CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej3.484.353.961.66
Średnio4.394.614.221.84
Najdrożej4.694.894.592.09

Operacja Saab 95

4 kwi 15 17:39
Udostępnij
0
Skomentuj

Można kupić gotowy, odrestaurowany już egzemplarz Saaba 95, ale po pierwsze, trudno znaleźć taki egzemplarz, a po drugie, to tylko połowiczna przyjemność. Znacznie ciekawiej jest wyszukać auto w Szwecji, kupić je i przywieźć do Polski, najlepiej na kołach. Tylko czy 50-letni samochód przed remontem będzie w stanie pokonać o własnych siłach 1200 kilometrów?

Ten samochód zostanie w Szwecji. W tak lakonicznym i stanowczym tonie szwedzki właściciel błękitnej „dziewięćdziesiątkipiątki” odpowiedział na mejlowe pytanie o stan auta. Prawdopodobnie, gdyby cena była bardziej przystępna, tak by się stało. Saab 95 (nie mylić z 9-5!) jest obecnie jednym z bardziej poszukiwanych rarytasów szwedzkiej motoryzacji.

W latach 60. i 70. za sprawą pojemnego 7-osobowego nadwozia kombi auta te były używane do ciężkiej pracy – na wsiach, w leśnictwie, do dojazdów do pracy w trudnym szwedzkim klimacie. Ich charakterystyczną cechą jest dwusuwowy, niezwykle trwały i mało awaryjny 3-cylindrowy silnik o pojemności 841 ccm. Jeśli chcecie obejrzeć takie auto w internecie, wpiszcie obok liczby „95” słowa „two stroke” (ang. dwusuw) – dzięki temu Google nie wyświetli zdjęć znacznie nowszego i bardziej znanego modelu 9-5.

Przyszły nabywca błękitnego Saaba nie odpuścił. Konsultował się m.in. z Eugeniuszem Wilkiem z Kańczugi – znanym w światku miłośników starych Saabów restauratorem tych aut – czy warto go kupić i co może być przyczyną, że ogłoszenie o sprzedaży auta wisi w internecie od tygodni.

Jak zapowiadał właściciel, leciwy Saab odpalił „na dotyk”. Chmura niebieskiego dymu w przypadku tego modelu jest zupełnie naturalna – to dwusuw Jak zapowiadał właściciel, leciwy Saab odpalił „na dotyk”. Chmura niebieskiego dymu w przypadku tego modelu jest zupełnie naturalna – to dwusuw Foto: Norbert Kuczko / Auto Świat

Sprawa jest prosta – odparł fachowiec – auto jest za drogie i żaden Szwed go nie chce. A co do stanu technicznego, to jeśli ma ważny szwedzki przegląd, to nie ma czym się przejmować. To nie Polska – auto jest na pewno sprawne!

Po kilku tygodniach sprzedawca samochodu zmiękł i zaczął odpowiadać na mejle. Przysłał zdjęcia, odpowiedział na pytania. Zapadła decyzja: jedziemy po Saaba! To nie takie łatwe sprowadzić auto na lawecie ze Szwecji. Wysokie są koszty promu – to nie jest tak, jak ze sprowadzeniem pojazdu np. z Francji, kiedy to zadanie ułatwiają setki laweciarzy czekających na zlecenie i gotowych zadowolić się skromnym wynagrodzeniem.

W tej sytuacji normalny człowiek w normalnych warunkach wziąłby kolegów, drugie auto w charakterze obstawy (przecież w ponadpięćdziesięcioletnim samochodzie na długiej trasie coś musi się zepsuć) i pojechałby, biorąc też z sobą solidną linkę holowniczą. Linkę wzięli, ale... drugiego auta już nie. Wykupili pakiet assistance w PZM na pojazd, koce, chemiczne ogrzewacze do rąk i podobne gadżety (przydatne na wypadek niespodziewanego noclegu w lesie) i... wsiedli w samolot.

Pan Eugeniusz radził być dobrej myśli: W tym aucie nic się nie zepsuje. Te samochody konstruowano w czasach, gdy dróg w Szwecji właściwie nie było. Awaria pojazdu w lesie oznaczałaby, że pechowego właściciela, a właściwie jego zwłoki, znaleziono by wiosną... Zmiękczony długim oczekiwaniem na klienta Szwed obiecał wyjechać po kupców na lotnisko.

Tankowanie: oprócz benzyny do baku trzeba wlać odpowiednią dawkę oleju. U góry po prawej: usterka na drodze – zgęstniał smar w półosiach. Po konsultacji z fachowcem problem został usunięty Tankowanie: oprócz benzyny do baku trzeba wlać odpowiednią dawkę oleju. U góry po prawej: usterka na drodze – zgęstniał smar w półosiach. Po konsultacji z fachowcem problem został usunięty Foto: Norbert Kuczko / Auto Świat

W ten sposób wyprawa z Polski trafiła do jego domu i garażu. Wieś, do której dotarli goście z Polski, leży kilkanaście kilometrów od Trollhättan, w którym znajduje się fabryka Saabów. Aut tej marki w okolicy jest wyjątkowo dużo, nie brakuje „krokodyli” i starszych modeli – 96 V4 i innych. Trudno je jednak stamtąd pozyskać: Szwed chętniej sprzeda auto Szwedowi niż obcokrajowcowi.

Polak ma szansę kupić samochód, jeśli jest gotów nieco przepłacić. Gospodarze okazali się jednak nad wyraz sympatyczni: podjęli gości śniadaniem, oprowadzili po sąsiedzkich garażach kryjących stare Saaby. Na marginesie: miejscowi bardzo się nudzą, mają w garażach podnośniki, zapasy części, narzędzia, większość ma też zdolności manualne, ciągle swoje auta naprawiają i modyfikują.

Właściciel za niewielką dopłatą dorzucił zapasowe części: kilka elementów blacharskich, części tapicerki, hak holowniczy. Zgodził się podpisać umowę kupna-sprzedaży, co w tym kraju jest dość egzotycznym wynalazkiem – w Szwecji do urzędu wysyła się zawiadomienie o zbyciu pojazdu z adresem nowego właściciela i... starczy.

Obowiązkowy punkt programu: wizyta w muzeum Saaba w Trollhättan. Już na początku podróży okazało się, że choć Saaby to w Szwecji jak najbardziej typowe auta, to jednak stara „95-ka” zwraca na siebie uwagę: przejeżdżający kierowcy machają, trąbią i oglądają się. Co więcej, dyrektor muzeum w Trollhättan znał ten egzemplarz i przyznał, że Janne – poprzedni właściciel – nieco zaniedbał sprawy blacharskie, ale za mechanikę to można ręczyć. Zaprosił auto na podjazd pod samo okno muzeum w celu zrobienia zdjęcia.

Trochę niebieskiego dymu w przedziale samochodowym promu nie zaszkodzi Trochę niebieskiego dymu w przedziale samochodowym promu nie zaszkodzi Foto: Norbert Kuczko / Auto Świat

Jak się tym jeździ? Właściwie jedyny trudny moment to uruchamianie zimnego silnika: należy wyciągnąć ssanie, ale gdy tylko motor zaskoczy, trzeba je schować, żeby nie zalać świec. Potem już z górki: lewarek biegów przy kierownicy działa normalnie, czyli mamy do dyspozycji cztery przełożenia w układzie H. Jeśli ktoś jeździł np. starym Fiatem 125p, nie będzie miał problemu. Nowością dla współczesnych kierowców jest tzw. wolne koło, czyli brak hamowania silnikiem – cecha aut z dwusuwem. Na postoju, jeśli zostawisz pojazd na biegu, a zapomnisz o „ręcznym”, odjedzie.

Obroty silnika podczas jazdy wydają się dwukrotnie wyższe niż są w istocie – masz na obrotomierzu 3 tys. obrotów, a słyszysz... 6 tysięcy. Choć problemem są podjazdy pod stromą górkę i zjazdy (hamulce bębnowe, brak hamowania silnikiem), komfort jazdy jest wzorowy – auto wybiera nierówności jak mało który współczesny pojazd. Plastiki nie skrzypią, bo ich nie ma. Ciekawostka: światła drogowe włączasz lewą nogą (jak w Syrenie). I smaczek: zegarek jest nakręcany niczym stary radziecki Poljot.

Z Trollhättan do miejsca, w którym udało się wynająć domek na nocleg, jest 200 km. Tę trasę Saab musiał pokonać po ciemku. Zajęło to 3 godziny. W te strony dotarła już cywilizacja: bierzesz smartfona, wchodzisz na Booking.com lub podobny portal, rezerwujesz lokal i gotowe. Na miejscu, a był to późny wieczór, trzeba było zadzwonić po dozorcę. Przyszedł, ucieszył się na widok starego Saaba, opowiedział o swoich starych samochodach, pobrał 600 koron (ok. 300 zł), przekazał klucze i pokazał, gdzie je zostawić. God natt!

Prędkość podróżna to ok. 90 km/h. W Szwecji to nie problem – nikt nie próbuje wyprzedzać. Prędkość podróżna to ok. 90 km/h. W Szwecji to nie problem – nikt nie próbuje wyprzedzać. Foto: Norbert Kuczko / Auto Świat

Rano samochód odpalił bez problemu, ekipa ruszyła w kierunku Karlskrony. Prędkość podróżna Saaba 95 to 90-100 km/h. Na 250-kilometrowej trasie, poza króciutkim odcinkiem autostrady, którego nie dało się ominąć, nikt nie odważył się wyprzedzić auta jadącego ze stateczną, ale maksymalną dozwoloną prędkością.

Miejsce na promie dla samochodu i 3 osób z kabiną kosztowało 2300 koron (ok. 1100 zł). Prom, który wieczorem wypływa z Karlskrony, w Gdyni jest rano. W tym miejscu zaczął się najbardziej męczący odcinek podróży. Leciwy Saab, choć i u nas wzbudza życzliwą sympatię, nie jest w stanie na drodze nawiązać równorzędnej walki z nowymi autami. Wszyscy wyprzedzają pojazd jadący 90 km/h, niektórzy, także kierowcy tirów, są zniecierpliwieni, podwójna ciągła linia nie stanowi przeszkody.

Podróż z Gdyni do Warszawy (400 km poza autostradą) zajęła ponad pół dnia. 60 km przed Warszawą przytrafiła się usterka: podczas przyspieszania pojawiły się silne drgania na kierownicy i wyraźny szum z okolicy przednich kół.

Pan Eugeniusz Wilk, spytany przez telefon o możliwe przyczyny usterki, kazał założyć na rękawice foliowy worek i pościskać manszety przy przegubach napędowych. Jego zdaniem zastosowano zbyt gęsty smar i ten skawalił się z powodu niskiej temperatury. Po wykonaniu zaleconej operacji objawy usterki ustąpiły. O godzinie 15 operacja „Saab 95” dobiegła końca.

Autorzy: M. Fidecki, M. Popławski, M. Brzeziński

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 2/2017 już w sprzedaży a w nim megatest Porsche Turbo. Porównanie japońskiego wojownika i Kung Fu Pandy oraz liftbacki z lat osiemdziesiątych XX wieku. Na koniec klasyk, który zmienił historię.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

No photo
No photo ~Trux Użytkownik anonimowy
~Trux :
No photo ~Trux Użytkownik anonimowy
Śliczna paskuda. Ciekawe jak będzie wyglądał po remoncie. Szwed delikatnie mówiąc zapuścił samochód i gdyby nie to że to szwedzka stal to by już dawno go rudy zeżarł.
Co ciekawe wskaźnik prędkości jak w fiacie 125p :)
Kiedyś sam przeszedłem przez taką ścieżkę zdrowia ze swoim pierwszym samochodem remontując go od podstaw. Ale potem była kupa satysfakcji bo wyszedł jak nowy.
5 kwi 15 00:13 | ocena: 67%
Liczba głosów:3
67%
33%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Pioterko Użytkownik anonimowy
~Pioterko :
No photo ~Pioterko Użytkownik anonimowy
Świetna historia, życzę nowemu właścicielowi udanej renowacji i miłych chwil spędzonych z autem
8 lis 15 23:22 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Mikael Użytkownik anonimowy
~Mikael :
No photo ~Mikael Użytkownik anonimowy
Zapomnieli tylko napisac o jednym waznym fakcie. W Szwecji nie jest tak prosto kupic samochod jezeli jestes obokrajowcem. Do kupna samochodu lub innego pojazdu w Szwecji potrzeba ''personnummer'' taki szwedzki pesel bez niego nic nie zalatwisz. Alternatywa jest przekonanie szweda aby sprzedal samochod na export lecz robia to niechcetnie bo to sie liczy z powiezeniem wszystkich dokumentow oraz tabilc. Najlatwiej jest chyba miec kogos w Szwecji lub sprowadzic samochod przez firmy w Polsce. Jest jedna firma ktora zajmuje sie sprowadzaniem SAABow i Volvo tych nowych jak i klasykow takich jak wyzej w artykule firma nazywa sie SWEDE www.swedecars.pl
Wyszkolony zespol pomoze ci wybrac i doradzic przy kupnie samochodu jak i rowniez sprowadzic go do Polski zarejetrowac i naprawic w razie potrzeby. Polecam
8 kwi 15 22:53 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
0%
100%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~kowal Użytkownik anonimowy
~kowal :
No photo ~kowal Użytkownik anonimowy
Fajnie autko, takie z duszą :)
P.S. rezerwacje można robić jeszcze przez BookApart, mają bardzo czytelną aplikację na smartfony, przydaje się w trasie ;)
8 kwi 15 11:55
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~krakus Użytkownik anonimowy
~krakus :
No photo ~krakus Użytkownik anonimowy
Podziwiam. Ja mam starego Saaba 900 i jestem nim wprost zachwycony !!!
4 kwi 15 22:38 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej

Operacja Saab 95

Można kupić gotowy, odrestaurowany już egzemplarz Saaba 95, ale po pierwsze, trudno znaleźć taki egzemplarz, a po drugie, to tylko połowiczna przyjemność. Znacznie ciekawiej jest wyszukać auto w Szwecji, kupić je i przywieźć do Polski, najlepiej na kołach. Tylko czy 50-letni samochód przed remontem będzie w stanie pokonać o własnych siłach 1200 kilometrów?

Operacja Saab 95 (slajd 1 z 22)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego