalnym. To one były lakierowane w Sanockiej Fabryce Autobusów, tam odbywał się też montaż bardziej eleganckiego wyposażenia pojazdów. Taki stan trwał do 1967 r., gdy w Nysie zbudowano lakiernię z wygrzewaniem piecowym oraz nową halę montażu.

Fabrykę unowocześniano i przygotowywano się do jubileuszu 20-lecia oraz 10-lecia produkcji samochodów występujących pod nazwą „Nysa”. Jubileusz rzeczywiście był udany. W 1968 r. wyprodukowano 50-tysięczny samochód Nysa, wyeksportowano 50-proc. rocznej produkcji aut, zaprezentowano nowy model Nysa 521 i zdecydowano, że 1 stycznia 1969 r. dojdzie do zmiany nazwy fabryki z „Zakłady Budowy Nadwozi Samochodowych” na „Fabryka Samochodów Dostawczych”.

Model Nysa 521 powstał w wyniku dokonania najistotniejszych zmian konstrukcyjnych. Najbardziej dostrzegalną była zmiana wyglądu nadwozia. Zamiast płaskiej przedniej ściany wprowadzono wysuniętą do przodu część karoserii, tworzącą komorę silnika. Bardziej skomplikowane kształty tej części nadwozia dostarczała tłocznia w Kielcach. Uzyskano lepszy dostęp do osprzętu silnika i instalacji elektrycznej.

Wprowadzono półpanoramiczne gięte szyby przednie o powierzchni zwiększonej o około 30 proc. Zastosowano też skuteczniej pracujące wycieraczki przedniej szyby, ze spryskiwaczem. Istotną i bardzo przydatną zmianą było wprowadzenie w odmianach furgonowej i towos dużych bocznych drzwi, przesuwanych z prawej strony nadwozia, co ułatwiło dostęp do przestrzeni użytkowej pojazdu. Inne modyfikacje to m.in. wygodniejsze siedzenia i estetyczniejsze poszycie wewnętrzne nadwozia, skuteczniejsze ogrzewanie i przewietrzanie.

W sierpniu 1972 r. wyprodukowano 100-tysięczny egzemplarz Nysy. Był nim unowocześniony model N522 w odmianie izotermicznej, do jego budowy wprowadzono wiele elementów z licencyjnego Polskiego Fiata 125p i zewnętrznie od modelu N521 wyróżniał się o 100 mm podwyższonym dachem, który wprowadzono na życzenie zachodnioniemieckiego odbiorcy. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że w latach 70. ubiegłego wieku nyskie pojazdy eksportowano nie tylko do krajów socjalistycznych, bo importowały je też państwa z tzw. strefy dolarowej. Oprócz zachodnich Niemiec, np. Francja i Hiszpania, a także: Egipt, Irak, Kolumbia, Ekwador, Ghana, Chiny i Sudan. We wspomnianym okresie lat 70. fabryka przeżywała okres największej prosperity i mogła sobie pozwolić na dość szeroką modernizację samochodu.

Na przykład od 1975 r. nie stosowano już bardzo przestarzałych silników M20, a niektóre z nowocześniejszych motorów S21 otrzymały dwuprzelotowy gaźnik i filtr powietrza z PF 125p. W układzie hamulcowym zamiast jednego wprowadzono dwa obwody z podciśnieniowym wspomaganiem. Zmieniono też hamulec postojowy – zamiast dotychczas działającego na wał napędowy, zastosowano działający na szczęki mechanizmów tylnych kół. Stosowane do tej pory amortyzatory ramieniowe zastąpiono teleskopowymi. Kolejnymi modernizacjami było zastąpienie (nie we wszystkich pojazdach) dotychczas stosowanych 3-stopniowych skrzyń przekładniami z 4 biegami, a w 1983 r. zmieniono wystrój i kształt tablicy rozdzielczej w kabinie kierowcy.

Nysy spełniły zadanie

Samochody Nysa przez wiele lat tworzyły krajobraz polskich dróg. Różnie je oceniano. Spoglądano na nie z niechęcią, zwłaszcza wtedy, gdy do Polski swobodnie zaczęły napływać – nawet te używane – pojazdy dostawcze zachodniej produkcji. Nysom wytykano niską jakość materiałów, z których była produkowana, a co za tym idzie – awaryjność, której sam doświadczyłem, gdy prowadziłem zawodowo badania drogowe tych aut.

Zdarzało mi się np. nie dojechać Nysą z Warszawy do fabryki w Nysie, bo dochodziło do uszkodzenia pompy układu chłodzenia silnika, występowały też inne mniej lub bardziej poważne usterki. W dziale badań COKBPMot. (później PIMOT) panował nawet przesąd, że prowadząc Nysę, nie można było mieć białej koszuli. Złamałem tę zasadę, gdy wiozłem mikrobusem rodzinę i kolegów na uroczystość do Lublina. Daleko nie dojechałem, bo około 40 km za Warszawą urwał się pasek napędu wentylatora chłodzącego silnik.

Gdy wymieniałem pasek na drodze, a czynność była dość kłopotliwa, pobrudziłem białą koszulę – ku uciesze kolegów, oczywiście. Nie można jednak zapomnieć, że w sytuacji braku możliwości nabycia nowoczesnych pojazdów zachodniej produkcji Nysy spełniały bardzo ważne zadania. Były przydatne, wytwarzane w różnych odmianach nadwoziowych. Dzisiaj już rzadko są spotykane, a te z pierwszego okresu produkcji po prostu są rarytasami wśród zabytkowych pojazdów.

Opracowano na podstawie książki Z. Podbielskiego „Polskie fabryki samochodów 1946-1989”

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 2/2017 już w sprzedaży a w nim megatest Porsche Turbo. Porównanie japońskiego wojownika i Kung Fu Pandy oraz liftbacki z lat osiemdziesiątych XX wieku. Na koniec klasyk, który zmienił historię.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (149)

No photo
No photo ~aqq1 Użytkownik anonimowy
~aqq1 :
No photo ~aqq1 Użytkownik anonimowy
Polska mysl techniczna i konstruktorska w latach panowania komuny produkowala polskie pojazdy takie jak-samochody-Nysa,Zuk,Tarpan,Syrena,Star,Jelcz oraz ciagnik Ursus.Cos nam z tego zostalo?Zaklady wytwrzajace dochod narodowy wtedy sa w wiekszosci zlikwidowane a te co zostaly produkuja dla zagranicznych wlascicieli.Oto skutki transformacji Polski.Brak towaru promujacego kraj na rynkach swiatowych.To co wyjezdza z Polski promuje obcych a jest tylko wykonane rekami Polakow.
1 kwi 08:57 | ocena: 81%
Liczba głosów:125
81%
19%
| odpowiedzi: 32
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Łooooo! Użytkownik anonimowy
~Łooooo! :
No photo ~Łooooo! Użytkownik anonimowy
Jeździłem Nysą przez 2 lata. Woziła wszystko, paliła na dotyk. Choć była już leciwa. Nowa podłoga z desek, fotele od Kadeta, zderzak od MB100 i tylna klapa od Volvo zrobiły swoje. W komisie z ochotą zamienili mi ją na R20TS. Już samo spojrzenie zza kółka, z góry, na innych kierowców dodawało otuchy.
Czekamy na nową Nysę, w nowej idei innowacyjnej gospodarki.
29 mar 11:56 | ocena: 94%
Liczba głosów:87
94%
6%
| odpowiedzi: 25
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~anty Użytkownik anonimowy
~anty :
No photo ~anty Użytkownik anonimowy
W okresie PRL-u Polska ,wśród państw RWPG , specjalizowała się w produkcji samochodów.
Były takie fabryki
FSO Warszawa
Star Starachowice
Jelcz Jelcz Laskowice
FSC Lublin
FSD Nysa
FSM Bielsko Biała
FSM Tychy.
Sanok Sanok
chyba wszystkie
Co do konstrukcji i technologii było jak było - na co pozwolił Wielki Brat.
Mimo tego polscy konstruktorzy potrafili zrobić porządne samochody - Wars , Beskid , Syrena Sport , ale nie weszły one nigdy do seryjnej produkcji.
Włosi zachwycali się Beskidem , którego nadwozie było w tamtych czasach ewenementem i zastosowali je jako wzór do swojego Fiata , chyba Pandy
Jelcz produkował przez krótki okres samochody ciężarowe Żubr , które w tamtych czasach należały do najlepszych w Europie.
Czy ktoś jeszcze pamięta przerobioną Syrenę z Bydgoszczy , o ile pamiętam , bez problemu osiągała 220 km/h.
W latach 90-tych Jelcz produkował autokary w dobrej klasie , problemem był tylko ich zakup , trzeba było mieć tylko wkład dewizowy. Kupiłem takiego dla zakładu w którym pracowałem - hulał przez kilkanaście lat , został sprzedany w prywatne ręce i parę lat jeszcze jeździł.
Twierdzenie osób , że produkcję niektórych samochodów zlikwidowano , bo nie było to opłacalne jest nieprawdziwe , popyt był zawsze większy niż podaż , nawet nieszczęśniki jak Tarpan i Syrena Bosto miały zbyt.
Wracając do Nysy , konstrukcja prosta jak budowa cepa , ale miało to i swoje zalety , do naprawy w trasie potrzebny był tylko młotek , majzel i kilka kluczy. W skrzynce trzeba było mieć zapasowy aparat zapłonowy , cewkę , świece i pasek klinowy. Można było przejeździć kilka - kilkanaście tysięcy.
Pamiętam ostatni zakup nadwozia towos w Nysie , były tylko wersje eksportowe do krajów z mroźnym klimatem no i ten cholerny wkład dewizowy. Kupiłem taką budę , blacha pokryta farbą antykorozyjną , podwójne ocieplenie kabiny mocniejsze ogrzewanie , super lakier , specjalne , chyba silikonowe uszczelki drzwi.
Rdza pokazała się dopiero po 5-ciu latach.
No i ten ukochany silnik , producent lewej kasy.
Nysa miała normę 14 l/100 km , ale po zmniejszeniu dysz paliła poniżej 10 l przy niedużym zmniejszeniu osiagów.
Pamiętajmy , takie były czasy i w tych wartościach możemy porównywać się do zachodu.
A teraz do was , opluwających tamten system - które z wymienionych fabryk jeszcze funkcjonują , chyba tylko Jelcz produkujący Solarisy i szczątkowo FSM Bielsko
Po reszcie pozostały tylko mury , a czasami zostały zaorane
1 kwi 15:10 | ocena: 93%
Liczba głosów:44
93%
7%
| odpowiedzi: 4
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~pozytywista Użytkownik anonimowy
~pozytywista
No photo ~pozytywista Użytkownik anonimowy
do ~aqq1:
No photo ~aqq1 Użytkownik anonimowy
1 kwi 08:57 użytkownik ~aqq1 napisał
Polska mysl techniczna i konstruktorska w latach panowania komuny produkowala polskie pojazdy takie jak-samochody-Nysa,Zuk,Tarpan,Syrena,Star,Jelcz oraz ciagnik Ursus.Cos nam z tego zostalo?Zaklady wytwrzajace dochod narodowy wtedy sa w wiekszosci zlikwid
Dodam jeszcze, ze na ową kulturę techniczną nie składają się tylko dobre wydziały na polibudzie- bo te za PRL-u były i są z resztą do dziś. Ale wazne jest zarządzanie produkcją (a moze najważniejsze) Tak sie skłąda, ze prawie wszystkie innowacyjne teorie w zarządzaniu są dziełem Japończyków i Niemców(JiT, Target)- to jest jedna z głównch przyczyn zaawansowania ich przemysłu.A u nas nikt sie tym nie interesował i nie interesuje. Efekt tego jest taki że byliśmy najmniej innowacyjnym narodem w bloku wschodnim( mielismy namnjiej zarejestrowanych patentów) i dziś bodaj jesteśmy 3 od końca w UE.
1 kwi 12:14 | ocena: 88%
Liczba głosów:8
88%
13%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~wyksztalciuch_emigrant Użytkownik anonimowy
~wyksztalciuch_emigrant
No photo ~wyksztalciuch_emigrant Użytkownik anonimowy
do ~Tomasz:
No photo ~Tomasz Użytkownik anonimowy
1 kwi 09:34 użytkownik ~Tomasz napisał
Ty jeździłeś dwa lata, ja prawie dwadzieścia. Nysami i Żukami (żuka nawet miałem swojego przez ponad siedem lat) dzień w dzień, oprócz niedziel. Daj spokój z tym chłamem. Zawieszenie chyba najgorsze jakie można było wymyślić, w zasadzie po przejechaniu ki
"Jednym słowem nijak w porównaniu do np.Ww Transportera, Mercedesa, czy Forda. "
A teraz porownaj sobie, kiedy i na jaka skale zaczeto produkowac samochody w USA, Niemczech i w Polsce. Polske dzielila od tych krajow przepasc technologiczna dziesiatkow lat na dlugo przed PRL-em. W latach 30 w Polsce produkowano ok. 1500 szt. rocznie licencyjnego Fiata 508. Niemcy w czasie wojny produkowali tylko w jednej fabryce 100 tys. (!) ciezarowek Opla (akurat ten przyklad pamietam).
Po wojnie polski przemysl byl ruina, natomiast Niemcy swoj nieustannie modernizowali przez cala wojne i mimo bombardowan, niemal do konca wojny utrzymywali produkcje.
1 kwi 11:19 | ocena: 84%
Liczba głosów:32
84%
16%
| odpowiedzi: 3
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~wyksztalciuch_emigrant Użytkownik anonimowy
~wyksztalciuch_emigrant
No photo ~wyksztalciuch_emigrant Użytkownik anonimowy
do ~łowca matołów:
No photo ~łowca matołów Użytkownik anonimowy
1 kwi 12:29 użytkownik ~łowca matołów napisał
Choćby grę wiedźmina matole, nieuku. A Nysa to technologia z lat 30 XX w, którą pokolenie Gierka produkowało do końca lat 80.
No - "kultura osobista" typowa dla pokolenia JPII.
W latach 70/80 polski przemysl elektroniczny produkowal cala kolekcje ukladow scalonych (z mikroprocesorami wlacznie), technologicznie opoznionych wobec Zachodu o 5-10 lat. Udalo sie to mimo, ze elektronika byla dziedzina szczegolnie dotknieta przez embargo technologiczne COCOM - to, co "zachodni" inzynier kupowal sobie z katalogu, polski musial sciagac przez wywiad gospodarczy, bez dokumentacji, serwisu, czesci zamiennych. Dzis majac dostep do wszystkiego, w Polsce nie produkuje sie ZADNYCH przyrzadow polprzewodnikowch, nawet tych na poziomie sprzed 60 lat. I NIGDY nie bedzie sie produkowac. Ot "postep".
Ciekawe, jak by wspolczesni polscy geniusze od gier stworzyli tego wiedzmina nie majac swobodnego dostepu do komputerow czy oprogramowania - bo w takich warunkach musieli pracowac inzynierowe "za komuny".
Ciekawe, gdzie by sie ci geniusze wyksztalcili, gdyby "komuna" nie zalozyla tysiecy szkol, dziesiatkow uczelni? O tym, ze bylo to ksztalcenie od poczatku do konca bezplatnie nie wspomne.
1 kwi 13:09 | ocena: 85%
Liczba głosów:26
85%
15%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~rezerwa Nysa Użytkownik anonimowy
~rezerwa Nysa
No photo ~rezerwa Nysa Użytkownik anonimowy
do ~Łooooo!:
No photo ~Łooooo! Użytkownik anonimowy
29 mar 11:56 użytkownik ~Łooooo! napisał
Jeździłem Nysą przez 2 lata. Woziła wszystko, paliła na dotyk. Choć była już leciwa. Nowa podłoga z desek, fotele od Kadeta, zderzak od MB100 i tylna klapa od Volvo zrobiły swoje. W komisie z ochotą zamienili mi ją na R20TS. Już samo spojrzenie zza kółka,
W 1965r. byłem w wojsku w Mrągowie i jeździłem Nysą sanitarką przez 1,5 roku mam same bardzo dobre wspomnienia nigdy mnie nie zawiodła dzisiaj, patrzę na Czechy czy nawet Rumunię i myślę że tylko w Polsce można było tyle spieprzyć mówiąc słowami wieszcza "co by tu jeszcze można spieprzyć panowie co by tu jeszcze"
29 mar 12:55 | ocena: 95%
Liczba głosów:120
95%
5%
| odpowiedzi: 10
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~wyksztalciuch_emigrant Użytkownik anonimowy
~wyksztalciuch_emigrant
No photo ~wyksztalciuch_emigrant Użytkownik anonimowy
do ~Qq:
No photo ~Qq Użytkownik anonimowy
1 kwi 11:16 użytkownik ~Qq napisał
Twoją własnością może być wrzód na tyłku. Ciekawe czy będziesz z takiej własności zadowolony. Po połączeniu Niemiec na siłę starano się uratować produkcję wartburgów, trabantów i enerdowskiego sprzętu AGD. Wpakowano setki milionów marek a fabryk nie urat
Mylisz sie albo niczego nie rozumiesz. Nie chodzi o ratowanie murow czy maszyn. Chodzi o uratowanie ludzi i gromadzonej przez lata wiedzy. Po zjednoczeniu Niemcy wpakowali pieniadze w post-NRD owska elektronike - wlasnie po to, zeby nie dopuscic zmarnowania wiedzy tysiecy specjalistow. Dzis w okolicach Drezna jest chyba najwiekszy w Europie osrodek badawczo-przemyslowy w tej branzy. To co - oplacalo sie Niemcom?
Natomiast cale pokolenie polskich inzynierow i technikow zostalo handlarzami na bazarach, taksowkarzami albo wyemigrowalo - to nie sa straty wedlug ciebie?! No ale jak ktos mam mentalnosc cinkciarza, to nie rozumie, co to sa inwestycje, ktore planuje sie na pokolenia naprzod...
I nie mow, ze w Polsce nie bylo na to pieniedzy. Kiedy polskie fabryki byly rownane z ziemia, szerokim gestem zachodnim "inwestorom" doplacano miliony z kasy polskiego panstwa i samorzadow. Przyklad: Dell - subwencje w wysokosci 200 mln. zlotych. "Wolny" rynek po polsku.
1 kwi 12:40 | ocena: 76%
Liczba głosów:25
76%
24%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~olek Użytkownik anonimowy
~olek
No photo ~olek Użytkownik anonimowy
do ~o co:
No photo ~o co Użytkownik anonimowy
1 kwi 12:28 użytkownik ~o co napisał
To dowód na to, że w technice dokonał sie ogromy postęp. Zawsze możesz wyemigrować choćby do Mołdawii. Tam dalej jeżdzą głównie takie samochody, które można samemu naprawić.
dziekuje za taki postep ze dzisiaj kupuje sie auto lub lodowke na 5 lat bo potem to sie rospada i naprawa nie oplacalna bo tak to nowoczesne.. i skomplikowane uzadzenie jest... mam juz swoje lata i dzisiejsze czasy nazwal bym raczej czasami tandety plastik fantastik
1 kwi 12:41 | ocena: 100%
Liczba głosów:9
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Tomasz Użytkownik anonimowy
~Tomasz
No photo ~Tomasz Użytkownik anonimowy
do ~Łooooo!:
No photo ~Łooooo! Użytkownik anonimowy
29 mar 11:56 użytkownik ~Łooooo! napisał
Jeździłem Nysą przez 2 lata. Woziła wszystko, paliła na dotyk. Choć była już leciwa. Nowa podłoga z desek, fotele od Kadeta, zderzak od MB100 i tylna klapa od Volvo zrobiły swoje. W komisie z ochotą zamienili mi ją na R20TS. Już samo spojrzenie zza kółka,
Ty jeździłeś dwa lata, ja prawie dwadzieścia. Nysami i Żukami (żuka nawet miałem swojego przez ponad siedem lat) dzień w dzień, oprócz niedziel. Daj spokój z tym chłamem. Zawieszenie chyba najgorsze jakie można było wymyślić, w zasadzie po przejechaniu kilku tysięcy km. już powstawały luzy. W kabinie głośno, komfortu zero, o wspomaganiu można było sobie pomarzyć. Latem silnik grzał się, zimą zimno w kabinie, jak pogoda była deszczowa, to uruchomić problem, bo wiecznie gdzieś przebicie, jak nie na kablach, to na cewce. Jednym słowem nijak w porównaniu do np.Ww Transportera, Mercedesa, czy Forda. Jakiś tam sentyment jest, ale patrząc obiektywnie, to nie były dobre samochody.
1 kwi 09:34 | ocena: 57%
Liczba głosów:53
57%
43%
| odpowiedzi: 6
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Archiwum Zdzisława Podbielskiego / Auto Świat

Lublin-51/KO z 1955 r.

Miał nyskie nadwozie, wyposażone w urządzenia do wyświetlania filmów dźwiękowych, i własny

agregat prądotwórczy.

Samochody z Nysy, czyli eksportowy szlagier PRL (slajd 1 z 18)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego