Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.354.564.271.96
Średnio4.624.764.482.10
Najdrożej4.894.994.842.24

Mercedes 190D 2.5 - wierny kumpel na lata

3 sty, 16:51
Udostępnij
0
Skomentuj

Baby Benz nie jest w Polsce tak ceniony, jak jego młodszy i większy brat W124, ale dzięki temu za niewielkie pieniądze można stać się właścicielem youngtimera, który jak żaden inny nadaje się do jazdy na co dzień

Z racji wielkości i tylko jednej wersji nadwoziowej Mercedes 190 nie jest w Polsce tak ceniony, jak W124. Z kolekcjonerskiego punktu widzenia w aucie kryje się jednak olbrzymi, jeszcze nie do końca odkryty potencjał – przecież to właśnie ten model przeniósł Mercedesa w latach 80. w zupełnie inny wymiar i zapoczątkował nową linię stylistyczną marki ze Stuttgartu.

Przyczyn powstania „190-ki” jest kilka – spowodowane kryzysem paliwowym zainteresowanie mniejszymi autami czy chęć rozszerzenia palety modelowej w dół, żeby marką premium zainteresować szerszą grupę klientów, to tylko część z nich. Najważniejsza znajdowała się daleko od Europy. W USA Mercedes stanął przed nie lada problemem – auta, żeby mogły być sprzedawane w Stanach, musiały spełniać wyśrubowane normy zużycia paliwa dla całej palety, tzw. CAFE (Corporate Average Fuel Economy).

To właśnie z tego powodu pod maską klasy S W126 czy nawet w coupé C123 pojawiły się diesle – przecież nikt o zdrowych zmysłach nie zakładał, że Amerykanie zaczną jeździć autami z silnikami wysokoprężnymi, do tego jeszcze zainstalowanymi w luksusowych samochodach. Na 1985 rok zaplanowano zaostrzenie norm, tak by flota średnio zużywała 8,3 l/100 km. Atmosfera zaczęła robić się nerwowa.

Dodatkowo od dilerów z USA napływały sygnały, że na tamtejszym rynku jest miejsce na mały samochód premium dla... gospodyń domowych, który miałby służyć odwożeniu dzieci do szkoły lub na wyprawy po małe zakupy. Początkowo zarząd Mercedesa nie mógł się oswoić z myślą, że obok luksusowych limuzyn w ofercie pojawiłoby się „takie auto”, rozważano nawet kooperację z Lancią, Peugeotem czy Hondą. Ewidentnie zarząd miał z tym problem.

Nie pomogło nawet to, że już w 1974 roku inżynierowie „gwiazdy” przeprowadzili eksperyment, który miał pokazać, jak małe może być auto, żeby zachowało wszystkie cechy Mercedesa i było odpowiednio komfortowe. W tym celu wzięto W115, skrócono w nim rozstaw osi i zwisy karoserii. Pojazd wyglądał pokracznie, ale przecież nie o design tu chodziło. Stwierdzono wówczas, że minimalna długość Mercedesa to 4,4 m – dokładnie tyle, ile 8 lat później miało W201. Gdyby nie ówczesna praca techników i pierwsze podwaliny pod „190-kę”, produkcja z pewnością nie ruszyłaby w grudniu 1982 roku.

Problemem były też możliwości produkcyjne Mercedesa – właściwie wszystkie zakłady pracowały blisko górnej granicy wydajności i nowy model oznaczałby konieczność rozbudowy którejś z fabryk (w grę wchodziła tylko Brema). W 1977 roku stało się jasne, że mniejszy samochód jest w palecie niezbędny, a wzrost ceny oleju napędowego w 1979 roku przypieczętował decyzję, choć i wtedy zastanawiano się jeszcze, czy nie należałoby zbudować przednionapędowego auta, które byłoby lżejsze i oszczędniejsze.

Z określeniem, jak ma wyglądać nowy Mercedes, też nie było łatwo. Początkowo styliści zmniejszyli W123 przez obcięcie przedniego i tylnego zwisu. Późniejszy model wyglądał jak mniejsze W126, z identycznymi proporcjami nadwozia. Stylista Andreas Langenbeck, który uczestniczył w pracach, trafnie je podsumował: To wszystko były tylko Mercedesiki. Prezes zarządu Joachim Zahn postanowił przywołać do porządku stylistów i szorstko stwierdził, że projekty mniejszego auta wzorowane na W123 czy klasie S mogą marce tylko zaszkodzić!

Bruno Sacco, szef stylistów Mercedesa, zrobił wtedy coś, na co dziś pewnie już nikt by się nie zdecydował. Powiedział do swoich ludzi: Odpocznijcie. Musimy nabrać dystansu, zajmijmy się innymi projektami.

Ten inny projekt to coupé, w przypadku którego głównym punktem ciężkości było uzyskanie jak najmniejszego oporu aerodynamicznego. I właśnie to auto „odblokowało” stylistów i stało się właściwą podwaliną pod W201 – samochód, który na tle produkowanych wówczas W126 (przed liftingiem) i W123 wyglądał jak nie z tej ziemi, ale nikt nie mógł powiedzieć, że to nie Mercedes. Z chromowanych elementów nadwozia pozostała jedynie atrapa chłodnicy – stwierdzono, że na tzw. plakietowy grill, czyli otoczony ramką maski, jest jeszcze za wcześnie. Pierwszym autem, w którym go zastosowano, było C126 z 1981 roku.

Zmagania z nową techniką i standardami bezpieczeństwa na tle wcześniejszych trudności wydają się już dziecinnie łatwe. Nie do końca tak było, bo w „190-ce” po raz pierwszy zastosowano wysokogatunkowe stale, poprawiające sztywność struktur nadwozia, oraz tak skomplikowane wielowahaczowe tylne zawieszenie, nad którym prace prowadzono już przy okazji projektowania W126, ale wówczas zabrakło czasu. Układ składający się z aż 5 drążków prowadzących koło, który w niezmienionej formie trafił też do W124, do dziś jest zaliczany do jednych z bardziej komfortowych i zapewniających stabilną jazdę.

Do tego silniki w W201 były zupełnie nowe. Diesle otrzymały modułową konstrukcję – 4- i 5-cylindrowe jednostki mają identyczne tłoki i wiele innych elementów osprzętu. Do tego w porównaniu ze słabszymi motorami wysokoprężnymi, znanymi z W123, były znacząco lżejsze i co najważniejsze – oszczędniejsze.

Sprzedaż auta rozpoczęła się w grudniu 1982 roku i... na menedżerów Mercedesa padł blady strach. Droższy od W123 model mimo niepodważalnych zalet wynikających z nowoczesnej konstrukcji wcale nie zyskał uznania w oczach klientów. Ze względu na małe zainteresowanie dilerzy nie musieli już przydzielać aut, tak jak mieli w zwyczaju, gdy wychodziła nowa „gwiazda”. Po „190-kę” nie ustawiały się kolejki. Po części było to spowodowane ubogą ofertą silnikową (tylko benzynowe 2.0 o mocy 90 i 122 KM). Sytuację uratowały dopiero wprowadzony w sierpniu 1983 roku diesel 2.0/72 KM i późniejsze uzupełnienie oferty silnikowej o mocne benzyniaki.

Nasz zdjęciowy model jest wyposażony w jednostkę OM 602 D 25 – 5-cylindrowy motor, który zadebiutował w 1985 r. i w wersji po liftingu rozwijał 94 KM. Wbrew pozorom nie był to bardzo popularny silnik. Wyprodukowano 147 502 sztuki W201 z tą jednostką, co – biorąc pod uwagę całość produkcji (1,879 mln) – nie daje nawet 10 proc. udziału. Białym krukiem wśród diesli jest silnik 2.5 turbo/122-126 KM, gdyż wyprodukowano go zaledwie niecałe 21 tys. sztuk.

Dziś 190D 2.5 to auto, które świetnie nadaje się do jazdy na co dzień, jeśli tylko wybaczy się mu brak klimatyzacji, bo ta w „Baby Benzu” jest bardzo rzadko spotykana. W wersji z „automatem” wprawy wymaga też wyprzedzanie na jednojezdniowych drogach (część mocy ginie w przetworniku skrzyni), ale w porównaniu ze znacznie popularniejszą „dwulitrówką” i tak nie jest źle. Do tego w kabinie 2.5 jest ciszej niż w 2.0, nawet przy prędkości powyżej 130 km/h. Poza tym auto ma oczywiście wady wynikające z wieku konstrukcji (np. mało precyzyjny układ kierowniczy czy brak możliwości położenia tylnej kanapy), ale z tym nie powinno się dyskutować – ten typ tak ma.

Mercedes 190D 2.5 - wady i zalety

Podstawowa zaleta „190-ki” to możliwość doboru wersji auta w zależności od potrzeb (od oszczędnych diesli po mocne benzyniaki) i zasobności portfela – od pojazdów za kilka tysięcy złotych po samochody za 200 000 euro (2.5-16 Evo II). Niepodważalny minus to tylko jedna wersja nadwoziowa.

Mercedes 190 wychodzi już pomału z kategorii samochodów używanych, a wchodzi do grona klasyków. Auta z dieslami pod maską mają duże przebiegi – 400 tys. km w niemieckich ogłoszeniach to wcale nie wyjątek. Te same pojazdy po przekroczeniu granicy mają już tylko 200 tys. km. Głównym problemem W201 – tak jak większości aut z tego okresu – jest korozja. Najbardziej narażone punkty to: miejsca do wkładania lewarka w progach (zwłaszcza w wersji po liftingu), przednie błotniki (dolny rant między kierunkowskazem a nadkolem), półki nadkoli w komorze silnika oraz górna ramka drzwi (pod uszczelką).

Mercedes 190D 2.5 - części zamienne

Eksploatacyjne są dostępne w dużym wyborze, w bardzo różnych cenach, uzależnionych od jakości. Z mechanicznymi też nie ma większego problemu (duża podaż elementów używanych). Wszelkie spinki i drobiazgi dostaniecie bez kłopotu w ASO, choć od momentu, gdy W201 trafiło do działu klasyków, zrobiło się znacznie drożej i za kilka spinek (np. do montażu reflektorów) możecie zapłacić ponad 100 zł. Drogie są galanteria i tapicerka (np. boczki drzwi).

Mercedes 190D 2.5 - sytuacja rynkowa

Auto drożeje i będzie drożeć, tym bardziej że – zupełnie odwrotnie niż u nas – w Niemczech już dziś za Mercedesa 190D 2.5 trzeba zapłacić więcej niż za W124 2.5D, bo samochód z tym silnikiem jest tam dość rzadki. U naszych zachodnich sąsiadów zarejestrowanych egzemplarzy jest tylko 2,5 tys. szt. Dla porównania: 190D pozostało blisko 13,5 tys. szt. Rodzynek to 250 turbo – 274 szt.

Mercedes 190D 2.5 - naszym zdaniem

Jeśli auto ma być dającym radość z jazdy youngtimerem, w przypadku diesla 2.5 odpuśćcie sobie samochody za kilka tysięcy złotych – ich cena nie bierze się znikąd, szkoda czasu. Na celownik należy wziąć „190-ki” z „automatem” (który nie pozwalał nie szanować silnika) – 12 000-16 000 zł. Szczególnie cenne auta to limitowana wersja 190 D 2.5 Avantgarde Verde z 1992 roku (zielone nadwozie), gdyż wyprodukowano zaledwie 750 sztuk.

Poleć
Udostępnij
0

Przeczytaj również:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 2/2017 już w sprzedaży a w nim megatest Porsche Turbo. Porównanie japońskiego wojownika i Kung Fu Pandy oraz liftbacki z lat osiemdziesiątych XX wieku. Na koniec klasyk, który zmienił historię.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (23)

No photo
No photo ~asd Użytkownik anonimowy
~asd
No photo ~asd Użytkownik anonimowy
do ~kkr:
No photo ~kkr Użytkownik anonimowy
4 sty 11:50 użytkownik ~kkr napisał
Z tymi zadbanymi to bym nie szalał ... to już auto prędzej na wystawę niż do użytku codziennego. Utrzymanie takiego oldtimera w nienagannym stanie ... oj dużo ktoś musiał włożyć ... pewnie musiałoby to mieć ceny 6-letniej C klasy.
Ja swoim w124 jeżdżę codziennie od ośmiu lat. Silnik i skrzynia bezawaryjna - (jedynie bzdety typu jeden wtrysk, jedna świeca żarowa i amortyzator drgań ) Po za tym sworznie,końcówki drążków,tuleje wahaczy, ogólnie wszystko w układzie kierowniczym i przednim zawieszeniu od koła do koła. Do tego 4 poduszki tylnego wózka i 4 amortyzatory. Wszystko robię we własnym zakresie na dobrych zamiennikach albo oryginalnych częściach MB jak są w rozsądnej cenie. W sumie pewnie wyszło coś ok. 2,5 tys. zł . W porównaniu do dzisiejszych samochodów to są śmieszne pieniądze. Oczywiście trzeba jeszcze doliczyć opony i akumulator.
4 sty 12:57 | ocena: 89%
Liczba głosów:9
89%
11%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Gość Darek Użytkownik anonimowy
~Gość Darek
No photo ~Gość Darek Użytkownik anonimowy
do ~niestety?:
No photo ~niestety? Użytkownik anonimowy
4 sty 09:36 użytkownik ~niestety? napisał
Wadę to one mają inną. Wiek.
Jeśli jest w miarę zadbany to taki staruszek PRZEŻYJE te nowoczesne technowozy. Ale problemem jest znalezienie DOBREGO egzemplarza bo takich za np 3000 się nie dostanie.
4 sty 10:35 | ocena: 100%
Liczba głosów:8
100%
0%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~tytus Użytkownik anonimowy
~tytus :
No photo ~tytus Użytkownik anonimowy
Miałem kilka egzemplarzy, część w benzynie, inne w dieslu. Nigdy nie robiłem poważniejszych napraw, poza eksploatacyjnymi. Takich samochodów już nie ma i nie będzie.
4 sty 13:03 | ocena: 88%
Liczba głosów:8
88%
13%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Goiść Darek Użytkownik anonimowy
~Goiść Darek :
No photo ~Goiść Darek Użytkownik anonimowy
To auto jest faktycznie DOBRE ale ma 1 wadę a mianowicie większości wersji się nie zagazuje bo wersje z wtryskiem mają najczęściej kjeta a wersje gaźnikowe są słabe. No chyba że ktoś chce mieć diesla to ma spory wybór aczkolwiek mocy za dużo nie będzie bo to są tradycyjne i duże jednostki.
4 sty 09:17 | ocena: 67%
Liczba głosów:9
67%
33%
| odpowiedzi: 4
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Maciek Użytkownik anonimowy
~Maciek :
No photo ~Maciek Użytkownik anonimowy
Miałem ten model z tym motorem. Wspaniałe, wdzięczne auto.
4 sty 02:39 | ocena: 93%
Liczba głosów:14
93%
7%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~limahl 38 Użytkownik anonimowy
~limahl 38 :
No photo ~limahl 38 Użytkownik anonimowy
miałem takie 2 sztuki i w porównaniu z twoim punto lub skodą Fabią to samolot.pozatym mam kolegę który posiada w201 w którego sam kupił od pierwszego niemca z przebiegiem 97tys km !!!
4 sty 10:38 | ocena: 71%
Liczba głosów:7
71%
29%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~roko Użytkownik anonimowy
~roko :
No photo ~roko Użytkownik anonimowy
fajny, ładny, niezawodny samochód, dobrze się prowadzi, moim zdaniem porównywalny z bmw e36, ale ma jedną wadę, taką samą jak beemka: rdzewieje na potęgę; jeżeli ktoś trafi na zadbany egzemplarz to niech bierze w ciemno za każdą kasę, ja miałem sportline 2.3 - dawał radę, ale przy mojej eksploatacji szybko ruda się za niego wzięła
4 sty 11:14 | ocena: 57%
Liczba głosów:7
43%
57%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~kkr Użytkownik anonimowy
~kkr
No photo ~kkr Użytkownik anonimowy
do ~Gość Darek:
No photo ~Gość Darek Użytkownik anonimowy
4 sty 10:35 użytkownik ~Gość Darek napisał
Jeśli jest w miarę zadbany to taki staruszek PRZEŻYJE te nowoczesne technowozy. Ale problemem jest znalezienie DOBREGO egzemplarza bo takich za np 3000 się nie dostanie.
Z tymi zadbanymi to bym nie szalał ... to już auto prędzej na wystawę niż do użytku codziennego. Utrzymanie takiego oldtimera w nienagannym stanie ... oj dużo ktoś musiał włożyć ... pewnie musiałoby to mieć ceny 6-letniej C klasy.
4 sty 11:50 | ocena: 75%
Liczba głosów:4
75%
25%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~W126 Użytkownik anonimowy
~W126 :
No photo ~W126 Użytkownik anonimowy
jestem dumnym właścicielem W126. to były samochody a nie produkowane teraz plastiki. wie ktoś może gdzie mogę zregenerować listwy drewniane ozdobne ??
4 sty 15:32 | ocena: 67%
Liczba głosów:3
33%
67%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~QZETkEMeSzlRHuNU Użytkownik anonimowy
~QZETkEMeSzlRHuNU :
No photo ~QZETkEMeSzlRHuNU Użytkownik anonimowy
p3K8Cb http://www.LnAJ7K8QSpkiStk3sLL0hQP6MO2wQ8gO.com
8 lip 19:06
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Adam Mikuła / Auto Świat

Mercedes 190D 2.5 - wierny kumpel na lata

Baby Benz nie jest w Polsce tak ceniony, jak jego młodszy i większy brat W124, ale dzięki temu za niewielkie pieniądze można stać się właścicielem youngtimera, który jak żaden inny nadaje się do jazdy na co dzień.

Mercedes 190D 2.5 - wierny kumpel na lata (slajd 1 z 17)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego