CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.004.634.231.95
Średnio4.674.844.482.11
Najdrożej5.095.174.892.45

Volvo 240 - auto niemal niezniszczalne

6 lut, 16:20
Udostępnij
0
Skomentuj

Volvo 240 to prawdziwy twardziel, którego nie przeraża ciężka praca. Jako wiekowy klasyk też okazuje się niemal niezniszczalne

Przez bardzo długi czas ulubionym samochodem Szwedów było Volvo 240. Auto miało również mnóstwo zwolenników poza granicami ojczyzny. Jednak wszystko kiedyś się kończy. Na początku lat 90. dla szwedzkiego koncernu nadszedł okres kryzysu. Szefostwo musiało zrozumieć, że bezpieczeństwa bez efektownego opakowania nie da się sprzedać.

Skwapliwie zatem wygładzano w Torslanda nadwozie typu kombi i w ten sposób powstał model 850. Dzięki temu pojazdowi pierwszy raz od czasu Amazona udało się w samochodach Volvo ożywić sportowego ducha.

Zanim jednak „240-ka” udała się w 1993 roku na zasłużoną (choć niechcianą) emeryturę, na wielu europejskich rynkach pojawiły się jej specjalne wersje. W Skandynawii, Szwajcarii i USA była to odmiana Classic, Polar w Holandii i we Włoszech (tu był również Super-Polar), a w Niemczech – taki model, jak na naszych zdjęciach, czyli Family Edition.

Pod koniec produkcji próbowano jednocześnie zachować pewien dystans modelu 240 od rodzeństwa w postaci 740/760. Dlatego z oferty „240-ki” usunięto prestiżowe wersje turbo oraz 6-cylindrowe odmiany (265). Cięcia nastąpiły już podczas dużego liftingu w 1986 roku. Po tych oszczędnościach okazało się, że nagle fotele zaczęły się szybciej niszczyć, a plastikowe elementy potrafiły pękać. Jednak na koniec zastosowano jeszcze duży rabat i dzięki cenie poniżej 30 000 marek udało się sprzedać mnóstwo nowych samochodów.

Pewne jest to, że o Volvo 240 nie trzeba się zbytnio martwić. Uparte jak stara szkapa, od 1974 roku rozpoczęło zagraniczną karierę jako szkolny bus oraz niewielka ciężarówka. Auto, którego nadwozie wykonano ze szwedzkiej stali, sprawiało wrażenie tak solidnego, iż wydawało się, że nic nikomu nie może się w nim stać. Docenili to Amerykanie i w 1991 roku, a zatem 17 lat po debiucie, uznali ten model za najbezpieczniejszy na rynku.

Kierowcy, którzy wykorzystywali auto do ciężkiej pracy, nie skarżyli się na jego grubiańskie maniery. Kiedy uruchamia się pradawny 2,3-litrowy silnik, przez cały samochód przechodzi drżenie, jakby operator żurawia zrzucił nagle paletę z cegłami na ziemię. Już pierwsze mocne wciśnięcie pedału gazu kończy się donośnym grzmieniem dmuchawy silnika – wrażenie jest takie, jakby gdzieś niedaleko rodził się huragan. Nerwowe tykanie rozlega się we wnętrzu nie tylko wtedy, gdy działa migacz. Drugą pracą podobnie działającego brzęczyka jest funkcja informowania o niezapięciu pasów przez kierowcę. Jeżeli tego nie zrobi, w całym samochodzie nie tylko rozlegnie się tykanie, lecz także zacznie migać lampka ostrzegawcza. Nie sposób tego wytrzymać przez dłuższy czas i jedynym wyjściem jest zapięcie pasów.

Początkujących kierowców może zaskoczyć krótkie zestopniowanie pierwszego biegu. Jednak to wrażenie szybko mija, a ponadto o tym, że trzeba włączyć kolejne przełożenie, informują zwiększony hałas jednostki napędowej oraz podwyższone obroty. Każdy, kto porusza się egzemplarzem wyposażonym w obrotomierz, może być zaskoczony. W momencie, gdy wydaje się, że mamy już 4000 obr./min, w rzeczywistości silnik wkręcił się dopiero na 2000 obr./min. Stawało się to takim niezamierzonym przyczynkiem do oszczędzania paliwa. To nawet lepsze niż dzisiejsze kontrolki podpowiadające moment włączenia wyższego biegu. Auto nie jest szczególnie ciche z jeszcze jednego powodu. W trakcie jazdy autostradą na narożnikach kanciastej karoserii mocno słychać hałas wiatru owiewającego nadwozie.

Komfort też nie należał do mocnych stron auta. Volvo 240 raczej nie resoruje zbyt subtelnie, a sztywna tylna oś sprawia, że nieobciążony samochód potrafi się bujać na wybojach. W przypadku tego modelu nie można liczyć na szczególnie wysoką jakość wykończenia. Znawca zrezygnuje ze wskaźnika zewnętrznej temperatury, aby być ostrzeganym o śliskiej nawierzchni. Nie jest to poprostu niezbędny element, bo o niskiej temperaturze i tak informują trzeszczące plastiki. Z drugiej strony wciąż jest mnóstwo samochodów, które przejechały już ponad 500 tys. km, a pomimo tego ich bezbarwny lakier nadal jest w nienagannym stanie.

Powody do zadowolenia daje sposób obsługi urządzeń pokładowych. Wszystkie przełączniki mogą być używane w czasie skandynawskiej zimy także wtedy, gdy na rękach tkwią grube rękawice. W dodatku regulatory są tak intuicyjne, że instrukcję ich używania zrozumie każdy.

Małe niedostatki można autu darować. Przykładowo sposób składania tylnej kanapy. Przede wszystkim można ją położyć tylko w całości, przednie fotele muszą być wówczas mocno odsunięte do przodu (dla kierowcy zostaje niewiele przestrzeni), poza tym trzeba wcześniej wyjąć zagłówki, z którymi nie ma co zrobić. Jednak po tej całej skomplikowanej operacji do dyspozycji jest przestrzeń ładunkowa o pojemności 2150 litrów.

Kombi z niewielką średnicą zawracania (9,8 m) oraz dobrą widocznością pozwala szybko zapomnieć o początkowym strachu przed jego rozmiarami. Parkowanie tym modelem jest wyjątkowo łatwe, a zawracanie na ulicy robi wrażenie na innych kierowcach (i na żonie, jeśli będzie kiedyś sama prowadziła to auto). Tam, gdzie niektórymi – nawet mniejszymi – modelami trzeba zawracać na dwa razy (co najmniej), Volvo robi to za pierwszym podejściem i pomiędzy krawężnikami pozostaje mu jeszcze trochę luzu

„Family Edition” to świetna nazwa dla dużego kombi z pojemnym bagażnikiem. Jest jednak jeszcze jedna cecha, nie tylko walory transportowe, która uprawomocnia to określenie. To postrzeganie auta przez dzieci. Wszystkie pociechy, które znamy, a których rodzice jeździli Volvo 240, były zakochane w tym samochodzie. Trudno właściwie odpowiedzieć, co sprawia, że dzieci tak lubią to auto. Jednego możecie być natomiast pewni – gdyby przyszło wam kiedyś do głowy sprzedanie tego modelu, w domu rozlegnie się płacz małych fanów.

Volvo 240 - nasza opinia

Jeżeli ktoś nie musi mieć kombi w garażu, to może bardziej okazyjnie kupić sedana. Za 4-drzwiową wersją często przemawia również znacznie lepszy stan techniczny. Odbudowa auta może być nieopłacalna, bo wychodzi zbyt drogo w stosunku do zadbanych egzemplarzy. Z racji tego, że samochód jest wyjątkowo trwały, przebiegi rzędu 300 czy 500 tys. km nie są wcale rzadkością. Podczas użytkowania nie powinno być większych problemów, pod warunkiem że poprzedni właściciel dbał o stan techniczny samochodu.

Poleć
Udostępnij
0

Przeczytaj również:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Nowy Auto Świat Classic 1/2017 już w sprzedaży, a w nim m.in. auta marzeń lat 70. (od Opla Manty i VW Scirocco po Lamborghini Countacha LP400), Fiat 500 obchodzący swoje 60. urodziny oraz porównanie samochodów z obu stron żelaznej kurtyny.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (54)

No photo
No photo ~Cosimo Użytkownik anonimowy
~Cosimo
No photo ~Cosimo Użytkownik anonimowy
do ~soaw:
No photo ~soaw Użytkownik anonimowy
8 lut 19:38 użytkownik ~soaw napisał
ostatnie szwedzkie Volvo. Potem zniszczenie reputacji przez Renault i sprzedawanie badziewia Forda branding Volvo. Śmiertelny cios zadali Chińczycy. Nie ma juz Volvo. I nie będzie. Jest jedna płyta podłogowa, jeden silnik i osiemnaście karoserii do tego c
Dzięki Chińskiemu kapitałowi Volvo w ogóle istnieje! Inaczej byłoby jak z Saabem, czyli brak możliwości zakupu, bo...nie istnieje:( Pieniądze Chińczyków służą rozwojowi tych aut, więc w Szwecji robią badania, wymyślają nowe systemy bezpieczeństwa...a stal ciągle dobrej jakości...Przyżyłem w Volvo wypadek z którego prawdopodobnie w innym popularnym aucie z Niemiec, Włoch czy Francji nie wyszedłbym bez szwanku. Volvo to taki przysłowiowy "ciężki kloc":) Jak Policja przyjechała (nota bene był tam jakiś system w tym aucie,że operator zadzwonił na 112 podając współrzędne wypadku - super sprawa) na miejsce to pytali gdzie leży kierowca, a jak powiedziałem,że to ja to znacząco na siebie spojrzeli i powiedzieli tylko, no tak Volvo. To było XC70 z 2015 roku, teraz mam XC60 i póki mnie będzie stać zawsze będzie to Volvo, a kapitał niech mają nawet z Marsa. Ważne że bezpieczne auta. Jakość tych aut jest bardzo dobra, cena w miarę przyzwoita jak na klasę premium. Tylko dealerzy (Poznań, Szczecin) to jakieś nieporozumienie ( Ci z Poznania to powinni najwyżej, z całym szacunkiem dla marki, może ARO sprzedawać,żeby nabrac doświadczenia - mega buraki i odradzam i przestrzegam przy okazji) no ale to już temat na inną opowieść. Życzę szerokiej drogi!
8 lut 21:40 | ocena: 67%
Liczba głosów:24
67%
33%
| odpowiedzi: 7
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~volvo_fan Użytkownik anonimowy
~volvo_fan :
No photo ~volvo_fan Użytkownik anonimowy
Taki artykuł w czasach gdy wszystko co stare w motoryzacji to bee, kopci i truje... Auto genialne chociaż moja przygoda z volvo zaczęła się od serii 800. Szkoda bo Oc pewnie z kosmosu a już niedługo kolejny podatek nna ludzi mądrych i zaradnych co potrafią albo sami coś w aucie naprawić lub wymienić na czas tak aby auto jeździło ponad 20 lat, szkoda....
8 lut 21:54 | ocena: 86%
Liczba głosów:22
86%
14%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Lorrrddd Użytkownik anonimowy
~Lorrrddd
No photo ~Lorrrddd Użytkownik anonimowy
do ~Cosimo:
No photo ~Cosimo Użytkownik anonimowy
8 lut 21:40 użytkownik ~Cosimo napisał
Dzięki Chińskiemu kapitałowi Volvo w ogóle istnieje! Inaczej byłoby jak z Saabem, czyli brak możliwości zakupu, bo...nie istnieje:( Pieniądze Chińczyków służą rozwojowi tych aut, więc w Szwecji robią badania, wymyślają nowe systemy bezpieczeństwa...a sta
Cosimo mógłbyś coś więcej opowiedzieć o tym zdarzeniu? Jakie inne auta brały udział w zdarzeniu oraz co z pozostałymi uczestnikami, jaki to był rodzaj wypadku i jak do niego doszło? Wiele razy analizuje tego typu zdarzenia. Jestem też po 1 poważniejszym wypadku, choć na szczęście wszystko się w miarę szczęśliwie złożyło. Wiele razy zastanawiam się w jakim stopniu bezpieczna jest moja kilkuletnia Mazda 6, choć NIGDY nie chciałbym tego sprawdzać. Z góry dzięki. Pozdrawiam!
8 lut 22:20 | ocena: 67%
Liczba głosów:6
67%
33%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~soaw Użytkownik anonimowy
~soaw :
No photo ~soaw Użytkownik anonimowy
ostatnie szwedzkie Volvo. Potem zniszczenie reputacji przez Renault i sprzedawanie badziewia Forda branding Volvo. Śmiertelny cios zadali Chińczycy. Nie ma juz Volvo. I nie będzie. Jest jedna płyta podłogowa, jeden silnik i osiemnaście karoserii do tego chińskiego wynalazku. Jaka szkoda, że nie można kupić zwykłego prostego 244.
8 lut 19:38 | ocena: 74%
Liczba głosów:46
74%
26%
| odpowiedzi: 10
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~licens Użytkownik anonimowy
~licens :
No photo ~licens Użytkownik anonimowy
Stare, dobre, bo bez elektroniki.
Teraz to tylko same kłopoty i trzymanie się za portfel.
8 lut 22:26 | ocena: 97%
Liczba głosów:30
97%
3%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~wojo Użytkownik anonimowy
~wojo
No photo ~wojo Użytkownik anonimowy
do ~Cosimo:
No photo ~Cosimo Użytkownik anonimowy
8 lut 21:40 użytkownik ~Cosimo napisał
Dzięki Chińskiemu kapitałowi Volvo w ogóle istnieje! Inaczej byłoby jak z Saabem, czyli brak możliwości zakupu, bo...nie istnieje:( Pieniądze Chińczyków służą rozwojowi tych aut, więc w Szwecji robią badania, wymyślają nowe systemy bezpieczeństwa...a sta
Volvo wcale nie jest takie bezpieczne.Owszem karoseria jest bardzo sztywna, ale przenosi zbyt duże przeciążenia na pasażerów w czasie wypadku.Smutnym tego potwierdzeniem jest wypadek po Mszczonowem , gdzie masywne volvo xc70 zderzyło się z lżejszym fordem c max.W fordzie wszyscy przeżyli, w volvo zginęła na miejscu trójka dzieci na tylnym siedzeniu.Jedno z dzieci miało złamany kark na skutek olbrzymiego przeciążenia które nie zostało zredukowane przez sztywne volvo.

http://warszawa.onet.pl
8 lut 22:25 | ocena: 57%
Liczba głosów:7
43%
57%
| odpowiedzi: 3
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Volvodriver Użytkownik anonimowy
~Volvodriver :
No photo ~Volvodriver Użytkownik anonimowy
Do autora artykułu: Panie Piotrze. Nie wiem ile razy w życiu widział Pan Volvo serii 240. Sądząc po Pana wieku raczej nie wiele razy. Ja ze swojej strony widziałem takie Volva kilkanaście no może więcej razów, bo od 18-stego roku życia mieszkam w Szwecji (teraz mam 65 lat). i tak się złożyło, że jeździłem tym modelem ale sedanem. Miałem też 850 (ale niestety skradziono mi je w Warszawie). Napisanie, że 850 to wygładzone 240 to może świadczyć tylko o jednym: nie ma Pan pojęcia o czym pan pisze. Podstawowa różnica to napęd i silniki. 240 miała napęd na tył i silniki 4 - i 6 cylindrowe benzynowe. Diezla w praktyce nie było. 850 napęd na przód i silniki 5-cio cylindrowe benzynowe i diezla. Czy te samochody są w czymś do siebie podobne? No chyba tylko znaczkiem na grillu.
9 lut 09:14 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~oldskul Użytkownik anonimowy
~oldskul :
No photo ~oldskul Użytkownik anonimowy
Brać póki jeszcze są !!! Stare porządne bryki bez komputerów na pokładzie ...
8 lut 20:00 | ocena: 88%
Liczba głosów:25
88%
12%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~prosty kierowca Użytkownik anonimowy
~prosty kierowca :
No photo ~prosty kierowca Użytkownik anonimowy
Obydwa samochody genialne.
8 lut 18:54 | ocena: 94%
Liczba głosów:17
94%
6%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~mmm Użytkownik anonimowy
~mmm
No photo ~mmm Użytkownik anonimowy
do ~Cosimo:
No photo ~Cosimo Użytkownik anonimowy
8 lut 21:40 użytkownik ~Cosimo napisał
Dzięki Chińskiemu kapitałowi Volvo w ogóle istnieje! Inaczej byłoby jak z Saabem, czyli brak możliwości zakupu, bo...nie istnieje:( Pieniądze Chińczyków służą rozwojowi tych aut, więc w Szwecji robią badania, wymyślają nowe systemy bezpieczeństwa...a sta
Ja "wykopałem" na zakręcie pod Gwieździnem (to WREDNY zakręt) betonowy słup telefoniczny wartburgiem -Golfem - mnie NIC się nie stało, gorzej autu ale po blacharce jeździło jeszcze wiele lat i "poszło do ludzi"- NIe TYLKO "stare volvo" było OK nawek "komuszy wartburg"- TAKŻE
8 lut 22:30 | ocena: 63%
Liczba głosów:8
63%
38%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Auto Bild Klassik / Auto Bild

Volvo 240 - auto niemal niezniszczalne

Przez bardzo długi czas ulubionym samochodem Szwedów było Volvo 240. Auto miało również mnóstwo zwolenników poza granicami ojczyzny. Jednak wszystko kiedyś się kończy. Na początku lat 90. dla szwedzkiego koncernu nadszedł okres kryzysu. Szefostwo musiało zrozumieć, że bezpieczeństwa bez efektownego opakowania nie da się sprzedać.

Volvo 240 - auto niemal niezniszczalne (slajd 1 z 15)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego