CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.234.494.091.72
Średnio4.464.714.281.97
Najdrożej4.794.994.762.29

Volvo P1800 - nie święci garnki lepią

29 lip 15 09:51
Udostępnij
0
Skomentuj

Volvo P1800 ugruntowało wizerunek marki i na zawsze pozostanie autem „Świętego”. Z powstaniem tego modelu łączy się jednak wiele ciekawych historii – zaskakujących jak na Szwedów, choć typowych dla firmy znajdującej się w okresie intensywnego rozwoju

To nie było złe auto, ale dość kiepskie jak na Volvo – tymi słowami Gunnar Engellau, szef Volvo, honorowo podsumował model P1900. Inspirowany Corvette sportowy kabriolet został wycofany z produkcji po zmontowaniu zaledwie 68 egzemplarzy. Dziś Szwedzi wcale nie wstydzą się tej wpadki. Firma w latach 50. się rozwijała, a to oznacza także naukę na błędach.

Być może, gdyby nie tamto doświadczenie, P1800 nigdy by nie powstało, a na pewno nie byłoby tak dobrym samochodem. Prace nad P1800 rozpoczęto wiosną 1957 r., tuż po tym, jak fabrykę opuściło ostatnie P1900. Nowy model miał mieć włoski design, układ foteli 2+2 i wykorzystywać technikę świeżo wypuszczonego Amazona. Szwedzi od razu zrezygnowali z ambicji stworzenia sportowego konkurenta dla Mercedesa 190 SL czy Porsche 356 – P1800 miało być komfortowym i eleganckim gran turismo.

Nad projektem pieczę sprawował Helmer Petterson, który już miał na koncie m.in. PV444/544. Zgodnie z życzeniem swych szefów opracowanie stylistyki zlecił studiu Pietra Fruy w Turynie. Kilka miesięcy później najwyższe gremium debatowało nad rysunkami dostarczonymi z Włoch i wybrało projekt, który wyszedł spod ręki... 25-letniego syna Pettersona – Pellego.

W tajemnicy przed górą, Helmer załatwił mu pracę u Pietra Fruy. Świeżo upieczony absolwent nowojorskiego Pratt Institute doskonale wyczuł wymagania szefów Volvo i pierwsze szkice stworzył jeszcze w USA. Przez wiele lat jednak Szwedzi utrzymywali autorstwo projektu w tajemnicy, żeby szczycić się „włoskim designem”.

Pierwszy prototyp P1800 powstał jeszcze w grudniu 1957 r. Wówczas rozpoczęły się poszukiwania fabryki, która podjęłaby się produkcji auta. Własne zakłady Volvo Lundby były wystarczająco obciążone, natomiast Torslanda miała dopiero powstać. Pierwszy kontakt nawiązano z zakładami Karmanna w Niemczech. Tam entuzjastycznie zareagowano na pomysł współpracy, plany pokrzyżował jednak Volkswagen, który był wówczas głównym chlebodawcą Karmanna. Volvo spróbowało jeszcze bezskutecznie nawiązać współpracę z zakładami NSU, Drautz, Hanomag, zanim zlecenie na produkcję P1800 w 1960 r. rzutem na taśmę przejął brytyjski Jensen. Szwedzi zakontraktowali budowę 10 tys. egzemplarzy.

Z zakładów w West Bromwich wyjechało jednak tylko 6 tys. egzemplarzy P1800, bowiem Volvo miało poważne zastrzeżenia do jakości brytyjskiej produkcji. Zmodernizowane Volvo 1800 S (takie jak widać na zdjęciu) od 1964 r. było produkowane w Torslandzie w Szwecji, choć jeszcze do 1969 r. karoserie dostarczano z zakładów Pressed Steel w Szkocji. P1800 zostało zaprezentowane w 1960 r. na salonie samochodowym w Brukseli, na którym zebrało bardzo pozytywne opinie.

Auto zwróciło też uwagę producentów pewnego serialu, w którym główną rolę miał zagrać niejaki Roger Moore. Główny bohater Simon Templar miał się poruszać wyjątkowym, eleganckim autem. Pierwotnie miał to być Jaguar E-Type, jednak Brytyjczycy nie wyrazili zainteresowania pomysłem filmowców, gdyż stwierdzili, że ich samochód ma już wystarczająco duży rozgłos. Volvo natomiast z radością przystało na propozycję producentów i w ten sposób P1800 stało się samochodem serialowego „Świętego”. Co ciekawe, jedno z aut wykorzystywanych podczas kręcenia serialu było nawet własnością Rogera Moore’a.

Produkcja P1800 ruszyła w maju 1961 r. Początkowo montowano 90-konny silnik, najwcześniejsze modele wyróżniały się też zderzakami z rogami zagiętymi w stronę grilla. Stopniowo zmieniano detale. Na pierwszy ogień poszły właśnie charakterystyczne zderzaki – auta produkowane w Szwecji miały już uproszczony kształt. Jednak niezależnie od tego P1800 sprzedawało się znakomicie. Szczególnie amerykański rynek nie zawiódł oczekiwań szefów Volvo. W Europie też chętnych nie brakowało, choć auto tanie nie było: w Niemczech ceny zaczynały się od 17 500 marek, podczas gdy bardziej luksusowy Mercedes 190 SL Hardtop kosztował o 400 marek mniej.

Przez 11 lat produkcji znalazło się 39,4 tys. chętnych na P1800. Na produkowanego od 1972 r. Shooting Brake’a 1800 ES – kolejne 8 tys. P1800 zapewniło Volvo przełom wizerunkowy. Stworzony przez 25-latka design z charakterystycznymi skrzydłami na tylnych błotnikach stał się na tyle rozpoznawalny, że do dziś czerpią z niego styliści Volvo. Przez lata sylwetka nic nie straciła ze swej elegancji.

Egzemplarz na zdjęciach należy do polskiego importera Volvo, który dumnie pokazuje go obok najnowszych modeli. Szczęśliwy traf sprawił, że dostaliśmy kluczyki do tego auta. Samochód pochodzi z 1966 r. i od nowości był użytkowany w USA. Jeden z właścicieli zafundował mu drewnianą kierownicę i jest to jedyny element akcesoryjny w tym aucie. Ręcznie wykonany „wolant” pasuje jak ulał do wspaniałego wnętrza, które poza stonowaną kolorystyką zachwyca chromowanymi zegarami.

Niestety, późniejsze egzemplarze miały już prostsze, mniej ładne instrumenty, na czym bardzo straciła uroda wnętrza. Kierowca podziwia stylowy kokpit z bardzo wygodnej pozycji. Fotele są bardzo nisko umieszczone, mają miękkie obicia i dzięki szerokiemu zakresowi regulacji nie męczą nawet podczas kilkugodzinnej jazdy.

Każdą podróż rozpoczyna się od zapięcia trzypunktowych pasów bezpieczeństwa, które w latach 60. były jeszcze czymś wyjątkowym (Volvo wprowadziło je do produkcji seryjnej jako pierwszy producent na świecie). Szczególnie ciekawy kształt mają chromowane klamry. Zapinanie ich to doskonałe dopełnienie obcowania z filozofią Volvo.

Pod maską pracuje pierwsza ewolucja silnika B18, czyli zasilany dwoma gaźnikami SU 1,8-litrowy motor 4-cylindrowy o mocy 108 KM. Przy masie niecałych 1200 kg zapewnia to całkiem przyzwoitą dynamikę, chociaż nie można stwierdzić, że P1800 jest typowo sportowym autem, stworzonym po to, żeby pokonywać zakręty z piskiem opon. Wbrew pozorom litera S w nazwie wcale nie jest skrótem od słowa „sport”, lecz od „svenska”, czyli oznacza szwedzką produkcję.

Moc trafia za pośrednictwem 4-biegowej skrzyni oczywiście na tylną oś. Przekładnia została też wyposażona w elektrycznie uruchamiany nadbieg, który włącza się dźwigienką z prawej strony kolumny kierowniczej. Trzeba w tym celu jednocześnie nacisnąć sprzęgło. Prawdę mówiąc, spokojna jazda z prędkością poniżej 100 km/h daje dziś największą frajdę. W przeciwieństwie do wielu innych sportowych gran turismo z tamtego okresu na technice Volvo można było polegać. Pewien Amerykanin przejechał swoim P1800 już ponad 3 mln mil, czyli prawie 5 mln kilometrów. Przebiegu wciąż przybywa. Jego egzemplarz także pochodzi z 1966 r. i co więcej – jest w jego rękach od nowości.

Być może dlatego P1800 tak dobrze mu służyło, bo zastosował się do instrukcji. We wstępie czytamy: Zanim zaczniesz się poruszać swoim Volvo, radzimy ci dokładnie przeczytać tę instrukcję. Zawiera wszelkie potrzebne informacje, które pozwolą ci właściwie korzystać z samochodu i go serwisować. Jeżeli zastosujesz się do zawartych tu porad, wówczas ekonomika i osiągi auta przerosną twoje oczekiwania – masz bowiem prawo wymagać tego od samochodu tak wysokiej klasy, jak ten. I jak wiemy dziś, lekcje z P1900 przyniosły rezultaty.

Volvo P1800 - plusy/minusy

Volvo P1800 to solidna i długowieczna konstrukcja. Niestety, wczesne samochody, które były produkowane w zakładach Jensena w Wielkiej Brytanii, są dowodem na to, że nawet najlepszy projekt można schrzanić kiepską jakością wyrobu. Ochrona przed korozją poprawiła się dopiero w kwietniu 1963 r., gdy produkcję przeniesiono do Szwecji, choć blachy i tak jeszcze przez kilka lat przyjeżdżały z fabryki Pressed Steel ze Szkocji. Z punktu widzenia mechaniki Volvo P1800 jest jednak dość łatwe do ogarnięcia. Ma wiele części wspólnych z Amazonem, a to ułatwia ich renowację.

Volvo P1800 - części zamienne

Niemal wszystkie części można dostać u takich specjalistów, jak Bastuck (www.bastuck.com) lub Wagner & Günther www.w-und-g.de). Używanych części naj-lepiej szukać na internetowych serwisach aukcyjnych w Niemczech, Szwecji i USA. Ich ceny nie są wysokie, z wyjątkiem elementów do krótko produkowanych lub wczesnych serii modelu. Trudne do zdobycia mogą być też oryginalne zegary lub elementy układu hamulcowego.

Volvo P1800 - sytuacja rynkowa

P1800 wyprodukowano w liczbie blisko 50 tys. egzemplarzy i wiele z tych aut przeżyło do dziś. Ceny samochodów do remontu zaczynają się od ok. 30 000 zł, a ładne auta w oryginalnym stanie lub dobrze odrestaurowane potrafią kosztować nawet ponad 100 000 zł. Oferta P1800 w Polsce jest dość ograniczona, warto więc zainteresować się importem takiego auta z Japonii lub USA.

Volvo P1800 - nasza opinia

Taki egzemplarz jak na zdjęciach. W 1966 roku auto miało jeszcze wiele ładnych detali, z których potem zrezygnowano (chromowana kierownica, boczna listwa z eleganckim uskokiem, grill). Najładniejsze są najwcześniejsze egzemplarze z kłowymi zderzakami.

Solidniejsze – te produkowane w Szwecji od 1963 roku. Propozycją o nieco innym charakterze jest Shooting Brake o oznaczeniu 1800ES. Egzemplarze z końca produkcji mają 2-litrowe, 130-konne silniki, które pozwalają poczuć, że jednak jest to auto sportowe.

Odradzamy modele z automatyczną skrzynią biegów Borg Warner – nie jest zawodna, ale dość mocno ogranicza przyjemność z jazdy. Uważajcie na samochody z układem wtryskowym Bosch D-Jetronic: ewentualne usterki mogą być drogie (czujnik ciśnienia to wydatek 2200 euro!)

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 2/2017 już w sprzedaży a w nim megatest Porsche Turbo. Porównanie japońskiego wojownika i Kung Fu Pandy oraz liftbacki z lat osiemdziesiątych XX wieku. Na koniec klasyk, który zmienił historię.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

No photo
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
~Khamsin :
No photo ~Khamsin Użytkownik anonimowy
Właściwie nie chciałem pisać komentarza na temat tego samochodu gdyż Volvo (choć wiele modeli tej marki tak!) P1800 nigdy mnie nie pociągał i nigdy mi się wizualnie nie podobał. Zawsze traktowałem go podobnie do Saaba Sonett-a czyli jako rodzaj kuriozum. Oczywiście było to formalnie kompletnie nieuzasadnione bo Volvo P1800 był przy "Sonecie" normalnym samochodem ale tak mi się to po prostu, wbrew temu co podpowiadał rozum, mentalnie, niejako, układało. W myśl zasady - 2 szwedzkich producentów i ich 2 dziwne i tak inne od ich pozostałych modeli, auta sportowe a raczej pseudo sportowe. Moja niechęć do tego modelu Volvo jest też o tyle dziwna, że P1800 jest dodatkowo i w przeciwieństwie do innych modeli Volvo, związany z różnymi sytuacjami (że tak to określę) które cenię i są mi bardzo bliskie (Jensen, serial "The Saint" -ale nie film z Kilmerem!, muzyka do tego serialu, Roger Moore etc.) i ma bardzo ciekawą historię. Dziwi mnie to samego ale tak już mam. Do tej pory mam niechęć choć jest ona nieracjonalna. Oczywiście od strony wizualnej jest to Volvo zaprzeczeniem tego co stanowiło (i stanowi chyba dalej) to co rozumiemy pod pojęciem Volvo Design. Dla mnie ten samochód jest przykładem realizacji horroru na jaki na przykład nigdy nie zdecydował się Jaguar. A o czym piszę? Proszę sprawdzić pomysły uznanych włoskich studio projektowych z lat 50-tych, 60-tych czy jeszcze 70-tych, na wygląd poszczególnych modeli Jaguara. To były podobne kurioza wizualne jak Volvo P1800 ale w przeciwieństwie do niego i (chyba) na szczęście niezrealizowane. Na szczęście! To jest oczywiście podejście ortodoksa bo ja sam wiem doskonale jak takie "horrory" mogą wpłynąć na daną markę czy producenta i przynieść w przyszłości efekty jeśli nie w oczywisty sposób korzystne to w każdym razie ukierunkować rozwój (tu designu) w sposób obiektywny a więc już nieocenny z perspektywy momentu pojawienia się "horroru". Czy Volvo P1800 jest pięknym samochodem, jest oczywiście rzeczą dyskusyjną. W swej epoce podobał się a dziś ma bardzo wielu miłośników, wręcz akolitów. Moim zdaniem piękny nie był. Miał co nieco zwichrowane proporcje i był jakoś tak dziwnie barokowy a do tego jakby na szczudłach. Wersja shooting brake wyglądała znacznie lepiej. Ale to subiektywne zdanie. A co do artykułu. Czy, jak pisze autor, Volvo P1800 ugruntowało wizerunek marki? Na pewno nie! Wizerunek marki pozostał po tym modelu taki jaki był i wcześniej a więc był zaprzeczeniem tego co prezentował formalnie Volvo P1800 czyli coupe, gran turismo, włoski design, lekkość, filigranowość (oba te terminy jako opis wrażenia a niekoniecznie fakty), sportowy sznyt. Tu Volvo P1800 w wizerunku nic nie zmienił! Myślę, że autor używając niewłaściwego słowa chciał wyrazić coś innego. Ten model ugruntował markę Volvo w ogóle jako solidnego i poważnego producenta i to różnych samochodów ale nie akurat wizerunek tej marki. Mam nadzieję, że to wystarczająco zrozumiale napisałem. Niestety nie sposób zgodzić się z autorem co do oceny "włoskości" designu, którą się podważa argumentem, że twórcą projektu był jednak Szwed. To jest, rzecz jasna, istotny punkt w tej ciekawej historii pobudzający do takich spekulacji ale... umówmy się, kto by (ze względu na pochodzenie czy obywatelstwo) nie projektował samochodu, to jeżeli czynił to jako osoba zatrudniona przez słynne włoskie studio projektowe, przedstawiał projekt tego studia (!), ergo - włoski, obiekt włoskiej stylizacji - a nie swój! Na przykład. Kiedy Tjaarda pracował dla studio Ghia to jego zrealizowane stylizacje nie były projektami amerykańskimi (czy w korzeniach holenderskimi) a włoską stylizacją Carozzeria Ghia, której autorem był zatrudniony tam designer Tom Tjaarda i... tyle. Więc o szwedzkim designie w przypadku P1800 nie może być formalnie żadnej mowy! Po prostu. A dywagacje co i na ile etc. można sobie oczywiście rozwijać ale fakt pozostaje faktem. P1800 był samochodem o włoskiej stylizacji studia Frua. Autor pisze potem o przełomie wizerunkowym. I tu ma rację. P1800 był przełomem (a raczej wyłomem) wizerunkowym. Jednak w przeciwieństwie do zdania na początku artykułu o utrwaleniu wizerunku, ten przełom nie zmienił wizerunku Volvo. Był tylko (albo aż) jego paralelnym uzupełnieniem, który po zaprzestaniu produkcji tego auta odszedł de facto w niebyt. Volvo P1800 przecież swego następcy nie miał. Bo trudno uznać coś tak innego jak Volvo 262C jako naturalnego następcę. Stąd też i ten nowy model umacniał nadal wizerunek ciężkiej i solidnej "cegły" a był zaprzeczeniem wizerunku jaki prezentował Volvo P1800. Ten natomiast rzeczywiście stał się po latach (choć głównie wersja shooting brake) zaczynem stylizacyjnym dla takich modeli jak 480-ka czy C30-ka. Nie są to poważne zastrzeżenia do dobrego artykułu (szczegółów nie oceniam bo z racji moich preferencji nie znam dobrze tego modelu Volvo) bowiem chodziło mi raczej o pewne po części filozoficzne rozważania na temat tego auta, jakie wywołał we mnie ten artykuł.
9 kwi 12:36
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej

Volvo P1800 - nie święci garnki lepią

Volvo P1800 ugruntowało wizerunek marki i na zawsze pozostanie autem „Świętego”.

Z powstaniem tego modelu łączy się jednak wiele ciekawych historii – zaskakujących jak na Szwedów, choć typowych dla firmy znajdu-jącej się w okresie intensywnego rozwoju.

Volvo P1800 - nie święci garnki lepią (slajd 1 z 18)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego